ANYTKWARIAT #08: INTERPOL – Turn On The Bright Lights

5d096fc4_png_630x658_q85[1]1.Untitled
2.Obstacle 1
3.NYC
4.PDA
5.Say Hello to the Angels
6.Hands Away
7.Obstacle 2
8.Stella Was a Diver and She Was Always Down
9.Roland
10.The New
11.Leif Erikson

Interpol to zespół, obok którego nie da się przejść obojętnie. Jego fenomen tkwi w tym, że każdy ma wiele na ich temat do powiedzenia. Nie zależnie czy jest to komentarz pochlebny czy wręcz krzywdzący i nieelegancki. Co prawda na każdą kapelę spływają przeróżne słowa zachwytów i krytyki, ale ci panowie znaczną część swojego sukcesu zawdzięczają tym wszystkim spekulacją. Sama miałam z nimi duży problem, jednak dziś już jestem pewna, że oswoiłam się z nimi na tyle, aby zrozumieć to, co mają mi do zaoferowania. Muzyka Interpol jest podobno zimna, wyżęta z emocji i tworzona nie dla przyjemności, lecz dla pieniędzy. Kwestię finansową warto odłożyć na bok, bo nie o to tu chodzi. Jednak kiedyś też miałam wrażenie, że coś tu nie gra. Niby muzyka jest chwytliwa, piękna i świetnie skomponowana, ale ciągle było to, ale. Kiedy pierwszy raz słucha się Interpol, ma się wrażenie, że jest to kapela, z którą nigdy dotąd nie miało się do czynienia. Wszystko wydaje się być nowe i nigdy nieodkryte. Przynajmniej ja tak to odczułam. Kompozycje są specyficzne, piosenki, mimo, że różne, to swobodnie łączą się ze sobą( nie mylić ze zlewaniem się). No i wokal. Paul Banks, swoim głosem doprowadza do obłędu. 50% sukcesu zespołu panowie zawdzięczają właśnie jemu. Nie wysila się, nie używa ozdobników, nie stara się za wszelką cenę, aby to on grał pierwsze skrzypce. Nie. Myślę, że nawet szepcząc sprawiłby, że każdy oniemiałby z zachwytu. Jednak ja też dawniej doszukiwałam się z nich kompletnego braku wyższych emocji i jakiegoś przesłania. Człowieka aż ogarniał chłód. Jednak teraz wiem, że to ich sposób na wyrażenie siebie. Tak ma być i już, nie inaczej. Na przestrzeni lat mogłam skonfrontować Turn on the Bright Lights z innymi krążkami zespołu. Wniosek. Ich debiutancka płyta to perła dla indie rockowej muzyki. Założyli tak wysoko poprzeczkę, że nawet sami nie potrafią jej przeskoczyć. Nie okłamujmy się. Interpol są formacją, która niemalże króluje na indie rynku. Są często porównywani do Joy Division, co moim zdaniem jest nieco krzywdzące, ale też krzepiące, bo to już legendarna i jakże szanowana kapela. Regularnie też miażdżą swoją konkurencję np. Editors, Arctic Monkeys czy Arcade Fire.

Turn on the Bright Lights, do tej pory jest dla mnie jedną z lepszych płyt, jakie kiedykolwiek miałam przyjemność odsłuchać. Wiążą się z tą oceną również wspomnienia, sentyment, miłe sytuacje itd., ale wierzcie mi, że nawet bez tego mogę się pochlebnie wypowiedzieć o ich debiucie. Nie każdy zespół może pochwalić się czymś takim. Pierwszy krążek a już staje się kultowy i doceniany przez ogromne grono krytyków i fanów. Nie bez powodu dostał tytuł debiutu roku, dzięki czemu cały świat dowiedział się o istnieniu niszowego, nowojorskiego bandu. Fantastyczny jest sam fakt, że grając w mocnym undergroundzie zostaje się na tyle zapamiętanym i pożądanym, że z dnia na dzień, staje się międzynarodową gwiazdą. Jednak to też zabolało wielu artystów i antyfanów, co miało ujście w takich komentarzach, jak to, że panowie są grupą pedałów wykreowanych przez sztab specjalistów a cała muzyka jest pisana przez innych i jedynie sprawie odgrywana przez Interpol na scenie.

Dla mnie Turn on the Bright Lights jest totalnym odseparowaniem się od rzeczywistości. Po co komu dragi, psychotropy, alkohol? Interpol wprowadza w trans. Nie potrafię ocenić płyty wymieniając Wam poszczególne piosenki i przypisując im plusy czy minusy. Ta płyta to cały organizm, niczym jeden mąż skupia w sobie wszystkie utwory, dźwięki, emocje i przekaz. Jedenaście piosenek, plus dwa bonusy. Miedzy nimi tak zwane „hity płyty”. Jednak czy przy takim stężeniu przebojowości można odseparować gorsze od lepszego? Nie da razy, bo tu jest lepsze albo najlepsze.

Mówi się, że ciarki wywołuje muzyka dobra, a płacz muzyka genialna. Dla mnie geniuszami są. Nie raz słuchając tej szczególnej płyty uroniłam łzę. Nie ma się, czego wstydzić, lecz chwalić i dziękować za kawał tak cudownej i solidnej muzyki. Turn on the Bright Lights, będzie dal mnie zawsze źródłem niesamowitych doznań, niezależnie od sytuacji czy nastroju. Polecam Wam, abyście również udali się w tą przedziwną podróż. / Musli

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s