„Serce się cieszy, rany nie bolą” – relacja z koncertu VEIL OF MAYA, THE DEVIL WEARS PRADA, AUGUST BURNS RED,11.11.12, Fabryka, Kraków

Też lubcie mieć rozcięte czoło, kilka guzów, pocięte plecy i przestawiony nos? Jeżeli tak i ominęliście ten gig to jesteście głupcami. Jeżeli tak i byliście tam, to na pewno te symptomy u was wystąpiły.

Przez cały ten rok brakowało mi gigu z klimatem obu Impericonów. Gigu na którym pojawią się te wszystkie mordy znane z internetów, które szczycą się znajomością gatunków, niszowych kapel itd. Nie, żebym drwił, ponieważ sam należę do ludzi wypowiadających się na facebooku o wielu rzeczach i specjalnie mnie ‘pozycja’ mega- znawców nie razi, ale wyłącznie pod warunkiem, że spotykam ich na gigach. Jakoś tak mam, że oceniam ludzi, którzy mają wiele do powiedzenia na każdy muzyczny temat, przez pryzmat tego czy się pojawiają na koncertach. Wiadomo, że ta obecność może mieć kilka aspektów. Idzie się po to, żeby posłuchać muzyki. Niektórzy chodzą się wyżyć, odstresować, spocić i powalczyć. Inni chodzą się napić. Jeszcze inni na takich eventach szukają miłości. Znajdzie się ktoś, kto przyszedł się pokazać.  Oczywiście nie muszę chyba pisać, że każdy z tego typów ludzi można było spotkać w krakowskiej Fabryce. Podoba mi się, że w końcu mieliśmy godną frekwencję. Taką po której nikt nie pisze, że „scena” jest chujowa, że w internetach to się każdy zapisze, a nikt nie przyjdzie.

Przechodząc do sedna. Od początku wiedziałem, że to musi się udać. Po pierwsze absolutnie mocny skład. Od początku rzeźnia. Żadnej kapeli na rozgrzewkę, tylko ostra sieka, prosto w ryj. Tak lubię!

Po drugie, opinie po Warszawskim gigu były pozytywne, negatywnych nie znalazłem.

Po trzecie, kolejka. W kolejce do wejścia na gig w naszym kraju nie stałem od pierwszego Impericona, a tutaj była i to nawet taka, że z 10 minut stałem.

Chwila na zimne piwko przed pierwszym występem i dla tych, którzy jeszcze w Fabryce nie byli, lekki cios w twarz. 8 zł. Za towar piwopodobny to dużo. Zdecydowanie za dużo. Na swoje szczęście (albo i nie) już wcześniej tam byłem i wiedziałem czego mogę się spodziewać. Później szybkie rozgrzanie mięśni i ścięgien i jazda!

Dla tych, którzy nie widzieli jeszcze na żywo Decapitated, drugim zaskoczeniem było, że można tak napierdalać na jedną gitarę. Cóż, Dekapów widziałem, Veil of Maya słucham od jakiegoś czasu, więc znowu doskonale wiedziałem, czego się spodziewać. Set lista oczywiście z naciskiem na tegoroczną płytkę „Eclipse”, z której genezą zapoznał mnie wcześniej mój wierny koncertowy kompan. Polecam zapoznać się z historią powstania tej płyty, bo jest troszkę nieziemieska. A granie? Jeżeli drogi czytelniku, nie słyszałeś nigdy Veil of maya to uderz się w pierś, odpal youtube i zobacz jak oni elegancko napierdalają. Progresywny deathcore, podlany dj’ entowym sosem (wiem, że zawsze piszę o tych sosach, jakby to był przepis jakiś, ale lubię to określenie) wchodzi bez przepity. Wykonanie bezbłędne, nie schodzące uśmiechy z twarzy muzyków, jako już zostało napisane wiele razy o tym występie- „radość grania”.

Piwko, siku. The devil Wears Prada.

Podobno najgorzej nagłośniona kapela na gigu. Podobno nie było słychać gitar i częściowo wokali. Nie wiem, nie pamiętam, bawiłem się świetnie. Jeżeli nie stoisz, tylko przychodzisz na gig moshować/ skakać/ robić cokolwiek związanego z ruchem to nie zawsze cię interesuje czy wszystko brzmi doskonale. Czasem masz to głęboko gdzieś, bo po prostu dajesz się ponieść emocjom i reszta jest dla ciebie nie istotna, ważne, że coś szybko gra, ktoś krzyczy i jakiś koleś nabija rytm. Niekiedy to wystarczy. Zagrali utwory z epki „Zombie” oraz płyt „Dead throne” i „With roots above and branches below”. Nic z wcześniejszych wydawnictw, co mnie odrobinę zasmuciło, ponieważ to początkowych płyt od Prady słuchałem niegdyś dużo, później jakoś mniej miałem ochoty i czasu na nich.

Piwo, siku, pamiątkowe zdjęcia, August Burns Red.

Jeżeli miałbym w tym momencie wybrać  5 najlepszych kapel metalcorowych, znaleźli by się tam oni. Jeżeli z tej piątki miałbym nazwać albo rozpoznać z losowej grupy ludzi wokalistę każdej z kapeli, tutaj nie dałbym rady. Nie wiedziałem wcześniej jak wyglądają, ani jak się nazywają. Nie widziałem żadnego live, a i klipy przejrzałem i zostawiłem. Z aspektów wizualnych oprócz świetnych designów okładek nie zapamiętałem od nich dosłownie nic. Do opisania tego występu mógłbym użyć jednego słowa- ENERGIA!– i więcej nie musiałbym nic dodawać, ale chcę, żeby ten tekst miał więcej niż 20 linijek, więc coś tam dopiszę. Dyskotekowe intro, które porwało wszystkich na dancefloorze, dało radę. Wejście z „Composure” poustawiało mniej odpornych na ból w kątach i mogliśmy jechać dalej. Czekałem na dwa kawałki od nich. „Truth of a liar” to według mnie ich opus magnum. Jeden z największych metalcorowych „przebojów” ever. Niestety go zabrakło, nad czym nadal ubolewam. „Internal Cannon” miał być tym kawałkiem, z którego będę pamiętał ten gig. I tak się stało. Te latynoskie wstawki mnie niszczą. Są tak świetne, tak nietypowe i tak idealnie pasują do tego numeru, że ludzie, za namową wokalisty zaczęli tańczyć (mowa o zwykłym TAŃCU! Nie o jakimś hardcore dancingu itd.) Set lista złożona z kawałków z ostatnich płyt, zakończona odjechaną solówką (?) na dwóch perkusjach. Później coś na kształt bisu i do domu. Po tym występie nikt nie miał sił nawet się przebrać, wszystkim ręce opadły z wrażenia. August Burns Red zawładnęli tłumem i dali jedno z najlepszych show jakie miałem okazje widzieć w tym roku.

Oby więcej takich wydarzeń. Wydaje mi się, że te dwa koncerty pokazały, że jednak istnieje w Polsce coś takiego jak scena metalcore. W dodatku mimo głosów  z różnych stron, jest mocna i jednak daje radę.

Po czymś takim serce się cieszy, rany nie bolą tak mocno jak powinny i nikt nie zwraca uwagi, że to był koncert chrześcijańskich kapel. /Kaspa 

One comment on “„Serce się cieszy, rany nie bolą” – relacja z koncertu VEIL OF MAYA, THE DEVIL WEARS PRADA, AUGUST BURNS RED,11.11.12, Fabryka, Kraków

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s