CHAOS SYNOPSIS – Art Of Killing

Chaos Synopsis 1.  Son of Light

2. Vampire of Hanover

3. Rostov Ripper

4. Bay Harbor Butcher

5. Demon Midwife

6. Red Spider

7. Zodiac

8. B.T.K. (Bind, Torture, Kill)

9. Monster of the Andes

10.Art of Killing

Jest niedzielny wieczór. Nie mam co ze sobą zrobić. Nie potrafię znaleźć motywacji do działania. Kolejny dzień do dziurawego worka tych straconych. Nagle doznaję szoku. Objawia mi się anioł. Nie, to nie jest zwykły anioł. Zamiast białej szaty przywdziewa czarną skórę z naszywkami Krisiun i Sepultury oraz bojówki. W rękach trzyma gitarę. Nie zdradza mi tajemnicy końca świata czy mojej przyszłości. Zostawia za to promo nowego albumu Chaos Synopsis i odlatuje na swych czarnych skrzydłach.

To chyba najlepszy sposób na określenie stanu, jaki poczułem kiedy po raz pierwszy odpaliłem „Art Of Killing”. 40 minut nie biorącej jeńców thrash/death metalowej młócki. Mała rozgrzewka na początku „Son Of Light” i zaczyna się! Agresja wypływająca z tego utworu wprost mnie poraża. Na szczęście brutalność albumu jest dobrze stonowana, pozostawia też miejsce na inne ważne elementy tego typu muzyki metalowej: tu jakaś sążnista solówka, tam chwilowa zmiana tempa, by złapać szybki oddech i znowu uderzyć w szalony metalowy taniec. Słuchając tych srogich kompozycji głowa sama zaczyna napierdalać, a długopis i łyżka od herbaty, które akurat mamy pod ręką służą jako pałeczki do wyimaginowanej perkusji. Chaos Synopsis dumnie dzierży sztandar brazylijskiej sceny. Swoją robotę robi także mastering w wykonaniu Andy’ego Classena (znanego z współpracy z chociażby Krisiun czy Destruction). Cały materiał brzmi bardziej jak dobrze. Na płycie mamy też instrumentalną kompozycję „Art Of Killing” i była to świetna decyzja, by akurat ją pozbawić wokalu (bo mimo wszystko mógłby jej chyba tylko „zaszkodzić”) i umieścić na końcu albumu. Logiczne zakończenie.

Jeśli chodzi o tematykę tekstów, wystarczy chyba spojrzeć na nazwy utworów. Postacie takie jak tytułowy „Zodiac” czy Andriej Czikatiło („Rostov Ripper”) to raczej znane jednostki i to nie z powodu wybitnych osiągnięć w dziedzinie literatury czy medycyny. Znalazło się nawet miejsce dla seryjnego zabójcy, w którego rolę od kilku lat wciela się pewien znany aktor (suprise motherfucker!), co jest pomysłem dosyć oryginalnym. Pozwala za to poczuć w sobie agresję, której czasami każdy musi się z siebie pozbyć.

Skutkiem pojedynku z „Art Of Killing” jest u mnie nieznacznie podwyższone ciśnienie, bojowy nastrój a po wieczornym zamuleniu nie ma nawet śladu.  Dzień jednak został uratowany, zrobiłem dziś coś pożytecznego. Ocena 8/10 jest jak najbardziej na miejscu, pozostaje mi tylko czekać na kolejne takie dawki adrenaliny.

Vigil

8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s