THY ART IS MURDER – Hate

1. Reign of Darkness
2. The Purest Strain of Hate
3. Vile Creation
4. Shadow of Eternal Sin
5. Immolation
6. Infinite Forms
7. Dead Sun (Featuring Nico Bronson of War From the Harlots Mouth)
8. Gates of Misery
9. Defective Breed
10. Doomed From Birth (Featuring Joel Birch of The Amity Affliction)

Przejechał kiedyś po Was walec? Zapewniam, że po przesłuchaniu tego krążka nie zostanie po waszych kościach nic. Wszystko doszczętnie zmiażdżone, mózg rozbryzgnięty na ścianie, wątroba i żołądek kulająca się po podłodze. Wystarczająca zachęta na zapoznanie się z nowym materiałem od Thy Art Is Murder? Myślę, że tym optymistycznym akcentem mogę zakończyć pisanie o tym albumie.

Cholera, nie wypada zakończyć tak jednym zdaniem. Przecież to recka, a nie objawy towarzyszące ciału i duszy po przesłuchaniu albumu o dość wymownym tytule Hate. Tytuł w końcu zobowiązuje, więc nie ma co liczyć na pieszczenie cycuszków. Zawartość ma kopać wasze przyrodzenia i tak właśnie jest.

Cieszy fakt, że kompozycje nie są na jedno kopyto.  Różnorodne wokale (od głębokich growli, przez wyższe rejestry po wypluwanie flaków z swojego żołądka co słychać wyraźnie w chociażby w wałku Doomed From Birth ), ciekawie zaaranżowane riffy no i za perkusją maszyna, nie człowiek. Nie mam pojęcia jak ten ziomek ogarnia takie tempa i gra do tego tak równo. Pewne tata transformers czy inny nadczłowiek. Plus, że band nie tylko robi rzeźnię, ale też potrafi zrobić odpowiedni nastrój w swojej muzyce. Wprowadza słuchacza  w mroczny klimat, by po chwili wjebać kanonadą blastów i wbić łom w łeb. Tak się teraz robi napięcie w muzyce. Oczywiście może się wydawać to strasznie przewidywalne, ale uwierzcie tak nie jest.  Słucha się tego z zapartym tchem. A kawałek (z partiami orkiestry?) Defective Breed polecam słuchać przy zgaszonym świetle z słuchawkami w/na (niepotrzebne skreślić) uszach. Gęsia skórka.

Nie jest może to materiał odkrywczy, nie jest na pewno przełomowy na scenie metalowej. Jednego jestem pewien, że album jest należycie skomponowany. Od wolnych, ociężałych partii po naprawdę brutalną jatkę.  Do  tego worka można dodać fakt, że muzycy są sprawni technicznie i mają pomysł na swoje kompozycje to po odsłuchaniu materiału chce się odpalić przycisk play w odtwarzaczu ponownie.

Ocena 7,5/10 Oli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s