SMASH HIT COMBO – Loading

1.Persevere
2.Faits Divers
3.Sueurs Froides
4.Point de Rupture
5.Etat Second
6.Trop Vite
7.Contre Nature (Unplugged)
8. Hardcore Gamer (Remix)

Czy kiedykolwiek poczułeś, że coś cię w życiu ominęło bo za długo siedziałeś przy kompie? Wolisz włączyć dodatek do GTA niż pogadać z ukochaną dziewczyną o rosnących cenach podpasek? Uległeś syndromowi „jeszcze jednej tury?” Masz tego dość? JESTEŚ WKURWIONY?!

Jeśli jeszcze do tego zapuściłeś grzywkę, to ci Francuzi wejdą bez popity. Smash Hit Combo to, wydawałoby się, regularnie wkurwiony skład deathcore’owy z pluginem w postaci skreczującego DJ’a, rapera, i sampli, z doskonale znanym wszystkich gier komputerowych. To czyni z nich rapcore, ale nadal moje deathmetalowe ucho byłoby skłonne najwyżej beznamiętnie obsikać ich muzę, jak pies trawnik na rutynowym spacerze. Do tego okładka nawiązująca do Final Fantasy 7, której fenomenu nigdy nie rozumiałem. Nic ciekawego, no nie?

Więc o co chodzi? Dość powiedzieć, że rozpierdol zaczyna się na tej płycie w trzeciej sekundzie.

„Persevere” wpycha w środek spoconego młyna z wypełniającą łeb adrenaliną miejscami dając odpocząć breakdownami, ale tylko po to, żeby zajechać jeszcze mocniej i wścieklej, tak że nawet triggerowane bębny przestają przeszkadzać.

Kolejny „Faits Divers” wydaje się być naturalną kontynuacją specyficznego stylu, którego trudno nie podłapać od razu. Nieliczne growle wybijają się z dominującego płynnego przemyślanie poskładanego rapu i core’owego screamowania. Nie mylcie tej muzy z grzywkami i rurkami chłopców wyjętych z reklamy firmy worków na żywe zwłoki. Ta muza potrafi niespodziewanie zrobić się zajebiście ciężka.

Stały wysoki poziom nielicznych zwolnień i wyciszeń (wałek trzy, melancholijna czwórka) jak i absolutnie orgazmicznego koncertowo rozpierdolu tłumaczą, dlaczego ich sztuki za granicą to czyste szaleństwo, łączące w jednym parującym młynie fanów death i core – gwarantując zadowolenie obu grup.

Dysk to ogółem tyleż twardy co wyważony – po *-entym nie nudzi się, a wręcz zachęca już po wyłączeniu, świdrującymi łeb motywami.

Ogółem sześć mięsnych kawałków budzi szerokie skojarzenia – wkurwienie z RATM, melancholijne chwyty prawie jak z rockowych balladek, łamiące kręgosłup breakdowny i klasyczne, brutalne deathmetalowe zagrywki przywodzące na myśl Suffocation. Do tego francuski potwierdza, jakoby był najlepszym językiem do rapowania.

Na deser mamy jeszcze dwie kompozycje (sprawiające wrażenie bonusów) – akustyczna wersja „Contre Nature” i dj’ski remiks „Hardcore Gamer”, który możecie puszczać w aucie wystawiając zimny łokieć za okno, a dresiarze z sąsiedniego pasa będą kiwać łebkami z aprobatą. Te kawałki nie są wygłupem, a potwierdzeniem że w każdej z miksowanych stylistyk Smash Hit Combo czuje się jak pasożyt ochoczo wgryzający się głęboko pod skórę, by pełen życia rozwijać je kosztem twojego.

Jeśli jeszcze nie zarzygaliście klawiatur z nadmiaru lukru to chcę podkreślić, że ta płyta ma jeden zajebiście wielki minus – taki mianowicie, że jeszcze nie ma jej na waszych półkach!

I tylko marzy mi się ich ponowny koncert w Polsce… jeśli ktoś mógłby coś zorganizować, albo zna kogoś takiego – ma u mnie piwo, jeśli spotkam go na koncercie Smash Hit Combo!

9,5/10

ps. tak umiem sikać uchem, ale żadna jeszcze na to nie poleciała

66szukaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s