LINKIN PARK – Living Things

1. Lost In The Echo
2. In My Remains
3. Burn It Down
4. Lies Greed Misery
5. I’ll Be Gone
6. Castle Of Glass
7. Victimized
8. Roads Untraveled
9. Skin To Bone
10. Until It Breaks
11. Tinfoil
12. Powerless

Chyba w końcu jestem gotowy do konfrontacji z tym albumem. Już raz się za niego zabierałem ale było to działanie pod wpływem emocji i wtedy dałem maksymalną notę. Lekko przewartościowałem poglądy na temat tego krążka i oto do jakich wniosków doszedłem.

Po pierwsze to bullshit, że słychać tutaj nawiązania do „Hybrid Theory” czy „Meteory”. To dzieło znacznie bliższe ostatnim dwóm krążkom choć mniej tu elektroniki a więcej ma do powiedzenia gitara. Jedynym odblaskiem starych czasów jest agresywne acz moim zdaniem okrojone z potencjału Victimized – ten numer jest zwyczajnie przykrótki.

Na krążku jest kilka perełek. Otwierający Lost In The Echo to dramatyczny krzyk za tymi, którzy już nie wrócą. Obejrzyjcie innowacyjny klip do tego numeru, mocno mnie poruszył muszę przyznać. Drugi numer trzyma poziom – In My Remains z marszowym zakończeniem i powtarzaniem przez Mike’a „one by one by one”. I’ll Be Gone i Roads Untraveled to moim zdaniem dwie najśliczniejsze piosenki na krążku utrzymane w klimacie Iridescent czy A Little Things Give You Away. Finałowe Powerless ma tą samą epicką siłę co What I’ve Done i New Divide. Nic dziwnego, że promuje „Abrahama Lincolna – pogromcę wampirów”, jest bardzo podniosły i filmowy. I na tym genialne numery moim zdaniem się kończą ale zaczynają się bardzo dobre.

Singlowy Burn It Down to taki bezpieczny numer dobry na pierwszego singla, wspomniane Victimized na chwilkę wyrywa z sielanki ale głowy nie urywa. Castle Of Glass oparte jest na typowym linkinowym klawiszu. Podobnie zbudowany choć w innym klimacie jest Skin To Bone. Lies, Greed Misery to rzecz jakby jeszcze z sesji poprzedniego albumu ale o mniejszej sile przebicia. Pogmatwany Until It Breaks w klimacie połamanego R’n B też nie należy do moich ulubionych ale z pewnością znajdzie swoich zwolenników szczególnie za ostatni refren. A po nim krótkie instrumentalne Tinfoil.

I to już wszystko, barwny to album choć mniej spójny niż poprzedni i nie tak przełomowy jak „MTM”. Ale ogólnie broni się i ma świetne momenty. LP się nie zestarzało, po prostu znaleźli styl, w którym im dobrze. Wciąż są bezsprzecznie ultra przebojowi ale bardziej refleksyjni. Dojrzeli? Z pewnością. Eksperymentują? Owszem wciąż badają jak bardzo mogą nagiąć elementy swojej układanki. Wahałem się między 7,5 a 8. I chyba w ostatecznym rozrachunku pół punktu na ich korzyść. To bardzo, bardzo dobry album.

Perełki: Lost In The Echo, In My Remains, I’ll Be Gone, Roads Untraveled, Powerless.

2 comments on “LINKIN PARK – Living Things

  1. jedyne czego u was nie lubie to recenzje plyt. w tym przypadku nieciekawa, chaotyczna, niewiele mowiaca, a poza tym jesli LP gra dalej podobnie do tego co widzialem kiedy jeszcze ogladalem tv / sluchalem radia to skad w ogole wzial sie na tym blogu?!

    • Może dlatego, że nie chcemy się ograniczać? Nie musi tu występować sam ekstremalny metal 🙂 Jako kadra wciąż się docieramy więc pewnie z czasem teksty staną się bardziej czytelne 🙂 dzięki za to, że nas śledzisz i wyrażasz swoją opinię! To dla nas ważne by konstruktywna krytyka też się pojawiała. /Stanley

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s