SAILOR’S GRAVE – Restless EP

Sailor's Grave - Restless EP1.Intro 01:27
2.Reflection 03:25
3.Out Of Strenght 04:16
4.True Lie 02:44
5.Sea Sick Story 03:00
6.Delusion 03:30
7.Restless 03:06

Co by nie powiedzieć, ostatnimi czasy coraz mniej chwil spędzam przy typowym metalcorowym graniu. Jest to spowodowane wieloma czynnikami, tym najistotniejszym jest chyba to, że przestało mnie to granie czymkolwiek zaskakiwać. Kapel jest naprawdę wiele a znaczna część z nich brzmi tak samo. Coś jest chyba nie tak. W Polsce muzyka z rodziny core w porównaniu z innymi gatunkami ma słabiutki support. Nie ma obfitości w zespołach, jest za to pewność, że przy tak ciężkiej sile przebicia będziemy otrzymywać co najmniej przyzwoity stuff. Debiutancka EPka warszawskiej kapeli Sailor’s Grave jest tego dowodem. Pozwoliłem sobie poznęcać się troszkę nad tym krążkiem, no to start!

Restless EP jest jak powrót do hardcore metalowych korzeni. Nie usłyszymy w tym przypadku klasycznej ostatnio papki, tylko naprawdę solidne i konkretne granie. Guitarwork robi kolosalne wrażenie, szybkie melodyczne riffy, przypominają troszkę granie melodic death metalowych kapel lat 90tych. Jest to naprawdę wielki atut, bo inspiracje tamtymi czasami są już w tej muzyce właściwie niespotykane. Oczywiście konkretny gitarowy wpierdol przeplatany jest bardzo klimatycznymi wstawkami, są momenty w których wiosła zwalniają i wprowadzają pewną emocjonalną aurę. Szczerze nie często się zdarza by w tych klimatach była tak wyraźnie zarysowana i słyszalna linia basu. Bas jest fajnie odkryty, przez co słychać, że partie tego instrumentu są nie inaczej jak porządne. Z całego instrumentarium najmniej skopała mnie perkusja. Każdy kolejny kawałek pokazywał mi, że jest to najbardziej pominięty i wycofany instrument. Wina prawdopodobnie leży po stronie miksu, z drugiej strony wysoki poziom garów jest niezaprzeczalny. Jakby nie było granie na takim poziomie wymaga pewnego zaplecza technicznego. Wokalnie album ten stoi dość przyzwoicie. Darcie ryja nie do końca pokrywa się z moimi upodobaniami, jednak jest to element jak najbardziej godny pochwalenia. Wkręceni w klimat wiedzą, że nie ma metalcoru bez dobrego bidonu. Breakdowny zostały wykorzystane najlepiej jak tylko mogły. Wyglądają dość innowacyjnie i używane są sporadycznie, jako typowy dodatek. Więcej czasu poświęca się innym elementom, przez co słuchanie Sailor’s Grave się nie nudzi. Partie klawiszy to kolejny mocny punkt tego wydawnictwa. Zostały wykorzystane okazjonalnie, jednak wpasowane są idealnie. O drobnych wadach tego płyciwa już wspomniałem wcześniej, jedyna rzecz jaka się jeszcze nasuwa to odrobina wtórności, którą można odczuć po kolejnym razie spędzonym z tą EPką. Jako można powiedzieć już zaprawiony słuchacz metalcoru przyznam, że jest to coś normalnego, takie już uroki tego gatunku.

Sailor’s Grave swoim debiutem pokazało klasę, ich EP udowadnia, że nasza scena może być kiedyś usystematyzowana i mocna. Chcę więcej materiału z Polski, chce go częściej, nie chcę już posiłkować się amerykańską i australijską sceną, ostatnimi czasy(poza nielicznymi wyjątkami) wychodzi stamtąd tylko gówno. Obiekt mojej recenzji to granie, którego chce mi się jeszcze słuchać, poza drobnymi wadami mamy album podparty ciężką pracą, do którego wrócę na pewno jeszcze niejednokrotnie. /Paku

9

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s