Relacja z Koncertu BEING AS AN OCEAN + NAPOLEON + SIGHT TO BEHOLD, 11.03.13, Warszawa

86338123Zima miała podły plan, żeby nie dopuścić do tego gigu, ale panowie przedarli się swoimi autkami przez wielgachne zaspy, oparli śnieżnemu huraganowi i w końcu dotarli do stolicy. Z lekkim opóźnieniem, ale to absolutnie, zupełnie i całkowicie nic nie szkodzi.

Jako pierwsi wystąpili nasi krajanie z Sight To Behold. Oficjalnie potwierdzone, było grubo. Zagrali głównie nowe kawałki, które za jakiś czas powinniśmy móc obadać w wersji studyjnej. Jasne, ciężko oceniać brzmienie na podstawie występu, ale naprawdę robi tam muza wrażenie. Czuć energię. Niezależnie od ilości zebranych osób i ich reakcji tę kapelę zawsze ogląda się z przyjemnością, więc jak będziecie mieli okazję wpaść na ich koncert to się nie wahajcie.

Następnie na scenie pojawili się wyspiarze z Napoleon, z tymczasowym wokalistą, który dołączył do zespołu tylko na czas tej trasy. Stwierdzam, że ich muzyka zyskuje na żywo. Może dlatego, że można obserwować gitarzystę, który jest jakąś cholerną maszyną. No tak, okej, część partii wioseł leciała z komputera, ale trudno się dziwić, bo i tak grał za trzech. Rzadko się zdarza taka ilość wymyślnej techniki u hardcore’owców, ale z drugiej strony nie były to jakieś popisówy, tylko naprawdę ciekawe, intuicyjne patenty. Widać było po chłopakach, że mieli autentyczny fun z grania, a to jest chyba najważniejsze.

Na koniec Being As An Ocean, promujący debiutancką płytę. Jedyny minus – krótko. Ale cóż, oni po prostu nie mają więcej materiału, a i tak zagrali bis, który chyba nie był zaplanowany. To był magiczny występ, serio. Dawno nie doświadczyłem czegoś tak szczerego. Wokalista cały występ spędził wśród publiczności, śpiewając i krzycząc w twarze zebranych, jednocześnie prawie ciągle się z nimi przepychając. Mistrzostwo świata, naprawdę. Sama muzyka, show, maniera grania na żywo, wszystko. Ciężko opisać samo doznanie, więc musicie mi zaufać na słowo, że było niesamowicie. Nie mam słów. No, może zwykłe „dzięki” dla organizatorów. /Skaza

PS: To co zawsze powtarzam, niech żyją małe kluby, w których po koncercie można na luzie spotkać się z muzykami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s