ANTYKWARIAT #03: BORN OF OSIRIS – The New Reign (2007)

Born of osiris - The New Reign1. Rosecrance
2. Empires Erased
3. Open Arms To Damnation
4. Abstract Art
5. The New Reign
6. Brace Legs
7. Bow Down
8. The Takeover

Dosłownie 4 lata temu przypadkowo natknąłem się na debiutancką EPkę Born of Osiris o bardzo ciekawym tytule, The New Reign. Odpaliwszy ją, w momencie odpłynąłem. Szczerze powiedziawszy, granie takiej kategorii było dla mnie czymś nowym. Mieląc All Hope Is Gone Slipknota, czy chociażby In Requiem od Paradise Lost (wiem, że to dość dziwne połączenie, ale taki był mój gust) w życiu bym nie pomyślał, że można zrobić z muzyką coś więcej. Byłem młody i mało wiedziałem, ale po usłyszeniu tej produkcji opętała mnie fascynacja. Fascynacja chłopakami, którzy w wieku 17 lat stworzyli album o poziomie nieosiągalnym dla większości aktualnych kapel corowych. To dzięki nim poznałem Sumerian Records, a w następstwie kolejne kapele, które progresywnie podchodziły do sprawy. Wszedłem w erę progressive korów i innego ścierwa, które aktualnie jest moim punktem odniesienia w muzycznym świecie. Oto przed państwem klasyk nad klasykami, nieobiektywnym okiem, ponieważ jak niby definiować klasyka?

Dup dup, ciul dup dup, dun da dunn dunn traaaaa dun dun dunn! Nie jest to nietrafiony dobór słów. No może wyobraźcie sobie, że w tle tych pokręconych dźwięków są jeszcze mocarne i klimatyczne klawisze. Powiedzmy, że jest sobie kawałek Abstract Art,swoją drogą mój ulubiony z tego krążka, dochodzimy do minuty i czterdziestej szóstej sekundy, by usłyszeć jeden z najlepszych breakdownów jaki kiedykolwiek powstał. Nie starzeje się, a ma już właściwie 6 lat, co w corach jest sporym czasem, zważając na aktualną wtórność i brak polotu wśród kapel. Szukając słabych punktów, można dojść do wniosku, że ich nie ma. Ktoś spyta, ale jak to nie ma? Otóż nie ma, przynajmniej dla mnie. No dobra, może są lekkie wątpliwości co do wokalu Ronniego, który ponoć zalatuje monotonią, jednak ja czegoś takiego nie odczuwam. Gostek ma mocny i przede wszystkim równy wokal, który wyraża sobą bardzo ciekawą tematykę liryczną. Niestety, bądź stety, trzeba troszkę przysiedzieć nad teksami, by je zrozumieć. Są po prostu trudne. Wioślarstwo to fajny sport, przez gitarzystów BOO uprawiany wzorowo. Jest technicznie, jest progresywnie, jest zaskakująco i jest przede wszystkim brutalnie. Zrodzeni z Ozyrysa wypracowali sobie naprawdę epicki styl, który jest nie do podrobienia, a wszystko zaczęło się właśnie od tego wydawnictwa. Ciągle spalony David Darocha gra nie tylko w zielone, ale i w bas. Jego gra jest ekscytującym przeżyciem dla uszu. Przeskakując szybciutko do perkusji, spójrzmy na Camerona, pana nie tylko od mycia garów, ale również od komponowania partii gitarowych. Człowiek orkiestra! Został jeszcze Buras. Joe to świetny klawiszowiec i każdy wkręcony w klimat to powie, bo co by nie powiedzieć, bez tego pana BOO nie ma prawa istnieć. Na TNR robi iście smerfastyczną robotę. Głowa kiwa nam się cały czas, na twarzy grymas zdrowej wściekłości i zadowolenia jednocześnie, gęsia skórka pokrywa całe ciało, ciarki driftują po plecach, włosy stają dęba, a usta się uśmiechają, bo leci The New Reign, czyli ponad 21 minut zapisanego w formacie mp3 szczęścia.

Coś trzeba dodawać? Trzeba. Dla mnie to płytka perełka, dźwięki, które ukierunkowały mój gust muzyczny i pokazały co sprawia mi największą radość, dzięki tym wariatom dotarłem do ostateczności, czyli tego co naprawdę kocham.

Formalnością będzie zakomunikowanie, że obiekt tej recenzji zasługuje na ocenę 10. Dałbym 11, ale to niemożliwe!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s