STRACHY NA LACHY – !TO!

okladka-to-strachy-na-lachy-2012-12-18-530x5301. Mokotów

2. Sympatyczny Atrament

3. Bankrut

4. Gorsi

5. I Can’t Get No Gratifaction

6. Bloody Poland

7. Rumieniec

8. Za Stary Na Courtney Love

9.  Dreadlock Queen

10.Żeby Z Tobą Być

Mało jest polskich kapel grających alternatywny rock, których słuchanie sprawia mi przyjemność. Nie jestem jakimś szczególnym miłośnikiem takiego grania. Wydaje mi się po prostu zbyt proste, zbyt banalne zarówno tekstowo jak i muzycznie. W panteonie kapel, które  na pewno zasługują na moje uznanie i dożywotni szacunek znajduje się Kult (i cała inna twórczość Kazika), Hey i właśnie Strachy na Lachy. Tych ostatnich biorę dziś na warsztat.

Trzy lata kazali nam czekać na nowy materiał zatytułowany intrygująco – !TO!. Po wydaniu Dodekafonii w 2010 roku poprzeczkę postawili sobie bardzo wysoko i nie sądziłem, że uda im się spłodzić lepszy, albo chociażby równie dobry materiał. A jednak udało się. 10 nowych, autorskich numerów jednocześnie buja główką, zmusza do refleksji i fascynuje. Mamy tutaj mieszankę stylistyczną dobrze znaną z całej twórczości Grabaża i spółki. Jest i szybko (niemal w klimacie pidżamy) np. Bloody Poland, ale też i nostalgicznie jak w kawałku Dreadlock Queen. Dominuje jednak typowo „strachowy” styl znany z wcześniejszych dokonań kapeli. Starzy wyjadacze jak i świeżynki będą zadowoleni. Panowie nic odkrywczego nie zaserwowali, ale chyba nie o to chodzi w ich muzyce. Zgrabnie skomponowali materiał tworząc chwytliwe melodie, które aż chce się nucić. Wielkie brawa dla gitarzystów bo poczynili na tym materiale chyba najlepsze riffy i smaczki gitarowe w całej karierze kapeli.

Lirycznie cały czas na poziomie. Grabaż znów bawi się słowem. Tworzy irracjonalny miszmasz, komentując różne aspekty społeczeństwa i nie tylko. Porusza tematykę pokoleń w kawałku Gorsi, czy też temat „artyzmu” w singlowym I can’t get no gratisfaction. Na moje ucho troszkę za dużo tu wątków o miłości, no ale nie ma co narzekać skoro numery ładnie bujają. Ciekawym zabiegiem jest bez wątpienia angielszczyzna zawarta na albumie. To już sprytny zabieg ze strony kapeli. Grabaż nawet niekiedy zaśpiewa w tymże języku i żeby jeszcze hejterzy mieli co robić to robi to (zakładam, że  celowo) błędnie. Czyżby Pan Wojtek z SLD był główną inspiracją? Zapewne. Zabieg jak najbardziej na plus.

Całości słucha się bardzo przyjemnie i pewnie nie raz będę wracał do tego krążka. Nie ma co płakać nad tym, że pidżama już nic nie nagra. Mamy Strachy na Lachy – kapelę, która jeszcze nie raz zaskoczy nas solidnym materiałem. Jak będą nagrywać tak dobre albumy jak ten to o przyszłość polskiej sceny gitarowej nie mamy co się bać.  Kto jeszcze nie słuchał niech czym prędzej leci do sklepu nie dla idiotów i zakupi owy album. Warto!

Oli

8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s