AUDREY HORNE – Youngblood

Audrey Horne - Youngblood 1. Redemption Blues
2. Straight Into Your Grave
3. Youngblood
4. There Goes A Lady
5. Show and Tell
6. Cards with the Devil
7. Pretty Little Sunshine
8. The Open Sea
9. This Ends Here
10. The King is Dead
11. I Wanna Know You (Limited-Edition Bonus Track)
12. This Ends Here – Demo (Limited-Edition Bonus Track)
13. The Open Sea – Demo (Limited-Edition Bonus Track)

Audrey Horne to dość nietypowy twór. Już spieszę z wyjaśnieniem dlaczego. Gitarzystą i kompozytorem  części repertuaru jest znany dobrze miłośnikom black metalu Arve Lsdal (ukryty pod pseudonimem Ice Dale) z grupy Enslaved, a na pierwszym longu bas szarpał znany z Gorgoroth-Tom Cato Visnes. Pewnie większość z was myśli, że mamy do czynienia z black metalową supergrupą. Otóż nie. Audrey Horne od czarnego metalu oddalona jest o lata świetlne. Ciężko sprecyzować, co konkretnie grają Panowie. Na pewno fundamentem jest tutaj gitarowy hard & heavy. Nie słuchać natomiast już tylu wpływów post- grunge jak w przypadku pierwszych albumów.  Czwarty album Norwegów zatytułowany Youngblood już od samego początku wprowadza nas w świat zadziornych riffów, galopującej perkusji i charyzmatycznego wokalu Toschie. Gitarowo słyszę tu dużo wpływów  wczesnego, maidenowego grania, wokalnie natomiast jest tak, że sam Paul Stanley z Kiss mógłby pozazdrościć gardłowemu Audrey Horne charyzmy i zmysłu do pisania fajnych melodii. Czyli jak widać sama klasyka. Całość jest bardzo dobrze skomponowana, ma swój „brudny” i mięsisty klimat.

Norweskie melodie i lekkość utworów kontrastuje z agresywnymi, rasowymi riffami i nosowym wokalem. Na plus idzie tutaj też świetna sekcja rytmiczna. Ah te podchody basu potrafią przyprawić o ciary.  Nie doświadczymy tu jak w przypadku wcześniejszych płyt ballad czy spokojniejszych numerów. Znajduje się tutaj 10 typowo hard rockowych numerów, które nie dają ani chwili wytchnienia i zmuszają słuchacza do ciągłego napierdalania.

Każda kompozycja ma swój charakter, ale jednocześnie całość utrzymana jest w spójnym tonie. W każdym kawałku muzycy  pokazują swoje rzemiosło w pełnej krasie. Jedyne co można zarzucić nowemu krążkowi albumowi Audrey Horne to brak świeżości i oryginalności. Ten brak charakteru niczym nie wyróżnia ich na scenie. Nazwałbym to tak- genialni  muzycy, kserują patenty innych nie dodają nic od siebie. Owszem robią świetne numery, melodie które chce się nucić, ale brak charakteru może przynudzić prawdziwych smakoszy takiego grania. Mimo to numery są na tyle świetne, że mogę śmiało dać temu albumowi ocenę 9/10. Dla mnie bomba, a kto nie słuchał ten trąba. /Oli

Audrey Horne is an untypical creation. I’m going to tell you why. The guitarist and the composer of a part repertoire is well-known by black metal fans Arve Lsdal (hidden under Ice Dale nickname) from Enslaved, and at the first longplay known from Gorgoroth Tom Cato Visnes played bass. Probably most of you think that we have a super black metal group. We don’t. Audrey Horne is light-years away from black metal. It’s hard to specify what gentlemans of AH play. We have foundation of guitar’s hard&heavy, for sure. However it is not able to hear so much influences of post-grunge like in case of first albums. Fourth album of Norwegians titled Youngblood introduce us to the world of pugnacious riffs, galloping drums, and charismatic Toschie vocal. I hear here much influence of  early Iron Maiden’s guitar style, on the other hand Paul Stanley from Kiss himself  would be jealous of  AH’s vocalist charisma and sense of writing cool melodies. Whole longplay is well componed – has its own “dirty” and rich climate.

Norwegian melodies and songs lightness contrast with aggressive, genuine riffs, and “nasal” vocal. I have to also praise great rhythmic section. Ah, that bass… It makes my flesh creep. We won’t experience ballads or calmer songs like in case of earlier albums. We will find here typical ten hard rock songs which give no breathing space, and listener is forced to constant “going crazy” phase.

Each composition has its own character but wholeness is kept in coherent tone at once. In every single song musicians show their skills at their finest. The only thing I don’t like about this album is lack of originality and freshness. That lack of specific character distinguish themselves at all. I’d define it like this – genius musicians copy old patents and don’t add anything else from themselves. Of course they compone awesome songs, melodies which you want to hum but lack of specific character may bore real fans of this kind of playing music. Nevertheless songs are as great as it is possible, without hesitation I can rate this album 9/10. 

9

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s