ASCARIASIS – Ocean of Colour

ascariasisCOVER1. Shatter

2. Torchbearer

3. Eleven

4. Ocean of Colour

5. Carving the World

Ascariasis to jedna z tych młodych kapel, od których nie jedni wyjadacze sceny mogliby uczyć się opanowania instrumentów. Pod tą jakże apetyczną nazwą kryje się piątka niepozornie wyglądających Kanadyjczyków, których muzykę ciężko wrzucić do konkretnej szuflady. Mamy tu bowiem niesłychanie techniczne riffy, zróżnicowane kompozycje, a wszystko to podlane nutką melodii i elektroniki. Często przy tego typu eksperymentach otrzymujemy wydawnictwa, które przeciętnemu słuchaczowi nie pozostawiają w pamięci nic oprócz przytłoczenia i ogłuszenia ilością dźwięków na sekundę.

Na „Ocean of Colour” dostajemy pięć przemyślanych utworów, z których każdy jest na swój sposób charakterystyczny. Nie ma mowy o przynudzaniu,  na szczególną uwagę zasługują tutaj gitarzyści, posiadający imponujący warsztat.  Szybkie skomplikowane riffy przecinane połamanymi breakdownami, neoklasyczne wstawki, znalazło się nawet miejsce na czyste wokale. Spokojnie, na szczęście nie są to wesołe refreny spod znaku metalcoru, tutaj mają raczej zadanie melancholijnego wypełnia przestrzeni w spokojniejszych momentach. No właśnie, pomimo wpisanej w gatunek brutalności, muzycy nie boją się czasem nieco zwolnić, wyciszyć, możemy trochę odpocząć od szalonych kanonad podwójnej stopy – jak dla mnie duży plus dla dynamiki utworów. Z drugiej strony miłośnicy opętańczego machania głową przez cały kawałek mogą czuć się w takich momentach nieco zawiedzeni.  Fani solówek też znajdą coś dla siebie, gitarzyści serwują nam zarówno ultra szybkie popisy, jak i wolniejsze, klimatyczne partie.  Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to zdecydowanie byłby to wokal. Przez większość czasu dominuje dosyć jednostajny, niski growl. Co prawda wokalista, Evan Watton od czasu do czasu urozmaica to skrzeczącym screamem, mimo to pod względem wokali odczuwam pewną monotonię. W takiej muzyce mało kto podczas przesłuchiwania utworów zwraca szczególną uwagę na warstwę liryczną, dlatego też wokaliści (szczególnie w młodych zespołach) często nie przykładają większej wagi do swojej dykcji, ale w tym przypadku wychwycenie słów z samego nagrania naprawdę graniczy z cudem. Nie psuje to ogólnych wrażeń z obcowania z EP, ale jest to rzecz nad którą powinni jeszcze popracować, aby wszystko stało na takim poziomie jak gitary.

Myślę, że „Ocean of Colour” to dla fanów technicznego grania pozycja obowiązkowa, szkoda tylko, że w naszym kraju premiera pierwszej EPki Ascariasis przeszła bez najmniejszego echa. Jako fan technicznego grania,  nie mogę doczekać się ich pierwszego longplaya. Mam nadzieję, że usłyszymy o nich jeszcze nie raz. /zUy

8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s