HOLY GRAIL – Ride The Void

Holy Grail - rtv

1. Archeus

2. Bestia Triumphans

3. Dark Passenger

4. Bleeding Stone

5. Ride The Void

6. Too Decayed To Wait

7. Crosswinds

8. Take It To The Grave

9. Sleep Of Virtue

10. Silence The Scream

11. The Great Artifice

12. Wake Me When It’s Over

13. Rains Of Sorrow

Chyba nie muszę Was specjalnie przekonywać, że to po właściwej stronie Oceanu najlepiej opanowano recepturę tworzenia najlepszego heavy metalu? Myślę, że zarówno dla mnie jak i dla większości z Was jest to kwestia oczywista, niemniej jednak nie odbiera to Amerykanom prawa do eksperymentowania z tym gatunkiem. Jak się okazuje, chętnych do tego nie brakuje nawet w słonecznej Kalifornii (to tam grają coś poza thrashem?), gdzie przed kilkoma laty powstała formacja o nazwie Holy Grail.

Po debiucie, który miał miejsce w 2010 roku, grupa wraca z albumem zatytułowanym „Ride The Void”. Znajduje się na nim dwanaście kompozycji, które jak podkreślają sami muzycy, są zakorzenione w klasycznym heavymetalowym graniu. Zgodzę się z takim stwierdzeniem, pod warunkiem, że jasno postawimy sprawę, że heavy metal to tylko pewien trzon, do którego zespół odnosi się dosyć luźno i dosyć swobodnie ubogaca o inne pierwiastki.  Muzyka Holy Grail brzmi nowocześnie i nie ma mowy o jakimś retro graniu, jak chociażby w przypadku opisywanego przeze mnie jakiś czas temu Enforcera.  Słychać to już w pierwszym „właściwym utworze”, czyli „Bestian Triumphas”. Kawałek z jednej strony atakuje ostrymi riffami i ciężko pracującą perkusją, ale jednocześnie nie można odmówić mu melodyjności. Taka kombinacja dominuje zresztą na płycie. Większość numerów zbudowana jest na zasadzie połączenia mocnego, nowoczesnego grania z czystym wokalem. Pojawiają się też pewne urozmaicenia jak chociażby akustyczny wstęp w numerze tytułowym czy growlowane partie w „The Great Artifice”. „Sleep Of Virtue” to z kolei coś na kształt ballady, a „Silence The Sream” i „Crosswinds” to przebojowe kawałki, gdzie ciężar nagrań zredukowano na rzecz tempa. Taka kombinacja utworów sprawdza się całkiem dobrze, ale nie mogę sobie odmówić trochę narzekań. Jak dla mnie „Ride The Void” brzmi zbyt amerykańsko. Chodzi o to, że z jednej strony niby jest cały ten ciężar właściwy dla metalu, ale jednocześnie grupa stara się jak najbardziej podrasować swoje nagrania i dorzucić tam coś bardziej lekkostrawnego. Średnio podobają mi się tego typu zabiegi, ale jeśli ktoś lubi nowoczesny metal, to nie powinno to dla niego stanowić problemu.

Podsumowując, muszę przyznać, że Holy Grail nie słucha się źle. Generalnie numery trzymają poziom, ale to nie do końca trafiają w mój gust. Często za bardzo słychać, że muzyka jest skrojona pod wymagania amerykańskich słuchaczy i to zdecydowanie tych z młodszego pokolenia. W efekcie album za bardzo skręca w stronę łagodnego brzmienia, choć słychać, że panowie mają też potencjał żeby mocniej i ostrzej przyłożyć.

6

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s