IBLIS – Menthell

01. White Claudia
02. 12 Sycamores
03. Menthell
04. Poison In Your Food
05. Don’t Eat My Legs
06. Origin
07. Bill Skins Fifth

Debiutanci z zespołu IBLIS postawili sobie za cel doprowadzenia słuchacza do załamania nerwowego. Świadczy o tym już narkotyczna okładka, trafnie dobrany tytuł „Menthelloraz rzecz jasna zawartość muzyczna, która stawia zespół w gronie kapel parających się metalem awangardowym.

Świadczą o tym bardzo uwypuklone partie basu współgrające z szalejącą perkusją w każdym numerze, schizofreniczne wokale balansujące od rzygnięć, poprzez iście nawiedzone wycie, recytacje, zaśpiewy a wszystko to jest momentami niemal atonalne i noiseowe. Panowie potęgują efekt panującej w umyśle słuchacza paranoi na przykład poprzez wykorzystanie „cofającej się taśmy” (końcówka Don’t Eat My Legs). Mimo, że wędrówka po krainie wszelakich wariactw to tylko siedem utworów to momentami to skakanie zaczyna mocno męczyć. Najbardziej ułożony w zestawie zdaje mi się Bill Skins Fifth, który jako tako od biedy ma strukturę „normalnej” piosenki.

W końcu trafiłem na coś co będąc z mojej bajki jest dla mnie „za trudne”. To płyta dla wybrańców, osób naprawdę odważnych, którzy będą się wielokrotnie katować tym albumem i szukać „podwójnego dna”. Ale nie jestem w stanie nie docenić tego ogromu pracy jaki włożyli panowie w te kompozycje. Chaos, który wygenerowali utrzymany jest przez nich w ryzach choć jak mówiłem dla mnie ociera się o przerost formy nad treścią. Może podpowiem tym, którzy są zainteresowani dokonaniem zespołu a jeszcze nie mieli okazji posłuchać jego kompozycji gdzie należy szukać inspiracji dla „Menthell”. Na moje ucho panowie musieli się zasłuchiwać z bardzo lubiany przeze mnie a uznawany za najbardziej kontrowersyjny w dorobku album MAYHEMGrand Declaration Of War. Ten album ma podobne wibracje i pokręcony klimat. Oczywiście trudno jednoznacznie sprecyzować co gra IBLIS ,nie jest to ani black ani death metal ale wciąż jest to metal tyle że daleki od jakichkolwiek schematów, dlatego nie pozostaje mi nic innego jak użyć szerokiego pojęcia awangardy. Sądzę, że na kolejnych albumach wciąż będą penetrować mentalne piekło lecz będą to robić w bardziej wyrafinowany i mniej chaotyczny sposób. Powiadam wam bowiem, w tym szaleństwie jest metoda. 7/10

IBLIS members:

Borsuk (gitara)
Szafot (perkusja)
Zgred (wokal)
Traktor (bas)

PS. Recenzja ta figuruje także na portalu Limiter. Zostałem uprawniony do przedruku jej tutaj. Miłej lektury!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s