MEDICO PESTE – א: Tremendum et Fascinatio

1. The Great Illumination
2. Livid (Kill Yourself or Die Trying)
3. Thanksgiving
4. Meanwhile in Gehinnom…
5. Tremendum et Fascinatio
6. I Wither Without Your Grace
7. The Sigil

Wiecie co jest dla mnie najtrudniejsze w pisaniu recenzji? Nie, to nie próby wykrzesania z siebie czegoś co przyciągnie ludzi do czytania moich wypocin, ani znalezienie dobrego materiału pod reckę. Tym bardziej nie jest to próba wypracowania sobie jakiegoś stylu (bo ten ma chyba każdy, swój własny). Najwięcej bólu sprawia mi te kilka kliknięć, które dzielą mnie od odpalenia tego jebanego programu do pisania i rozpoczęcie tekstu. Ale teraz będzie już z górki.

Skoro odsiałem już tych niecierpliwych, zaczynamy. Dziś na tapecie debiutancki album Medico Peste „א: Tremendum et Fascinatio”. Dla tych co nie znają krótka biografia zespołu: są z Krakowa i grają black metal (mało?). Przyznaję, że wypatrywałem różnych wieści na temat ich dalszej działalności od kiedy pierwszy raz usłyszałem demo „Graviora Manent”. Za to, czym zespół przykuł moją uwagę na pierwszym miejscu, w dzień lub obudzony o 4 nad ranem, wymienię klimat. Nie jest to typowa napierdalanka, ani tym bardziej jedna z miliona kapel niczym nie różniąca się od pozostałych. Na płycie dostajemy nieco ponad 47 minut wypełnionej zarazą najczarniejszej muzycznej sztuki. Kilka riffów jest raczej wolniejszych niż zwykle w tego typu zespołach, a czasem brzmią nawet (zabijcie, jeśli taka wola) doom metalowo, co dodaje wydawnictwu oryginalności. Ciężko jest mi rozpisywać się na temat poszczególnych utworów, gdyż wszystkie siedem jakimś dziwnym sposobem tworzy w mojej głowie chorą logiczną całość, a słuchane pojedynczo chwilami są jakby „wyrwane z kontekstu”. Logika w szaleństwie czy po prostu mój umysł płata mi figle kiedy słyszę tak wyraziste tworzywo metalowe? Może ktoś mi kiedyś odpowie. Mogę jedynie wymienić swojego skromnego faworyta, czyli „Tremendum et Fascinas” (to co się wyprawia od 4:05 powoduje u mnie ciarki, co nie zdarza się często). Według tego, co udało mi się wyczytać nad wydawnictwem czuwał M. (którego raczej wszyscy chociaż trochę obcykani z polskim bleczyskiem kojarzą), więc na pytanie „czy warto?” odpowiedzcie sobie sami.
Zastanawiam się, czemu jest tak mało zespołów które grają w chociaż trochę zbliżonym stylu do Medico Peste. Na pewno świat byłby ciekawszy i nie słuchałbym w kółko tej płyty. W każdym razie, jeśli jesteś fanem (fanatykiem?) naszej rodzimej sceny, a nie znasz jeszcze MP to, drogi czytelniku, zapierdalaj po swoją kopię „א: Tremendum et Fascinatio” i daj się zarazić. Jeśli zaś uważasz, że polski black metal skończył się na jakimś „Hail Lucifer”, czy co tam się uważa za Opus Magnum tegoż, tym bardziej zapierdalaj, obiecuję że zmienisz zdanie. Zostawiam mocne 9 i chyba dam sobie już na dziś spokój. Może teraz jakiś post-metal czy coś… Vigil

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s