PALM DESERT – Rotten Village Sessions

Palm Desert - Rotten Vilage Sessions1.Down the Odyssey

2.Till the sun goes down

3.Ghulassa Saloon

4.Mani

5.Damn good

6.Shades in black

7.Orbitean

8.Acid Phantom

9.White wolf

Kiedy usłyszałam pierwszy kawałek Palm Desert, musiałam zrobić wszystko, aby zająć się pisaniem recenzji ich nowej płyty „Rotten Village Session”. Przeszył mnie dreszcz zaskoczenia, dumy i ekstazy. Że to, co słyszę ma polski rodowód, zostało spłodzone na naszej ziemi i przedstawiane jest poza rodzime granice (co bardzo się chwali). Panowie jeszcze bardziej utwierdzili mnie w przekonaniu, że Polak potrafi i nie musimy łapczywie chwytać wszystkiego, co zostaje nam podrzucone z zachodu. Tu i teraz, pod samym nosem przedstawiam Wam rewelacyjną kapelę sprawnie grającą stoner rockowe piosenki.

O ile „Falls of the Wastelands” jak na mój gust, była bardziej dzika i nieokiełznana, tak nowa płyta schodzi z tonu, tworząc klimatyczny i relaksujący projekt. Człowiek ma ochotę usiąść z whisky albo bourbonem w fotelu, zakurzyć papierosa i delektować się. A jest czym. Bo Rotten Village Session, to zbiór dziewięciu utworów, trzymających wysoki poziom. Za nim jednak przejdę do sedna sprawy, chciałam pochwalić szatę graficzną płyty. Przyciąga uwagę! Soczyste kolory, które przywołują lato i upalne dni. Dla mnie opakowanie ma znaczenie, bo to też integralna część całości, która jest zapowiedzią czegoś wartego uwagi.

Jednak, co z zawartością owego pakunku. Na starcie, ostrzeżenie! Kiedy słuchacie Rotten Village Session musicie być maksymalnie skupieni. Na samym początku, kiedy chciałam dokładnie przysłuchać się krążkowi było super, buzia aż się cieszyła. Jednak potem, kiedy już płyta była mi lepiej znana, puszczałam ją, jako „tło” do innych czynności. No i co? Wydawało mi się, że ciągle leci ta sama piosenka, a to już umknęły mi dwa lub trzy utwory! To jedyny minus, który muszę wytknąć Panom. Czasem po prostu czuję, że nie ma charakterystycznego zakończenia lub początku piosenki. Przez to utwory zlewają się w jedno. Warto, więc śledzić kawałek po kawałku dowiadując się, która piosenka jest puszczana w danym momencie. Nie chce tu nikogo odstraszać, tylko dać do zrozumienia, że album wymaga większego skupienia. Żeby potem nie było rozczarowania!

Już pierwszy utwór Down The Odyssey przyprawia o dreszcze. Jest niezaprzeczalnym hitem krążka. W świetnym stylu odzwierciedla piękno stoner rockowego klimatu. Wiem, że się czepiam, ale jak dla mnie mimo wszystko jest za długi. Gdyby go skrócić o te dwie minuty, było by jeszcze lepiej!

Till The Sun Goes Down! Porywające. Równie świetny kawałek. Kiedy go słyszę mam ochotę na szaleństwo. Idealny utwór koncertowy. Każdy sztywniak da mu się ponieść. Ja nawet w swoim małym pokoju czuję się jak na widowni i aż nogi same się rwą do tanów

Zupełnie inaczej jest z Mani. Cudownie odpręża. Może nie wypada tego pisać, ale z ze strony kobiety to będzie chyba duży komplement. Wokal Wojciecha Gałuszka jest niesamowicie podniecający!. Jest sexowny, zadziorny i ta chrypa. Idealny. Szczególnie w tym utworze. Przepiękna gra instrumentów i ten głos. Dla mnie wokal ma ogromne znaczenie, bo to on musi zaciekawić słuchacza swoją barwą i opowiedzieć nam pewną historię. To jest szalenie ważne. Bardzo bym chciała, usłyszeć Mani na żywo w zadymionym, przyciemnionym, klimatycznym pomieszczeniu. Sącząc piwo, delektować się sekunda po sekundzie tymi brzmieniami.

Podoba mi się pomysł wstawienia dwóch instrumentalnych minikawałków. Sprawnie wplatają się między inne piosenki i nie wprowadzają chaosu, lecz działają harmonijnie. Niby nic, a jednak efekt jest ciekawy. Takie szczegóły są bardzo miłym dodatkiem.

Jak przystało na dobrą płytę, oprócz udanego początku musi być równie dobre zakończenie. White Wolf to piękna piosenka, która zapętla całą płytę i kusi, aby odsłuchać ją jeszcze raz. Cudowne jest gitarowe zwieńczenie utworu. Kawał dobrej roboty!

Z czystym sumieniem polecam każdemu miłośnikowi dobrej muzyki Rotten Village Session. Ja sama się nie zawiodłam i cały czas bardzo chętnie wracam do tej płyty. Nie jest to może odkrywczy projekt, który powala na kolana, ale zapewniam Was, że z radością oddacie się niesamowitemu klimatowi krążka. Doceniajmy to, co polskie. Nie łudźmy się, że tylko zagraniczne projekty są godne uwagi. Palm Desert to przykład na to, że możemy być dumni z rodzimej muzyki./Musli

8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s