GARS – Gruzy absolutu, rewizja symboli

gars_okladka

1. 101112

2. 270492

3. 280908

4. 111111

5. 010504

6. 260112

7. 271005

8. 120399

Kontynuujemy naszą wycieczkę po polskim, rockowym ogródku. Dziś na rozkładzie Gars. Jest to młoda trójmiejska ekipa, która od czasu sformowania szeregów w 2008 roku zdążyła już nagrać dwa longplaye. Nowszy z nich, wydany w listopadzie tego roku pod tytułem „Gruzy absolutu, rewizja symboli” będzie dziś głównym tematem wpisu. Już na wstępie mogę Wam zdradzić, że warto przyjrzeć się temu wydawnictwu, szczególnie, jeśli lubicie klimaty, które w nazwie zawierają słówko „post”.

To określenie dobrze, bowiem oddaje klimaty, w jakich obraca się Gars. Generalnie nie lubię i niespecjalnie uznaję taką sztywną segregację zespołów według ściśle określonych etykiet, ale w tym przypadku wyróżnik post rock sprawdza się idealnie. Mamy zatem do czynienia z nieszablonowym graniem, gdzie z jednej strony pojawia się prostota i minimalizm, a jednak w tym wszystkim jest  miejsce na sporo smaczków, a nawet dodatkowe instrumenty, jak chociażby przewijająca się gdzieniegdzie altówka. Brzmi to trochę niedorzecznie, ale rzeczywiście jest tak, że mimo wykorzystanie prostych środków, nie jest wcale pusto i bezdusznie. Sam zespół określa swoje najnowsze dzieło, jako wolne, ciemne i duszne, przesycone gęstą atmosferą. Chociaż w tym momencie metalowa brać mogłaby podnieść veto to po części muszę się zgodzić z takim opisem. Ubrałbym to może w trochę inne słowa, ale mimo wszystko trzeba przyznać, że Gars udało się uchwycić na swoim krążku ciekawy klimat. Nie przesadzałbym z tą gęstością, ale na pewno jest tu dużo napięcia, nerwów i niepokoju. Do tego dochodzi jeszcze sporo brudu, który jednak nie zamula brzmienia, ale nadaje mu charakteru i sprawdza się szczególnie dobrze, gdy grupa wrzuca wyższy bieg. Za budowanie aury odpowiada nie tylko muzyka, ale też teksty. Nie sposób określić je inaczej, niż jako „zaangażowane”. Pojawiają się w nich raczej mało przyjemne tematy i co zawsze warto pochwalić, mamy do czynienia z polskojęzycznymi lirykami. Wiem, że w tym momencie zapala się lampka- język polski, zaangażowane teksty, może być ciężkostrawnie. Na szczęście do grafomaństwa jeszcze sporo brakuje, a teksty dobrze same się bronią. Na koniec warto wspomnieć też o brzmieniu. Zespół chwali się współpracą z Jackiem Endino (pracował dla Nirvany, Mud Honey i Skin Yard), który odpowiadał za miks i mastering płyty. Pan dźwiękowiec rzeczywiście odwalił tu kawał dobrej roboty i realizacja materiału stoi na wysokim poziomie i co najważniejsze pozytywnie wpływa na odbiór muzyki.

 „Gruzy absolutu, rewizja symboli” to bez wątpienia dobra płyta. Momentami nawet bardzo dobra. Oczywiście można znaleźć lepsze, ale nawet gdybym miał w tej chwili możliwość coś na niej zmienić to jednak bym się powstrzymał. W obecnej formie całość jest spójna, dobrze wyważona i co najważniejsze ma swój klimat. Może nie każdemu przypadnie do gustu takie granie, ale jeśli lubicie twórczość wymagającą (ale też znowu bez przesady) propozycja Gars powinna Wam przypaść do gustu. / Dirk

 7

One comment on “GARS – Gruzy absolutu, rewizja symboli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s