DORMANT ORDEAL – It Rains, It Pours

DO_It_Rains_It_Pours_cover

01. Depopulation of Io
02. Cypress Mourning
03. The Stepfather
04. The Sinless
05. Your Mother-Slave
06. Unimagined, Unwritten, Unseen
07. Dememorization
08. Days that Didn’t Make It
09. The Animal
10. Man from the Water
11. Here be Lions
12. Depopulation of Earth

A teraz czas na recenzję z morałem. Morał będzie o tym, jak skutecznie wygrać z domowym remontem.  Już kiedyś mi się to udało. Dawno temu wiertarka u sąsiadów stoczyła nierówny bój z  Fleshgod Apocalypse. Kto stał na z góry przegranej pozycji wiadomo. Tym razem w roli rycerza na czarnym koniu mamy krakowski Dormant Ordeal, który dzielnie stawił czoła udarówce, zadając jej 10 ciosów morderczych niczym miecz Conana z Cymerii. Ale do rzeczy.

Zanim jednak dostaniemy siarczysty wpierdol, kapela serwuje nam krótki, klimatyczny wstęp w postaci „Depopulation of Io”. A potem zaczyna się rzeź. Już pierwsze dźwięki w „Cypress Mourning” dają nam do zrozumienia, z jakim materiałem obcujemy. Czysta, death metalowa esencja z ukłonem w stronę Ameryki. Nie, wróć, z ukłonem w stronę naszej polskiej sceny. Nie ma chyba sensu szukać po świecie inspiracji kapeli, gdyż mamy tu do czynienia z kolejnym „świeżym” zespołem z naszego kraju, który może zrobić niemałe zamieszanie. Kiedy słucham „It Rains, It Pours” czuję się, jak gdybym miał przed sobą album zespołu z kilkunastoletnim stażem, co dowodzi, że muzycy wchodzący w skład Dormant Ordeal nie mają instrumentów „od wczoraj”. Sekcja rytmiczna jest świetnie dopasowana, każdy gra tak jak powinien. Wystarczy posłuchać choćby takiego „Unimagined, Unwritten, Unseen” czy „Man From The Water”, takiej gry nie powstydziliby się w Decapitated. Z chęcią usłyszałbym Dormant Ordeal na żywo, bo jeśli na koncertach też są tak brutalnie energiczni, to pod sceną dzieje się zapewne istny chaos. Na dobre słowo zasługuje też wokalista. Niby nic nowego i na pewno dane było każdemu słyszeć kilku podobnych, ale jednak jest w nim coś charakterystycznego i świetnie wpasowuje się w tempo narzucane przez resztę muzyków

Podsumowując, każdy kto weźmie na warsztat „It Rains, It Pours” lepiej niech przygotuje się na mocnego, muzycznego kopa. Fani porządnego łojenia nie zawiodą się i chętnie spędzą przy tej płycie trochę czasu. Znowu jestem zachwycony – kolejna krajowa kapela sieje zniszczenie w najlepszym wydaniu.

Ach, miał być morał. Na remont – death metal do diaska!

Vigil

8

One comment on “DORMANT ORDEAL – It Rains, It Pours

  1. Mi nasuwa się po wysłuchaniu CALEJ REWELACYJNEJ PLYTY tylko ta refleksja!!!!DORMANCIE !!!!!!!!!! Spie. . . dalaj z tego kraju !!!!Tu ORDEALU nie masz żadnych szans jeśli nie grasz sieczki pop lub rocka w stylu zdziadzialego dziadka Manna Wojciecha!!!!! A ZASLUGUJESZ Na ODKRYCIE!!!!!!!!!! Tylko zostajac gwiazda w usa lub we Francji gdzie taka muza jest puszczana’ macie szansę na gwiazdowanie w Polsce!!!! Inaczej zaginięcie w piwnicy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s