SUICIDE SEED – The End Is A Beginning

Suicide Seed1.I’ts Hard To Keep A Promise

2.Burn Me

3.At The End Of The Road

Postanowiłem napisać tą reckę bez żadnego komentarza o zmianie w składzie, oraz o wcześniejszej twórczości. Muzyka i tylko muzyka.

Lubię, kiedy zespoły wtrącają do swojej twórczości wycinki z filmów. Ucieszyłem się słysząc taki zabieg w nowej ep’ce Suicide Seed. Co prawda nie kojarzyłem filmu, jednak niezawodny wujek google pomógł i jak się okazało mamy do czynienia z fragmentem z filmu „Mr. Nobody”. Hipnotyzerskie teksty aktora, połączone z klimatycznymi klawiszami oraz subtelna elektroniką robią  konkretną robotę i to na pewno jedno z najfajniejszych intro, jakie słyszałem (od Polskiego zespołu). Zakończone jest wersem „3.. you are sleeping”.

Wchodzi drugi kawałek „Burn me”, który zaczyna się konkretnym growlem , zapewne miało nas to obudzić po intrze. Jednak czy obudziło? Mnie nie. Prosty breakdown, przechodzący w miarę skoczny, jednak zdecydowanie zbyt wolny riff to dość oklepany motyw. Momencik zapieprzania na podwójnej stopie, zakończony przejściem w „refrenowy riff”, gdzieś tam w tle gra syntezator. W późniejszych fragmentach utworu dostajemy moment samego syntezatora, chórki wykrzykiwane całym zespołem, oraz coraz to bardziej namolną elektronikę, która pod koniec doprowadza mnie do szału. Nie mam pojęcia jak nazywa się zabieg nałożenia elektroniki na wszystko, takiej, która lekko rozmywa dźwięki, ale nazwa nie jest mi potrzebna do tego, żeby stwierdzić, że jest nieprzyjemna i po prostu mnie drażni. Niby dużo się dzieje, ale naprawdę odbieram to, jako brak pomysłu na kawałek. Co z tego Panowie, że dacie słuchaczowi kilka patentów, kiedy żaden nie jest tak naprawdę dopracowany, a połowa jest niepotrzebna? Tak kombinować można, kiedy ma się zmysł kompozytorski na miarę członków The Dillinger Escape Plan, chłopaki z Suicide Seed go nie mają. Porównałbym ten kawałek do starszej Pani, która dorysowuje sobie brwi, maluje paznokcie na różowo, ma kilka odcieni fioletowego na włosach, a usta maluje karminową szminką. Niby ma być pięknie, a wychodzi co najmniej groteskowo.

Zostaje jeszcze jeden numer. „At the end of the road” rozpoczęte kiczowatym riffem, który wydaje mi się, że słyszałem już gdzieś, jednak w zdecydowanie bardziej rozbudowanej wersji. Dalsza część to standardowe pipczenie, niby to skoczne, niby szybkie, jednak nie za bardzo wysublimowane. I nadchodzi On- Wielki Breakdown. Z brejkami jak to jest, każdy wie, ciężko już wysilić się na coś, czego jeszcze nie było, więc nie mam kapeli tego za złe. Ten element kawałka zakończony jest znowuż elektroniką, która w kulminacyjnym momencie zawiera coś, co wywołało niesamowity uśmiech na mojej twarzy- stłumiona perkusja, brzmiąca jakby zza ściany. Efekt iście komiczny.

Przez cały czas nie wspomniałem o wokaliście. Uważam, że należy mu się osobny akapit. Brootal, bo taki ma pseudonim to rzeczywiście rzeźnik wysokiej klasy. Świetnie dałby sobie radę w kapeli death metalowej. A tutaj? Mam nieodparte wrażenie, że męczy się tak jak ja. Daje sobie rade z głębokim growlem, screamy tez niczego sobie. Mam nadzieje, że albo Suicide Seed zagrają LP pod niego, albo zmienią wokalistę, bo mimo wszystko Brootal tam nie pasuje. Jego wokal jest najlepszym „instrumentem na ep’ce”, jednak zupełnie nie zgrywa się z resztą, co koniec końców odbieram, jako minus.

Można robić muzykę prostą, ale dobrą. Jest to o wiele prostsze niż wrzucanie w każdy kawałek setki patentów, bo zrobienie czegoś skomplikowanego a dobrego to ogromna sztuka. I tak zamiast wysublimowanego dzieła, dostaliśmy prostacką łupankę.

PS. Pozwoliłem sobie pominąć kwestię mizernej jakości nagrania. /kaspa

3

One comment on “SUICIDE SEED – The End Is A Beginning

  1. Heh, ładnie pojechałeś ziomeczkom, nie jesteś jedyny i nie jesteś też niestety w błędzie – niestety, bo czekałem na ten materiał!
    Sam się przymierzałem do napisania recenzji ale przytrzymało mnie przy tym
    1. Wielkie grono hejterów, którzy po nich pojechali
    2. nadzieja, że po którymś przesłuchaniu w końcu wpadnie w ucho
    No ale nic z tego, koniec końców zgadzam się z opinią.

    Zgadzam się i jednocześnie nie mówię, że należysz do grona hejterów bo litościwie jakość nagrania pominąłeś – a zająłeś się merytoryczną stroną (w przeciwieństwie do większości – choć wynik i tak jest taki sam).

    Krytyka, aż się ciśnie na usta jak się tej epki słucha.
    No a dla Ciebie props za to, że wyszukałeś z czego te filmowe wcinki
    mnie zabrakło motywacji

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s