Relacja z koncertu CAMELTEA, LOSECONTROL – 08.02.13, Kielce, Klub Woor

Cameltea, LooseControle Gdy tylko dowiedziałem się, że szykuje się koncert tych dwóch grup, od razu mi się wykreował obraz owego wydarzenia. Wiedziałem czego się spodziewać, więc nie była to trudna sztuka, aczkolwiek zostałem miło zaskoczony.

Pierwsza kapela, to jeden z najbardziej niedocenionych skarbów kieleckiego undergroundu- Cameltea. Przeplatanie grooviącego funky z nieco punkowym overdrivem dało w efekcie bardzo nietypową Herbatę. Mogę powiedzieć, że momentami fusionowe granie z charakterkiem w stylu Jacka White za czasów The Raconteurs, jest bardziej porywające niż diabelsko szybkie łojenie. Z każdą kolejną nutą czuć coraz lepiej smak i klimat całego przedsięwzięcia, a chęć dalszego słuchania wzrasta. Plus ogromny za dobranie repertuaru, ponieważ nie ciągnęło się to w nieskończoność a zróżnicowanie kompozycji dało słuchaczowi silną dawkę pozytywnego przekazu. Podczas oglądania przedstawienia, zapadło mi w pamięć bardzo częste i charakterystyczne otwieranie hi-hatu przekładane ze swoistymi uderzeniami w kopułkę ridea.
Na koniec, przed bisami, ku ogromnemu zaskoczeniu publiczności na scenie pojawiła się dama ze smyczkiem i skrzypcami. Za jej występ należą się ogromne oklaski, niemniej jednak sam pomysł również na nie zasługuje.

Kolejnym i ostatnim zespołem tego wieczoru była formacja- LoseControl. Granie punk-rocka z kobietą na wokalu to ich sposób na swój niepowtarzalny styl. Wybór doskonały, bo ta dama głosem jak nożem potrafi kroić chleb. Perkusja silna i z ogromnym wyczuciem była idealnym tłem dla dwóch gitarzystów, pokazujących dość wysoki poziom. I kolejne zaskoczenie- przedstawicielka płci pięknej na basie. Ciekawa gra kontrastów, okazała się bardzo dobrym pomysłem na sukces. Jedyna rzecz jaka mnie drażniła, to prowadzenie imprezy. Cenię sobie spontaniczność, ale tu okazywała się bardzo nieprzemyślana. Bez setlisty, z garścią żartów rodem z rynsztoka. Takie połączenie mnie niezbyt satysfakcjonuje, ale po tak zdolnych ludziach mogę się spodziewać, że nie popełnią już tego samego błędu. Wracając do samego grania, nie jest źle, nawet mogę powiedzieć, że jest bardzo dobrze i chętnie popatrzyłbym na nich jeszcze kilka razy.

Wieczór 8 lutego spędziłem w przyjemnej atmosferze w niezawodnym klubie Woor oraz liczę na częstsze występy obu drużyn. /Maseł

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s