BIFFY CLYRO – Opposites

Biffy Clyro - Opposites The Sand at the Core of Our Bones
1. ‚Stingin’ Belle’
2. ‚Sounds Like Balloons’
3. ‚Biblical’
4. ‚The Joke’s On Us’
5. ‚Black Chandelier’
6. ‚A Girl and His Cat’
7. ‚Opposite’
8. ‚The Fog’
9. ‚Little Hospitals’
10. ‚The Thaw’

The Land at the End of Our Toes
1. ‚Different People’
2. ‚Modern Magic Formula’
3. ‚Spanish Radio’
4. ‚Victory Over the Sun’
5. ‚Pocket’
6. ‚Trumpet or Tap’
7. ‚Skylight’
8. ‚Accident Without Emergency’
9. ‚Woo Woo’
10. ‚Picture a Knife Fight’

Biffy Clyro to swego rodzaju fenomen. W czasach, kiedy wiele popularnych kapel chcących uchodzić za rockowe uprawia jakąś dziwną karykaturę tego gatunku, Szkoci udowadniają, że można połączyć nowoczesne podejście z prawdziwie rasowym graniem. Co więcej, grupa bardzo dobrze na tym wychodzi. Nie można odmówić jej popularności w mainstreamowych mediach oraz uznania w oczach fanów i krytyków. Nie bierze się to oczywiście z niczego. Wydany w 2009 album „Only Revolutions” zebrał wiele pozytywnych recenzji, a zespół potwierdził wartość materiału podczas długiej trasy koncertowej, która zawitała także między innymi do Polski. W tym roku tymczasem nadszedł czas na kolejny studyjny krążek, którym jest dwupłytowe wydawnictwo „Opposites”.

Dwa krążki jakie dostarcza nam Biffy Clyro to solidna dawka muzyki. Na każdym znajduje się jedenaście utworów, co daje łącznie ponad godzinę i dwadzieścia minut materiału. W tym czasie można równie dobrze oczarować jak i zanudzić słuchacza. Pierwszy utwór zwiastuje raczej tą drugą opcję. „Different People” to raczej średniak, poprawny, ale podczas godziny słuchania MTV Rocks można usłyszeć dziesięć kawałków w podobnym klimacie i utrzymanych na podobnym poziomie. Na szczęście są to tylko przeciętne dobrego początki, bo od kolejnego na liście „Black Chandelier” zespół wkracza już na wyższy poziom. Wspomniany utwór to swego rodzaju flagowy produkt Biffy Clyro. Spokojne, melodyjne zwrotki i odrobinę mocniejszy, bardziej nośny refren z zaśpiewami idealnymi do chóralnego wykonania podczas koncertu to ulubiony schemat, na jakim grupa buduje swoje piosenki. W tym samym tonie utrzymany jest „Sounds Like Baloon” z tym, że tu zwrotki są trochę „kanciaste” a refren ma w sobie więcej rozmachu. Odmianę przynosi utwór tytułowy, który okazuje się całkiem zgrabną balladą. Po tym znowu zmiana nastroju i dostajemy bardziej energetyczne kawałki. Mowa oczywiście o przyjemnie pulsującym „The Joke’s On Us” i „A Girl And His Cat”, który z kolei przynosi ostrą rockową jazdę. Z wymienionymi powyżej sąsiadują jeszcze „Biblical” i „The Fog”. Bardziej przekonuje mnie ten drugi. Spokojny, ale klimatyczny kawałek, w którym nie przeszkadzają nawet wyższe rejestry, w które zapędza się wokalista. Na zakończenie krążka numer jeden zostaje jeszcze żywszy, może nawet trochę punkowy „Little Hospitals” i spokojny „The Thaw”.  Pierwszą część (tak samo jak drugą) definitywnie zamyka instrumentalna miniatura, która niespecjalnie przypadła mi do gustu. Druga odsłona zaczyna się od mocnego uderzenia w postaci riffu otwierającego „Stingin’ Belle”. Cały kawałek brzmi ciekawie, a motyw z brzmieniem kobzy wzbogaca całość. Szkoda tylko, że to w zasadzie jedyny jasny punkt jeśli chodzi o pierwszą część drugiego krążka. Kolejne kawałki specjalnie nie porywają. Chociaż teoretycznie zespół cały czas trzyma się kilku sprawdzonych schematów to nie działają już one tak samo jak wcześniej. Może to po części efekt znużenia płytą, ale ani „Spanish Radio” z zagrywką na trąbce, ani balladowy „Victory Over  The Sun” nie robią większego wrażenia. Forma wraca dopiero gdzieś w okolicy „Accident Without Emergency”, szkoda jednak, że to już ósmy kawałek. Nie ma jednak, co narzekać skoro dzięki temu możemy jeszcze usłyszeć bardzo udane „Picture A Knife Fight”.

Cenię Biffy Clyro za to, że potrafią tworzyć muzykę, która jest jednocześnie modna, a także, co niekoniecznie idzie w parze, bardzo dobra. Nową płytą zespół potwierdza swoją mocną pozycję na scenie. Co prawda na „Opposites” jest trochę przeciętnych kawałków, które niekoniecznie są słabe, ale po prostu przelatują przez głowę niezauważone, jednak generalnie płyta warta jest przesłuchania. Gdyby zespół ograniczył się do jedno płytowego wydawnictwa, ze starannej wyselekcjonowanym materiałem, to ocena mogłaby jeszcze sporo poszybować w górę. / Dirk

7

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s