MORTE – Holy Leech

Obrazek1. Solitude Prevail

2. Liars In Black

3. The Prison of Decay

4. Jester of Nazareth

5. Succubus

6. Wzlot

MORTE to projekt chłopaków z radomskiego BRAQUEMARD. Wcale nie nowy, bo juz kilka lat temu próbowali wystartować z zespołem, ale coś poszło nie tak i projekt został na pewien czas uśpiony. Powraca teraz z nową płytką „Holy Leech”. Ciekawy to materiał. Muzyka zawarta na krążku to mieszanka death/black metalu z thrashowymi ciągotami. Nic rewolucyjnego a jednak cieszy. Pierwsze co rzuciło się w me uszy to praca gitary. Gitarzysta naprawdę sprawnie operuje swoim narzędziem tortur. Precyzyjne riffy tną powietrze niczym Danny Trejo w „Maczecie”, świdrujące mózg solówki także znajdują się tam gdzie być powinny. 

Perkusja w niektórych momentach zapierdziela na wysokich obrotach, przez co materiał dostaje death metalowej brutalności, którą dopełnia niezły wokal. Znajdziemy tu także czasem bardziej wolne i melodyjne fragmenty. Niestety, muszę wytknąć kilka błędów, które wpływają na odbiór muzyki zespołu negatywnie. Jednym z mankamentów dla mnie osobiście jest produkcja materiału w studio. Stopy chodzą bardzo głośno, przez co wrażenie użycia automatu czy też samplowania ich jest wszechobecna, i po prostu brzmią troszkę sztucznie. Następną rzeczą nad którą się znęcę jest brzmienie gitar. Trochę jakby za bardzo zamglone i zagłuszane w szybszych i chaotycznych fragmentach, brak im trochę mocy. Mogły by być bardziej uwypuklone i intensywniejsze. Reszta jest całkiem ok. Do warsztatu nie ma się gdzie przyczepić, może czasem panowie są monotematyczni i potrafią ciągnąć kilka riffów przez większą część utworu, i ogólnie styl komponowania jest dość schematyczny, ale dla kogoś to wcale nie musi być minusem. Utwory „Jester of Nazareth”, „Liars of black” czy „Succubus” to najmocniejsze i najciekawsze kawalki na tym materiale. Zmiany tempa, ciekawe wygibasy gitary pasujące growle. Ostatnim utworem jest polskojęzyczny „Wzlot”, i gdy muzycznie nie odstaje od innych utworów, o tyle polskie charczenie wokalisty niezbyt mi pasuje. Naprawdę Morte dobrze brzmi po angielsku, a tekst „Wzlotu” i jego średnie tempo oraz usytuowanie na końcu płytki, jakoś dziwnie kojarzy mi się z ubogą wersją „Lucyfera” Behemotha ( choć oba zespoły nie maja wiele wspólnego ze sobą, to tylko subiektywne odczucie). Podsumowując, nie jest to materiał zły, tym bardziej że to dopiero drugi po materiale demo, pokaz możliwości zespołu. Są zadatki na coś ciekawego, techniki im nie brakuje, należało by popracować nad ciekawszymi rozwiązaniami kompozycyjnymi, może bardziej urozmaicić utwory i wybrać sie do lepszego studia aby pozyskać bardziej czytelne, brutalniejsze a zarazem bardziej charakteryzujące zespół brzmienie, i może Morte wtedy zaciekawi większe grono odbiorców. A na razie niejako w kredycie zaufania moja ocena nie może przekroczyć powyżej 6.   /darkuss

6

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s