HEART IN HAND – Almost There

Heart-In-Hand-Almost-There[1]1. Proposal
2. Almost There
3. HomeSick
4. Vows
5. Sleeping Alone
6. Cuts And Bruises (feat. James Leatherbarrow)
7. Maybe (feat. Mikey Chapman and Sam Douglas)
8. Old Tattoos
9. Life Goes On
10. Broken Lights (feat. Dani Winter-Bates)
11. Our Atlantic
12. Direction
13. Latter

Heart In Hand dzięki swojej pierwszej płycie mieli wejście smoka na scenę brytyjskiego hardcore’u. Tak, tego z pięknymi ciągotami to tworzenia emocjonalnych, przestrzennych dźwięków inspirowanych ambientem. Z drugiej strony, to wciąż hc pełną gębą. Zresztą, skoro frontman kapeli ma dziary na twarzy, to chyba nikt nie ma co do tego wątpliwości.

W takiej sytuacji kolejny długograj musi potwierdzić, że fajny debiut nie był jednorazowym wybrykiem. To, że udało się jest kwestią bezdyskusyjną. Mam wrażenie, że panowie tworzyli materiał nie poprzez dodawanie dźwięków, a odejmowanie tych zbędnych. Przez czterdzieści pięć minut nie pojawia się ani jeden nudny, niepotrzebny czy też niepasujący moment. Wyciszające, spokojne fragmenty przeplatają się z tymi mocnymi w doskonałych proporcjach. Jeśli chodzi o brzmienie, to zostało solidnie wykombinowane tak, że łączy w sobie nowoczesność z organicznością.

To co od razu rzuca się na mózg to wokal. Tak intensywnie emocjonalny, że błyskawicznie odbieramy całe to wkurwienie. Skoro już przy tym jesteśmy, bardzo ciekawie wypadło zaproszenie Daniego z Bury Tomorrow. Dopiero przy postawieniu dwóch głosów obok siebie słychać jak bardzo mogą się od siebie różnić takie wrzaski, jednocześnie do siebie pasując. W tej muzie to raczej standard, ale jak zawsze fajnie, że teksty nie są o dupie Maryni, tylko naprawdę poważnie o ludziach i ich relacjach.

Podsumowując, świetna płyta, zarówno dla fanów hardcore’u jak i czegoś bardziej eksperymentalnego w stylu kombinujących z ambientem kapel gitarowych, których ostatnio pojawia się coraz więcej. I bardzo dobrze. /Skaza

Heart in Hand, thanks to their first album had their own Enter the dragon on British hardcore stage. Yes, this one with beautiful trends to make emotional, spatial sounds inspired by ambient. From the other side, it’s still HC in true words saying. Anyway, if bands front man has tattoos on his face, no one doubts it.

In that situation, the next long play must confirm, that good debut is not a one-time freak. The success is undoubted. I’ve got a feeling that men made stuff not by adding sounds but taking off this useless-ones. Through 45 minutes appears none boring, useless or mismatched moment. Silencing, easy moments, mix with these hard-ones in perfect proportions. When it goes about sound, it was solidly invented to join modernity with organicity.

What throws itself on the brain is the vocal. So intensively emotional, that in the blink of an eye we receive all that anger. By the way we are in here, curiously fell out Dani’s inviting from Bury Tomorrow. Only by placing the two voices side by side, you can hear how much can vary this kind of screams, matching themselves at the same time. In this music it’s a standard, but as always, it’s good when the texts are not about nothing but are saying true peoples stories and relations between them.

Summarizing, great album, although for the hardcore fans as for something more experimental in the style of bands combining ambient with some guitar music, which numbers grow up recently. It is very good.

8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s