SUFFOCATION – Pinnacle Of Bedlam

suffocation-pinnacle of bedlam1. Cycles of Suffering
2. Purgatorial Punishment
3. Eminent Wrath
4. As Grace Descends
5. Sullen Days
6. Pinnacle of Bedlam
7. My Demise
8. Inversion
9. Rapture of Revocation
10. Beginning of Sorrow

Gdzieś czytałem w necie słowa jakiegoś krytyka, że amerykański death metal popadł w marazm. Część osób na pewno zgodzi się z tymi słowami, ale to pewnie ortodoksyjni maniacy, którzy całym sercem siedzą w klasykach z przełomu lat 80-90 ubiegłego wieku. Można się oczywiście zgodzić, że takie kultowe kapele jak Deicide czy Cannibal Corpse (o Morbid Angel nie wspominając) nagrywają nierówne albumy. Raz jest zajebiście, raz woła o pomstę do nieba (piekła?), ale pośród całej tej sielanki znajduje się kapela Suffocation. Kapela, która wydając w 1991 swój debiut wstrząsnęła całym metalowym panteonem i nie nagrała słabego materiału. Przynajmniej w moim odczuciu.

Siódmy album brutali zwie się Pinnacle of Bedlam i z góry było wiadomo, że Amerykanie nagle nie zaczną grać black metalu ani tym bardziej czegoś lżejszego niż to co zaprezentowali ponad dekadę temu. Jest to dalej krwisty, brutalny do granic możliwości death metal w najczystszej postaci podany we współczesnej szacie dźwiękowej. 10 kawałków, których zadaniem jest zabić. W tym momencie śmiało bym mógł zakończyć pisanie recenzji, no ale nie o to chodzi.

Nowa płyta-nowy bębniarz. Miejsce znakomitego Mike Smith zajął dobrze znany wszystkim miłośnikom maniakom cięższych brzmień pałker Malevolent Creation-Dave Culross. Od razu mogę powiedzieć, że należycie zastąpił miejsce macierzystego garowego. Koleś ma wyśmienity groov i stopę. Świetnie się wkomponował w ciężkie brzmienie kapeli. Sama zawartość płyty to 10 kawałków, które mordują z taką samą siłą rażenia jak meteoryt uderzający w Rosję. Mamy tutaj piękny miszmasz brzmieniowy. Ekstremalnie szybkie numery (np. Cycles of Suffering czy numer tytułowy)przeplatają się z ociężałymi, tłustymi riffami takimi jak w kawałku Sullen Days. Numer ten to chyba mój faworyt, który z wyśmienitym wstęp i zakończeniem zagranym na nieprzesterowanych gitarach rozłożył mnie na łopatki. Ogromny szacunek za tą zagrywkę. W ogóle wielkie propsy dla gitarzystów. W dzisiejszych czasach niewiele kapel potrafi grać techniczne i brutalne riffy, które są zarazem bardzo chwytliwe. Chociaż nie wiem czy to dobre określenie dla kapeli grającej ekstremalną muzykę.

Materiał może nie jest tak wyśmienity jak ponadczasowy debiut czy album Pierced from Within, ale takich albumów już chyba nikt nie nagra. No, ale nie o to chodzi chyba. Fani oczekują przyzwoitej jatki i ją otrzymują. Póki Suffocation ma pomysł na nagrywanie świetnych numerów to niech robi to jak najdłużej, a ortodoksy-zamknąć mordy. Pozostali czapy z głów, że pomimo tylu lat w służbie metalu śmierci cały czas można nagrać dobre albumy.

I read somewhere in the Internet words of a critic that american death metal fall into torpor.Some people may agree with those words for sure but these ones are orthodox fans who wholeheartedly are into that music at the turn of 80’s-90’s of past century. Of course it’s possible to agree with that cult bands like Deicide or Cannibal Corpse (not mentioning about Morbid Angel) record unequal albums. Once is so fucking awesome, once cry to heaven (hell?) but in between of that whole idyll there’s a band called Suffocation. The band which in 1991 released their debut album, shook whole metal’s world, and did not record poor music. At least in my personal feeling.

Seventh album of brutals is called Pinnacle of Bedlam and it was so obvious that suddenly Americans won’t play black metal or anything more lighter than they showed over decade ago. It’s still bloody, brutal to its possibilities death metal in most pure form, served in modern sounds. Ten songs which task is to kill. In this moment I could end to write that review but it’s not about it.

New longplay – new drummer. The place of superb drummer who is Mike Smith took well-know for all fans of heavier sounds drummer of Malevolent Creation – Dave Culross. I can already say that he replaced properly the place of mother drummer. That dude has excellent groove and foot. He componed very well into band’s heavy sound. The content of the longplay is ten songs which murder in the same explosive power as meteorite hitting in Russia. We have pretty sound’s mish-mash. Extremely fast songs ( for example Cycles of Suffering or title song) interwine with languorous, fatty riffs just like in song Sullen Days. That song is my favorite which with excellent intro and outro, played on non-retuned guitars literally killed me. Nowadays not so many bands can play technical and brutal riffs which are so catchy at once. Huge respect for that thing. Generally big props for guitarists. I don’t know if this is good definition for a band which play extreme music, though.

Songs are not as excellent as timeless debut or Pierced from Within LP but probably albums like this no one would ever record. But it’s not about it. Fans await for decent slaughter, and they receive it. As long as Suffocation has an idea for recording cool songs they better do it as long as it’s possible, and orthodoxes – shut the fuck up. Rest of you – hats off that in spite of many years in death metal’s serving, all the time it is possible to record good albums.

8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s