DIRA MORTIS – Euphoric Convulsions

Dira  Mortis -Euphoric Convulsions1. Death Awaits
2. Exultation Full Of Sadism
3. Abyss Of The Damned
4. Ancient Death Glorification
5. Pulverized Remnants of Existence
6. Intoxicated Visions
7. Unmercifully Fulfilment

Dobry wieczór państwu! Dziś w Kąciku Krzywienia Kultury przyjrzymy się Opusowi #6 a (#1 w katalogu wydawnictw pełnych) istniejącego od 1998 roku Gorlickiego kwartetu Dira Mortis.
Rzeczony kwartet, prócz entuzjazmu gawiedzi napędzany jest przez macierz Let it Bleed Records powiązaną z zasłużonym periodykiem 7 Gates of Hell – dobór jest więc nader nobilitujący. Dorobek członków Gorliczan obejmuje tak zasłużone ensamble jak Deivos, Christ Agony, czy Blaze of Perdition.

Kiedy moje spojrzenie spoczęło na okładce, drżeniem serca zbliżyłem się do Death Breath. Skojarzenia moje na dobrą ścieżkę mię zawiodły albowiem przyjdzie Nam zmierzyć się z Metalem Śmierci granym w sposób nieuniknienie kojarzony ze stylistyką Szwedów.

Jeśli tylko damy się porwać opusowi Dira Mortis na niespełna pół godziny, odbędziemy podobnie plugawą podróż po kryptach, grobowcach, mauzoleach i cenotafach rodem z filmów grozy lat ’80.
„Plugawy” – to celne słowo będzie towarzyszyć Nam jeszcze nieraz, ponieważ zewsząd plugawością słuchacz otoczon będzie. Od odrażająco niskiego przesteru gitar sprawiającego wrażenie dotykania chropowatej nagrobnej płyty otwartą raną głowy, do klaustrofobicznej, dusznej pracy perkusji.
Szczególnie kompozycja „Intoxicated Visions” utrzymuje rzeczony klimat jakoby jęcząc gitarami przeszywanymi misterną siatką perkusji w róznorodnych tempach. Bywa, że tonacja wokali tworzy harmonijne unisono ze strojem gitar, za którymi nieuchronnie podąża perkusja, jakby przyczajona by przykuć uwagę słuchacza niczym nieletnią prostytutkę do kaloryfera przed gwałtem i rozczłonkowaniem na 64 części. Słuchając „Ancient Death Glorification” z pewnością docenimy doomowy akcent – tu ciężar i powolny odcień intensywności jawi się szczególnie wyraźnie na tle ogólnej furii charakteryzującej materiał.

Chybkiemu zanurzeniu się w abominację „Euphoric Convulsions” przeszkadzać może jedynie fakt, iż cztery na siedem kompozycji stanowią rodzaj pre- bądź interludium. O ile tolerancja niżej podpisanego obejmuje intro, outro i opcjonalnie przerywnik w połowie materiału (jeśli trwa ponad 40 minut), o tyle prawie 20% czasu na płycie przeznaczonego na ambient, to subiektywnie zła proporcja.

Podsumowując – słuchacz obcować będzie z zagranym bez zarzutu Death Metalem w klimacie popularnego „The Walking Dead”, oraz wyżej wspomnianego Death Breath acz brutalniejszego i bardziej intensywnego. O znużeniu mowy być nie może, jedynie wspomniane już przerywniki przeszkadzają wejściu w atmosferę.
Materiał Gorliczan Euforycznych Konwulsji nie wywołał, ale też do zarzucenia wiele sobie nie pozostawia. Za cenę jednak 20 złych na straganie hellshop.eu nabiera w naszych oczach dodatkowej wartości – warto rozważyć kupno (choćby z okazji zbliżających się walentynek, jako test czy Partnerka jest Tą Jedyną.)

Dziękuję za uwagę i do przeczytania w następnym Kąciku Krzywienia Kultury!
/66szukaj

7

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s