WOLF SPIDER – Feniks

wolfspider  1. To Twój Czas

2. Walka

3. Psycho Wojna

4. It’s Your Time

5. Psycho War

W ostatnich latach na naszej rodzimej scenie metalowej dało się zaobserwować pewien bardzo pozytywny trend. Otóż w stosunkowo krótkim odstępie czasu do życia wróciła cała grupa zespołów, które zdobyły szerokie uznanie w latach 80. i na początku 90. Sygnał do ataku dał Alastor, który w 2009 na dobre powrócił do gry za sprawą albumu „Spaaazm”. Za jego przykładem poszły Mech i Stos, które zaserwowały fanom krążki w ubiegłym roku, a na horyzoncie rysuje się widmo nowej płyty reaktywowanego Hammer. To wszystko jednak tylko przygrywka przed najważniejszym, czyli wydawniczym powrotem kultowego Wilczego Pająka.

Zespół zbudował swoją legendę na przełomie lat 80. i 90., kiedy to wydał cztery kapitalne płyty… po czym zakończył działalność. Na szczęście w 2011 roku doszło do reaktywacji grupy, a na początku tego roku doczekaliśmy się EPki. Tytuł „Feniks” to oczywiste nawiązanie do odrodzenia, jakie stało się udziałem poznańskiej formacji. Przekonajmy się zatem, czy jest to powrót w chwale. Na playliście znajdujemy pięć pozycji. Przy czym tak naprawdę mamy do czynienia z trzema utworami. Dwie z kompozycji doczekały się wersji polsko i angielskojęzycznej. Co do samej muzyki to zaczyna się bardzo dobrze. „To Twój Czas” to kawał zadziornego i energicznego thrashowego grania. Niestety dalej jest już gorzej. W  „Walce” mocno spada tempo, przez co kawałek strasznie się wlecze i dłuży, natomiast „Psycho Wojna” to numer przekombinowany. Poza środkową częścią z solówką, wypada po prostu słabo i brakuje mu charakteru. Na osobny komentarz zasługuje natomiast wokal. Moim zdaniem to największy minus tego wydawnictwa. Nie podoba mi się sposób, w jaki śpiewa Maciej Wróblewski. Jego głos po prostu nie pasuje do muzyki Wolf Spider. Brzmi to jak gdyby wokalista strasznie męczył się podczas nagrywania, starając się nadać swoim partiom choć trochę charakteru, którego ostatecznie i tak brakuje. Sytuacji nie poprawiają też teksty, które na tle wcześniejszych dokonań grupy na tym polu (genialne liryki z debiutu!) wypadają słabo.

Co tu dużo mówić. Moim zdaniem Wolf Spider nie sprostał zadaniu, jakie przed nim stało. Jeden dobry kawałek to zdecydowanie za mało jak na EPkę. Może gdyby chodziło o nowy zespół można by było spojrzeć na to inaczej. Jednak legenda zobowiązuje, a na „Feniks” nie dość, że brakuje ducha dawnego Wolf Spider to kompozycje zwyczajnie nie zachwycają. / Dirk

5

One comment on “WOLF SPIDER – Feniks

  1. Nie wiem skąd autor powyższej recenzji wziął wydawnictwo pt.”Feniks”, które opisuje ale Wolf Spider takowego nigdy nie wydał… Dobrze byłoby najpierw zaznajomić się z orginałem EPki a później z taką odwagą, z jaką pisze recenzje, podpisać się z imienia i nazwiska … 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s