OF NO AVAIL – Persecutoria

1.Dhalia Noctis

2.Persecutoria

3.Nafarius

4.Anima Vilis

Zacznę od tego, że w dzisiejszych czasach uprawianie takiej muzyki jak ta jest ryzykowne. Bo mamy to do czynienia z początkującą ekipą z Olsztyna, która najlepiej czuje się w klimatach metalcore/deathcore a te gatunki wydają mi się w ostatnich latach wyeksploatowane do cna. Kapele wyrastają jak grzyby po deszczu i równie szybko znikają w gąszczu lepszych lub zmodyfikowanych- najlepszy przykład choćby Suicide Silence, które jest moim zdaniem mimo maksymalnej brutalizacji muzyki, nieustannych breakdownów i zarzynanego wokalisty nie umywa się do starych wyjadaczy grających bez spiny takich jak Napalm Death (wiem, że w tym momencie porównuję niby inne gatunki ale kij z etykietkami). Na szczęście OF NO AVAIL nie spinają się i to co uzyskują jest po pierwsze ciekawe a po drugie zagrane ze swadą i polotem choć Ameryki odkryć się nie starają.

Ponure otwarcie Dahlia Noctis a potem ostra jazda i wokal Amova, który kojarzy mi się z gardłowym Frontside. Bardzo dobrze to wszystko brzmi, jest doza nienachalnej melodii, jest konkretne napierdalanie. Dobry zwarty opener i przechodzimy do numeru tytułowego gdzie bardzo wyraźnie słychać, że tekst jest w języku ojczystym, wyróżnia się też motyw z powtarzającym się słowem „paranoja”. W trzecim kawałku Nefarius jest bardzo zgrabna wstawka na perkusji a Anima Vilis jest moim zdaniem najbardziej nośne.

Przyznam, że pozostaje po tak małej dawce muzyki niedosyt i chęć obserwowania rozwoju kapeli. Płytka jest bardzo zgrabnie zrealizowana i ma pasującą do całości okładkę. Jeśli panowie będą działać tak sprawnie jak do tej pory to można już sobie ostrzyć zęby na pełnowymiarowy debiut bo potencjał jest a mimo wyeksploatowanego stylu jaki sobie obrali mają sporo ciekawego do zaoferowania. Warto dotrzeć do tych nagrań i zapoznać się z propozycją chłopaków, oby tak dalej. A najlepiej udać się na koncert. Śledźcie ich stronkę, szukajcie a znajdziecie. 8/10

OF NO AVAIL w składzie: Amov, Ksiądz, Loco i Gleba. 

PS. Recenzja ta figuruje także na portalu Limiter. Zostałem uprawniony do przedruku jej tutaj. Miłej lektury!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s