ANTYKWARIAT #06: IMPERATOR – The Time Before Time (1991)

Imperator+The+Time+Before+Time[1]1. Eternal Might

2. Abhorrence

3. Necronomicon

4. Persecutor

5. Defunct Dimensions

6. External Extinction

7. Ancient Race

Rozkopywaliście już kiedyś groby?
Zechciejcie mi towarzyszyć w rozkopaniu krypty Imperatora by przenieść się do Czasu Przed Czasem.
Zanim tam wejdziemy trzeba Wam wiedzieć, że formacja to niesamowicie pechowa. Gdyby wszystko potoczyło się zgodnie z planem miałaby w swoich szeregach Docenta, debiut wydany w Deathlike Silence i szeroką sieć kontaktów po drugiej stronie Bałtyku za sprawą planowanej współpracy z Deadem. Ale Dead, jak i cały misterny plan, wziął w łeb i umarł w butach.

Widzicie te symbole na nagrobnej płycie? Przypatrzcie się im dobrze, zanim pęknie… Złowieszcze inkantacje Necronomiconu, bluźniercze ryciny anty chrześcijaństwa. To miejsce o ile nie przeklęte, jest nawiedzone! Uh! Zwłoki sygnowane datą 1991… podejrzane… stopień rozkładu wskazuje na 1986-89. To jakby ktoś rzucił do dołu różne szczątki i podpisał „The Time Before Time”.

Przystąpmy do sekcji
Witają nas klimaty bliskie „Hell Awaits”… chociaż w miarę zagłębiania się w materiał stwierdzicie, że nikt w Polsce (a może nawet i w Europie) tak wtedy nie grał. Mroczna, smolista atmosfera, urozmaicona kompozycja i thrash-blackowy feeling to bijące w uszy atrybuty dzieła Łodzian.
Kompozycyjnie to miks pozornie niespójnych, chaotycznych zagrywek na wysokim jednak poziomie technicznym, który nabiera sensu dopiero po spojrzeniu z dala. Kawałki konsekwentnie budują złowieszczy i świetnie oddany klimat Necronomiconu. Wokalista wyrzuca z siebie tekst stylem z pogranicza growlu, jednak czysty growl by tu nie pasował.
Gitary w brudnym thrashowym stroju, jak kobiety – niekiedy majestatyczne, nie stronią od szybkiego palcowania solówek, ale miejscami łamliwie wyją budując ten charakterystyczny, mroczny i duszny klimat.
Bądźcie spokojni – basu nie słychać, jak zwykle – to nie Punk Rock.
Całość ocieka plugawością i sprawia, że pod palcami poczujecie ryte w omszałym kamieniu szatańskie symbole.

Weźcie pod uwagę: Vader zapuszczał jeszcze dziewiczy wąs, Morbid Angel był w powijakach, a o norweskim Blacku nikt jeszcze nie śnił. KAT nie był wówczas w połowie tak ekstremalny jak Imperator. O ich klasie świadczy fakt, że grali z Deicide, Gorefest i Atrocity jeszcze w 1992.
Do dziś ich covery przetrwały niestety jedynie wśród tak tradycyjnych grup jak Thorneum i jemu podobni. Smutne, że z powodu perypetii z członkami i współpracownikami zespół nie przebił się szerzej, nawet mimo wznawiania „The Time Before Time” w 1993 i 1997.

Jeśli wydaje Ci się, że znasz polską scenę, a nie słyszałeś o Imperator – natychmiast nadrób tę karygodną zaległość!
Klasyk! Cześć jego pamięci!
/66szukaj

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s