SPEKTR – Cypher

spektr1. Hermetism
2. Teratology
3. The Singularity
4. Solitude
5. Antimatter
6. Solve et Coagula
7. Cypher
8. Decoproration
9. Le Vitriol du Philosophe
Myślę, że zasiadając do tej recenzji dobrze odrobiłem pracę domową. Najpierw postanowiłem zapoznać się z pozostałą twórczością Spektr. Lubię mieć porównanie i jakiekolwiek pojęcie o zespole, z którym przyjdzie mi się zmierzyć. A muszę przyznać, że ten pojedynek był dosyć ciężki, gdyż samo stanięcie „twarzą w twarz” z tą francuską zjawą zajęło mi kilka ładnych dni.

Cypher” to pierwsze od 6 lat dzieło tego tajemniczego duetu, kryjącego się pod niewiele mówiącymi nam pseudonimami kl.K. i Hth. Album ten to istny zabójca. Ale nie byle psychopata potrafiący tylko gonić panienki z nożem. To Hannibal Lecter.  Jego bronią jest black metal, który śmiało może stawać w szranki nie tylko z krajanami i wyjadaczami w osobie Peste Noire czy Deathspell Omega, ale też rzucić rękawicę światowej czołówce. Chociaż coś mówi mi, że na rozgłosie tym panom nie zależy. Czynnikiem wiodącym jest tutaj idea tworzenia. Tworzenia czegoś, co gra wewnątrz. Muzyka tworzona przez Spektr wcale nie jest taka przystępna. Wątpię, żeby przeciętny nastolatek dopiero rozpoczynający swoją przygodę z czarną muzyczną sztuką po pierwszym przesłuchaniu zatopił się w tych dźwiękach. Sam na początku byłem nastawiony dosyć sceptycznie. Ot, black polany elektroniką. Po drugim było już lepiej. A potem założyłem słuchawki. Po trzecim razie pogrążyłem się w kompletnej ciemności. Przy czwartym dopadło mnie coś w rodzaju letargu. Za piątym to diabelstwo trzymało mnie już za mordę i wlewało do uszu swój jad. Już drugie „Teratology” pokazuje nam, czego możemy się spodziewać przez te 45 minut. Jeśli omijasz zespoły, które spowodują w twojej głowie zamęt i zwątpienie to sobie daruj i włącz coś bardziej przyswajalnego. Na płycie powinno być ostrzeżenie przed jej zgubnym działaniem. Końcówka „The Singularity” wyssała ze mnie siły życiowe. A do końca zostało jeszcze 6 kompozycji. Ścieżka dźwiękowa do horroru, którego akcja ma miejsce w opuszczonym domu dla obłąkanych. Nie wierzysz? Poświęć się bez reszty przy „Solve et Coagula” albo zamykającym album „Le Vitriol du Philosophe”. Taką atmosferę tworzy nam właśnie dodanie do tego czarnego wywaru fiolek z zawartością „ambient” i „industrial”. Kiedy słyszę tytułowe „Cypher” mam ciarki na plecach. Ten album prowadzi do upadku. Upadku, który powoduje grzeszną satysfakcję. To właśnie dlatego zakazany owoc smakuje najlepiej, a wiele osób zakończy przygodę z tą płytą najdalej na „Solitude” i jest to prognoza kurewsko optymistyczna (skąd ten pokład optymizmu? Ktoś lub coś igra z moim mózgiem). Raz za razem zadawane na każdym kroku ciosy są niczym piekielny bicz lub pazury bestii. Lecz nie szkodzą one naszej powłoce, a uderzają wprost w umysł, celują tam, gdzie rany nie można tak łatwo zagoić.

Mógłbym o „Cypher” napisać jeszcze wiele. Dalej cisnąć litanię i opisywać psychiczne reakcje, które powoduje dłuższe pozostanie w szponach tej mary. Ale zamiast tego walnę prosto z mostu – dajcie się porwać. Niech upiór obejmie was i zabierze w podróż tam, gdzie ukrywają się wasze największe koszmary. A kiedy was wypuści i wrócicie do naszego świata, w umyśle pozostanie ślad, mała rysa której nie da się już pozbyć…

Vigil

I think that writing this review I did my homework well. Firstly I decided to get know with previous albums of Spektr. I like to have comparison, and any idea of band which I’m going to review. Ans I have to admit this challenge was quite hard because facing “eye to eye” with that french specter took me few days.

Cypher” is the first work of these mysterious duet for 6 years who hides behind pseudonyms kl.K. i Hth. The album is real killer. But this is no psycho who can only chase ladies with a knife. This is Hannibal Lecter. His weapon is black metal which may bravely compete with not only compatriots and in spongers like Peste Noire or Deathspell Omega but also throw down glove to world leaders. Although something tells me that these gentlemens don’t want to be famous. The determinant thing is an idea of creating music. Creating something whuch plays inside. Music created by Spektr is not that intelligible at all. I doubt that average teenager who’s just started his journey with black musical art will immerse oneself  in sounds after very first listening. In the beginning I was quite sceptic to it. Simple black metal served with electronics. After second listening it was much better. And finallly I put on my headphones. After third time I plunged into darkness. While I listened to it fourth time got me  something like a lethargy. Fifth time that devilry kept my face in its hands and poured its venom to my ears. Second song „Teratology” already shows us what we can expect during 45 minutes. If you avoid bands which make you confused and in despair, you better don’t listen to it, and turn on something more digestible. The album should contain a warning in front of its pernicious effect. The ending of „The Singularity” sucked out my life forces. And to the end there are 6 compositions yet. Soundtrack to horror which plot takes place in abandoned home for madmen. Don’t you believe? Sacrifice yourself at „Solve et Coagula” or ending album „Le Vitriol du Philosophe”. This climate creates us adding to that black brew phials with „ambient” and „industrial”contents. When I hear title „Cypher” I’m getting goosebumps. This album leads to demise. Demise which causes sinful satisfaction. This is why the forbidden fruit tastes the bes, and many people will end their journey with this longplay at song „Solitude” and this is fucking optimistic forecast (From where that optimism? Someone or something plays with my mind). Step by step it deals a blow which are like infernal whip or claw of a beast. But it’s harmless for our coat, and it hits directly to mind – it aims where wounds are not easiest ones to heal.

I could write a lot of about „Cypher” yet. Still saying litany, and describing mental reactions which cause longer stay in claws of this spectre. But instead of that straight from the shoulder – let yourselves sweep. Let a specter to hold you, and take you to a journey where your worst nightmares are hiding. And when it let you out, and you come back to our world – in your mind stay a trace, little scratch which you won’t never get rid of…

9

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s