CIRCLE OF CONTEMPT – Entwine The Threads

Circle Of Contempt 01. Entwine the Threads
02. Dare to Defy
03. Transient Belief
04. To Entitle Vacancy
05. Perceive the Mendacity

Wielki powrót Circle of Contempt stał się faktem. Aż trzy lata było nam dane czekać na jakąś nowość od podopiecznych Sumerian Records. Do końca drżałem o poziom tego recordu, jednak moje obawy były jak najbardziej zbędne. Finowie tylko potwierdzili, że są zdecydowanymi liderami, jeżeli chodzi o najbardziej ekstremalne formy muzyki corowej. Jakieś wątpliwości? Zaraz je rozwieję.

Drobne zmiany personalne ani trochę nie obniżyły poziomu tej kapeli. Można dywagować, który wokalista jest lepszy. Riku? A może Denis? Jednego jestem pewny, obaj są świetnymi krzykaczami i ten drugi godnie zastąpił tego pierwszego. Roszada w ludziach miała miejsce również w przypadku basu. Do składu doszedł Markus Karhumäki, który spisał się znakomicie.

Cała stylistyka COC jest tak skomplikowana i piękna jednocześnie, że zastanawiałem się od jakiego elementu zacząć swój opis. Wprowadzeniem niech będą gitary. Co by nie powiedzieć, brzmienie wioseł tej kapeli jest wyjątkowe, nie do podprowadzenia. Wirtuozerskie riffy, wspaniałe melodie oraz wgniatające w fotel solówki idealnie zsynchronizowane z elektroniką na najwyższym poziomie pokazują, że jest to band nietuzinkowy. Połamane dźwięki, nagłe zatrzymania, zmienne metrum oraz kawałki, które składają się z wielu, praktycznie odmiennych od siebie elementów, obrazują nam, że ten band osiągnął poziom kosmiczny. Partie basu są nienaganne, porządnym dowodem na to jest chociażby drugi studio update pokazujące z jakim skillem Markus pieści struny. Na perkusji klasycznie rządzi muskularny J.P Kaukonen, który prawdopodobnie zabiera swoje gary nawet na siłownie. Jego umiejętności i trzymanie tempa są fenomenalne. Przez cały czas się zastanawiam jak to jest możliwe, że można zapamiętać tak zawiłe fragmenty i nie pogubić się w tym wszystkim. Jak już wcześniej wspomniałem, wokalnie nic się nie zmieniło, poza człowiekiem. Denis wykonuje naprawdę dobrą robotę, jego głos jest mocny i składnie wkomponowany w całe to przedstawienie. Ostatnia część to elektronika, w moich oczach najlepsza rzecz zawarta na tej EPce. W debiucie z 2009 klawisze, owszem, były, ale ich udział w całym przedsięwzięciu nie był aż tak uwydatniony. Tutaj mamy sytuacje odwrotną. Są momenty, w których to właśnie elektroniczne wstawki grają pierwsze skrzypce. Mamy tutaj całą gamę styli: fortepian, stringsy, a nawet melodie wyjęte prosto z ambitniejszej muzyki syntezatorowej. Po soczystym spuście nad tym materiałem wspomnę też odrobinę o jednym niuansie, który sprawia, że nie jest to w moich oczach wydawnictwo perfekcyjne. Odrobinę brakuje momentów ze szczerym pierdolnięciem. Są pewne etapy, w których aż prosi się by zapodać jakiś breakdown, tak łamiący żebra, jak na przykład z kawałka pt. C.O.C zawartego na debiucie. Większe poświęcenie uwagi klimatowi sprawiło, że zespół ten stracił troszkę na brutalności. Oczywiście nie dla każdego będzie to wadą, kwestia gustu.

Kończąc swoje wypociny, chciałbym przyznać, że nowe wydawnictwo Circle of Contempt zrobiło na mnie kolosalne wrażenie. Przyćmiło większość albumów tego roku. Szkoda, że nasi bohaterowi zrobili sobie tak długą przerwę. Gdyby koncertowali regularnie i częściej wydawali nowy stuff to być może zyskaliby chwałę na jaką zdecydowanie zasługują. 9/10 /Paku 

9

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s