KONGH – Sole Creation

Kongh - Sole Creation1.Sole Creation

2.Tamed Brute

3.The Portals

4.Skymning

Zgrzyt, plemienne bębnienie, oblepione brudem gitary i przebijające się przez to wszystko coś na kształt… taaaak, taaaak melodii. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało to „Sole Creation”, numer otwierający płytę grupy Kongh o tym samym tytule tak się właśnie rozpoczyna. A do tego przycinany, skradający się riff i mastodonowe wielogłosy w refrenie. Wszystko to i wiele więcej w kompozycji trwającej ponad 10 minut. Sludgeowy ciężar i odrobina rock n rollowego feelingu zdziałały tutaj cuda, gdyż ten majestatyczny numer nawet na chwilę nie przestaje trzymać za gardło. Ma Agonia nosa podpisując papiery z takimi wykonawcami. Kongh to grupa dla zapatrzonych w „Leviathan, wyżej wspomnianych włochatych stworzeń „Times Of Grace” Neurosis czy „Eternal Kigdom” Cult Of Luna.

Sekret polega tutaj na wyjątkowo przemyślanych strukturach kompozycji, bo przecież kapel babrających się w tym muzycznym bagienku jest całkiem sporo. No ale skoro na albumie są jedynie cztery utwory to panowie musieli srogo pogłówkować by nie wprawić słuchacza w letarg. Jako to się mówi „mają rozmach skurwysyny” – otwarcie „Tamed Brute” jest epickie (nie, nie w senie przaśne, żeby nie było). Ten krążek jest dokładnie taki jak jego okładka – potężny, wkurzony i ciężki jak King Kong(h), ale jednocześnie znajdą się śmiałkowie, żeby się z nim zmierzyć. A kiedy już to zrobią to banan na ryju gwarantowany. Najtrudniej chyba mi było przebrnąć przez „The Portal” bo to kawał walącego po mordzie ciężaru, tym razem wyzbytego z przystępności.

Na finał „Skymning” – czternaście minutowy walec, choć otwierają go rozmyte gitary i potężny acz czysty głos… dalej jest już jednak metodyczne duszenie słuchacza ociężałą magmą. Krążek to bardzo dobry i nie mam za dużego wyboru. Mocna, tłusta ósemka dla tych panów. Bałbym się postawić mniej bo jeszcze by mnie ten małpiszon zatłukł a jednak odejmuję dwa punkty, bo jakieś resztki odwagi mi zostały. A tak serio, to muza niełatwa i nie dla każdego, lecz w swojej kategorii to jeden z lepszych bandów jaki w ostatnim czasie było mi dane słuchać. /Stanley

Rasp, tribal drumming, coated with dirt guitars, and breaking through it everything gel of… yeees, yeees melody. No matter how it would sound, “Sole Creation” is the opening song of newest album of Kongh, titled as the same as band – starts like this. And thereof we cut furtive riff, and mastodon-o-like polyphony in chorus. All of it and even more in 10 minutes lasting composition. Sludge heaviness and a little of rock’n’roll feeling worked miracles here cause a majestic song can’t even leave you alone for a while. Agonia records had a nose to signing with performers like them. Kongh is the band for ones who are into “Leviathan”, “Times of Grace” of Neurosis or “Eternal Kingdom” of Cult of Luna.

A secret of it is in premeditated composition structures cause we have quite many bands which dabble in this music bog. But while album concludes only four songs, guys had to rack their heads hard in order to set listeners in lethargy. As we used to say: “ motherfuckers gather momentum” – the beginning of „Tamed Brute” is epic (no, not in a way “it’s cool”, just saying). This album is exatcly like its artwork – huge, pissed off, and heavy like King Kong(h) but we’ll find daredevils who will challenge with it at once. But when they finally did it – huge smile is guaranteed. Probably the hardest song for me to listen towas “The Portal” cause it is kind of slapping your face heaviness but in this time got rid of simplicity.

In the end „Skymning” – fourteen minutes long song which is opened by fuzzy guitars and mighty but clean voice… As long as we listen to this song there we have methodical choking of listener by ponderous magma. Album is very good, and I have no choice. Strong “eight” for those gents. I’d be afraid give them lesser rate cause monkey would kill me, but I subtract two points cause it remained rest of courage in me. Seriously this is not easiest music, and not for everyone but in its music category this is one of the best band I’ve listened to in a while./Stanley

8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s