SARATAN- Martya Xwar

saratan-martya_xwar[1]1. Taj-e Sahara
2. Mastema
3. Vermunous Disae
4. Ba’ al Zevuv
5. Silent Sound Of Morning
6. The Sacred Path Of Martya Xwar
7. God That Disappears
8. Qsmodea

Wydany w 2012 roku krążek Martya Xwar, Krakowskiej grupy Saratan, jest mocną podstawą dla zespołu przy stawianiu kolejnego stopnia, ponieważ z miejsca wynosi ich pod niebo. Brutalność wokalu i swego rodzaju czystość kompozycji, przeplatane z mrocznie osadzonymi partiami sekcji rytmicznej dają mieszankę, która bez wątpliwości przypadnie do gustu fanom ciężkiego metalowego grania z akcentem hardcore’u.

Od początku widać, że album jest dobrze przemyślany pod względem kompozytorskim. Zawiera zróżnicowany zakres temp i klimatów. Poczynając od pierwszej myśli jaką mi przyniósł, czyli mrocznego, rozciągłego pustynnego ducha poprzez wyobrażenia wielkich, spustoszałych świątyń, kończąc na przepełnionych salach koncertowych, gdzie pogo zatrzymuje się tylko po zejściu muzyków ze sceny. Skupiając się na słuchaniu albumu, partie delikatnego fortepianu zmuszają do refleksji. Nawiązując do klawiszy, zespół znów pokazuje nam- słuchaczom, że ma pojęcie o tym co robi. Idealna gra kontrastów w Silent Sound Of Morning, jest ogromnym atutem Martya Xwar.
Pomimo bardzo wielkiego zaangażowania, nie jest to muzyka dla książęcych pałaców. Dosadne, pomysłowe a momentami melodyczne riffy są bardziej prostolinijne w przekazie niż Chopinowskie etiudy, nad którymi trzeba pochylić się i zatracić w dźwiękach.

Największy błąd jaki udaje mi się wyłapać to chwilowa monotonność, gdzie wokal przepada a uszy słyszą kolejne powolne instrumentalne (choć wciąż klimatyczne) takty. Cóż, niekiedy taki zabieg pasuje, jednak czasem staje się piątym kołem u wozu.

Ostatnio czytam wiele opinii na temat polskich produkcji. W wielu przypadkach jest ona na bardzo wysokim poziomie, bo w końcu jak Polak chce to potrafi. Ta płyta jest doskonałym dowodem na potwierdzenie tej tezy. Wielkie ukłony dla pana Jarosława Niemca, który zajął się produkcją. Bez niepotrzebnych efektów, LP gra wyśmienicie.

Podsumowując: bardzo przyjemnie się słucha, jest specyficzny, charakterystyczny klimat płyty, oprawa graficzna również nie zawodzi. Jestem pewien, że nikt mi nic nie zarzuci jeśli znów dam 9.5, ponieważ ocena ta jak najbardziej się kapeli należy. Swoją drogą, już nie mogę usiedzieć, gdy wspomnę, że 9 marca zobaczę ich na żywo! /Maseł

Polecam posłuchać: The Scared Path Of Martya Xwar

9,5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s