Muzyka Końca Świata – 10* kawałków, których musisz posłuchać zanim Świat się skończy

Jeśli wierzyć przewijającym się ostatnio informacjom , jutrzejsze jutro może być ostatnim jakie jeszcze kiedykolwiek nas spotka. Czy to dobrze, czy źle pozostawiam Wam wszystkim pod własny i indywidualny osąd. Gdyby rzeczywiście 22 grudnia miał nigdy nie nadejść, oznacza to ni mniej, ni więcej, że przed nami ostatnie godziny, które możemy przeznaczyć na obcowanie z naszymi ulubionymi dźwiękami. Nie sposób w tym czasie dotrzeć jeszcze raz do tego wszystkiego co najbardziej wartościowe. Ale od czego macie nas? Przed Wami krótka lista numerów, którą przygotowała redakcja Sztormowego Oka. Ma być to propozycja, która pozwoli Wam zakończyć egzystencję w poczuciu, że nic istotnego Was nie ominęło oraz odpowiednio nastroić przed zbliżającym się armageddonem. A więc nie traćmy czasu! / Dirk

Coph Nia – Hymn to Lucifer

Żaden koniec świata (bo zapewne przeżyjemy ich jeszcze kilka) nie może odbyć się bez odrobiny ambientu, więc moja propozycja zahacza właśnie o ten gatunek. Nie znam zbyt dobrze tego projektu, ale z każdym przesłuchaniem utworu coraz bardziej mnie do niego ciągnie. Magicznie niepokojący.

Altar of Plagues – When the Sun Drowns In the Ocean

Prawdziwa bestyjka. Gdy czasem zdarzało mi się tworzyć w mojej głowie wizję końca egzystencji, w tle zawsze przewijał się gdzieś ten utwór. Zresztą sam tytuł ma dosyć apokaliptyczny wydźwięk, nie sądzicie?

Vigil

 ———-

Frontside- Zniszczyć Wszystko

„To klątwa Bogów. Zaraza i plaga. Wirus zniszczenia w nas”. Pierwsze słowa kawałka powodują dreszcz i wprowadzają w zbliżający się wielkimi krokami Armagedon. Bogowie nas opuścili. Każdy z nas potrafi być bestią. Prędzej czy później pierwiastek zła narodzi się w każdym. Koniec świata jest doskonałym momentem by pokazać światu swoje drugie oblicze. A ten hymn najlepiej nas poprowadzi. Piękny walec!

Trivium- Departure

Kawałek o uciekaniu przed bólem czyli idealny w dzień końca wszystkiego. Nie każdy potrafi być silny i ustrzec się przed cierpieniem. Są jednostki słabe i silne. Ten kawałek powoduje pełną mobilizację do walki. Może jest możliwość uniknięcia tragedii. Fuck the people, Fuck the world, Fuck it all!

Oli

———-

Deftones – Entombed

Jeśli jest jakaś piosenka, której musicie posłuchać przed atakiem zmutowanych kosmitów, wulkanów, dzikich zwierząt i meteorów to musi być właśnie ta. Najpiękniejsza piosenka jaka w tym roku słyszałem, spieszcie się! Czas ucieka!

Tool – Parabol/Parabola

Chyba nie musze tłumaczyć czemu?

Stanley

———-

Hunter – Big Bang

Skoro dotarliśmy do końca, może warto w takim razie wrócić na chwilę do tego, od czego wszystko się zaczęło? Wycieczka naprawdę w ekspresowym tempie, bo wiele czasu już nie zostało. Na szczęście nie zwalniamy ani na chwilę i niespełna trzy minuty utworu to prawdziwie ostra jazda. A więc… Big crunch, you know, it’s gonna be quite a show. P.S Tak, wiem, że to cover Bad Religion nie musicie mi przypominać.

Motorhead – Killed by Death

Przesłanie tego kawałka jest chyba oczywiste. Jeśli żegnać się z tym Światem to tylko na rock’n’rollowo i z podniesionym czołem. Poza tym, nie wiem, czy słyszeliście, ale amerykańscy naukowcy już dawno potwierdzili, że Kostucha przybywa zazwyczaj na Harleyu? Jutro będzie miała sporo roboty.

Dirk

———-

Wizja depresyjna:

Silencer – Death – Pierce Me

Tu nie miałem żadnych wątpliwości. Miażdżący depresyjny wałek do Szwedów z Silencer, którzy zostawili po sobie tylko jeden długogrający krążek „Death – Pierce Me”. Jednak ta jedna płyta w zupełności wystarczyła, żeby zespół zyskał miano kultowego w kręgach depresyjnego black metalu. Utwór tytułowy z ww. krążka jest do dzisiaj żywą kwintesencją wewnętrznego bólu samobójcy, którego jedynym pragnieniem jest odejście z tego świata. Ciary na plecach podczas słuchania gwarantowane!

Wizja apokaliptyczna:

The Angelic Process – Million Year Summer

Ciężko sobie wyobrazić bardziej apokaliptyczną wizję końca świata, jaka została zawarta w utworze pt.: „Million Year Summer”  zespołu The Angelic Process. Utwór pochodzi z płyty pt.:„Weighing Souls With Sand” po nagraniu której, wokalista zespołu Kris Angylus odebrał sobie życie. Jeśli chcecie poczuć emocje, jakimi kierował się autor, musicie koniecznie posłuchać tego utworu!

Wizja optymistyczna:

Green Carnation – Light of Day, Day of Darkness

Na sam koniec wizja optymistyczna, w której tli się jakakolwiek nadzieja. Monumentalny ponad godzinny utwór pt.: „Light of Day, Day of Darkness” wypełnia w całości album o tym samym tytule, który stanowi opus magnum Norwegów z Green Carnation. Zespół zabiera nas w ponad godzinną podróż, podczas której ukazuje świat od narodzin dziecka, aż po śmierć. Jednak każdy może interpretować ten utwór na swój sposób. W końcowej fazie utworu znowu słychać płacz nowo narodzonego dziecka przerwany dźwiękami grającej pozytywki. Reinkarnacja? Żeby wyciągnąć własne wnioski zapraszam do przesłuchania utworu w całości!

Madek

*teoretycznie w tytule jest 10 kawałków, jeden dostajecie gratis. Madek się naprodukował i wymyślił ciekawą koncepcję tak, że szkoda byłoby psuć jego zamysł. W końcu, co Wam szkodzi te parę minut więcej muzyki. To być może ostatnie dźwięki jakie słyszycie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s