MASACHIST – Scorned

1.Drilling the Nerves
2.The Process of Elimination
3.Straight and Narrow Path
4.Manifesto (100% D.M.K.M)
5.Higher Authority
6.Opposing Normality
7.Liberation
8.Liberation part II
9. Inner Void

 Grooviasty i soczysty death metal moi drodzy! MASACHIST już na debiutanckim krążku jeńców nie brał i tak jest i tym razem na krążku „Scorned”, na którym już od początku dużo się dzieje. W Drilling the Nervers jest świetne mroczne tło i zakręcona solówka, do tego świetny i wyraźny bas. No i szarpiący wnętrzności growl! Ugh ależ to ma siłę. Genialny, miarowy opener. Dawno żadna kompozycja z krainy śmierci nie podniosła mi tak ciśnienia!

 Następnie poszatkowany i nacierający na słuchacza znany już tu i ówdzie The Process Of Elimination a potem walcowaty, utrzymany w duchu CANNIBAL CORPSE Straight and Narrow Path. Nie jest to jednak proste granie, panowie kombinują zmieniają kierunki kompozycji i tym samym przychodzi mi do głowy ostatnie dokonanie DECAPITATED no ale wiadomo w składzie są takie osobowości jak Heinrich i Pig więc feeling podobny. Iście królewski i kurewsko ciężki jest Manifesto (100% D.M.K.M) dodatkowy punkt za tytuł, wtajemniczeni bez trudu rozkminą skrót. A do tego kolejne wyśmienite solo. A to dopiero czwarty wałek!

 Higher Authority to cholernie bezkompromisowa stłuczka ze świdrującym solo, cholera zaczyna mi pachnieć późnym DEICIDE z okresu mojego ulubionego „The Stench Of Redemption”. Natomiast Opposing Normality otwierają głosy z pewnością pochodzące z sześciu stóp pod ziemią, ach ta podwójna stopka… Totalnie obłędny numer… ja tu jeszcze coś z zaflegmionych klimatów NILE słyszę. Ale wszystkie te elementy razem wzięte, wszelakie inspiracje dają nam jedyny i niepowtarzalny MASACHIST, który okrzepł po debiucie i teraz jest bardzo wyrafinowaną machiną do dźwiękowych tortur. A ja się im poddaję bez oporu.

 Podzielone na dwie części Liberation ma w sobie ten sam mrok co pierwszy wałek, wsłuchajcie się w te przedzierające się przez chłostę lamenty potępionych dusz, którym w drugiej części towarzyszy chyba sam Rogaty. Przerażający to fragment albumu i na swój chory sposób klimatyczny.

 Na koniec serwują chłopaki długi, ponad siedmiominutowy wałek Inner Void, który w brutalny i epicki jednocześnie sposób zamyka krążek. Krążek do którego chce się wracać. Nie ma tu ani jednego słabego punktu. Każdy dźwięk jest na swoim miejscu, grupa bez dwóch zdań należy do ekstraklasy nie tylko polskiej ale i światowej już sceny. Bezapelacyjne 10/10! Na kolana!

 MASACHIST tworzą

 Thrufel – guit, voc

Daray – dr

Aro – guit, voc

Heinrich – b

Pig – voc

PS. Recenzja ta figuruje także na portalu Limiter. Zostałem uprawniony do przedruku jej tutaj. Miłej lektury!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s