Relacja z koncertu SOUL PLUNDER i EYE OF VOID 28.12.12, Kielce, Woor

Soul Plunder /Eye Of VoidI po raz kolejny ten sam scenariusz: idę na koncert, patrzę, bawię się. Ale właściwie co z tego? Otóż to, że za każdym razem wychodzę z nieco innym spojrzeniem niż przed wejściem na salę. W tym wypadku idąc na uwielbianą przez kielecką młodzież, choć nie tylko, formację melodic death metalową Soul Plunder, która grała wraz z krakowskim Eye Of Void, przetarłem oczy i zobaczyłem inne oblicze tego co wcześniej już było mi znane. Czytaj dalej

Podsumowanie roku 2012 by 66SZUKAJ

66szukaj To nie jest tak że 2012 był rokiem nieurodzaju dla muzyki alternatywnej i ekstremalnej. Zawsze znajdzie się coś ciekawego. Jeśli nic takiego drogi słuchaczu nie znajdujesz, znaczy to, że trzeba zacząć szukać głębiej. Kryzys to tylko stan umysłu. Moje podsumowanie to odpowiedź na pytanie, które nasunęło się być może wielu z Was: „Kurwa mać, czy ten gość słucha tylko Death Metalu?!” Kolejność prezentowanych płyt jest przypadkowa. To bardziej zestawienie niż ranking – bardziej „najlepsze płyty” niż „najlepsza płyta”. Jedziemy!

Grave – Endless Procession of Souls

Czytaj dalej

„Before It Was Cool” – DEMONEPKI #001 (INSET/ SINAINATE/ TAKEN FROM THE NEST/ WORD IS MINE)

Nowy dział, w którym będziemy przyglądać się młodym gniewnym! Żebyście wiedzieli czym się zachwycić, a czym łba nie zawracać! Czytajta! A wszystkim kapelom, które się tu będą pojawiać życzymy uporu w napierdalaniu! Jeszcze możecie nieźle namieszać! Jeśli się Wam uda punkt dla nas – w końcu pisaliśmy o Was „Before It Was Cool” \m/

Inset – Last Breath 

1.20121009095538.800x600.cover[1]1. Intro

2. Sunday Hords

3. Last Breath Before Us

4. Touch of Life and Death

Death Metal z technicznym nalotem wprost z Żor w Wasze twarze. Czytaj dalej

Podsumowanie roku 2012 by MASEŁ

Clipboard01 Strona The Eye Of Every Storm jest kojarzona głównie z rozpowszechnianiem artystów grających ciężką muzykę, jednak w moim zestawieniu najlepszych płyt tego roku postaram się pokazać nieco inne gatunki, w których gustuję. Będzie bluesowo, folkowo a nawet elektronicznie. Wiem, że możecie się z tym co tu napiszę nie zgodzić jednak to moje podsumowanie więc proszę o wyrozumiałość. Cóż, jedyne co mi z tego miejsca zostało to zachęcić do lektury, więc do dzieła.

– 9 –  20 studyjny krążek KISS to nic nowego. Monster nie porywa mnie, jednak były gorsze płyty w tym roku więc jest na tyle dobry żeby w tym zestawieniu się jeszcze pojawić.

Czytaj dalej

Podsumowanie roku 2012 by PAKU (The Best Of 2012 by PAKU)

PAKU

Zapraszam serdecznie do mojego autorskiego zestawienia najlepszych wydawnictw roku 2012. Nie sugerujcie się kolejnością, ponieważ jest w zupełności przypadkowa.

I am cordially inviting you for my author’s raking of best records of year 2012. Don’t imply yourselves by order because it is completely random.  

  1. The Afterimage – Formless EP.

Bardzo krótkie EP, a szkoda. Brzmienie TA to podrasowana wersja nieistniejącej już kapeli Centuries Apart. Piekielnie mocne i wyraziste wokale połączone z niesamowicie pokręconą pracą gitar. Famined Records dokonało świetnego ruchu, zatrudniając tych gości. Ich przyszły long z pewnością wyjaśni aktualną scenę progressive/hardcore.

1. The Afterimage – Formless EP.

Very short EP, so pity. Sound of TA is the better version of already non-existent band, Centuries Apart. Hella strong and expressive vocals combined with crazy work of guitars. Famined Records made the great decision by employing these guys. For sure their future longplay will clarify current progressive/hardcore scene.

Czytaj dalej

Muzyka Końca Świata – 10* kawałków, których musisz posłuchać zanim Świat się skończy

Jeśli wierzyć przewijającym się ostatnio informacjom , jutrzejsze jutro może być ostatnim jakie jeszcze kiedykolwiek nas spotka. Czy to dobrze, czy źle pozostawiam Wam wszystkim pod własny i indywidualny osąd. Gdyby rzeczywiście 22 grudnia miał nigdy nie nadejść, oznacza to ni mniej, ni więcej, że przed nami ostatnie godziny, które możemy przeznaczyć na obcowanie z naszymi ulubionymi dźwiękami. Nie sposób w tym czasie dotrzeć jeszcze raz do tego wszystkiego co najbardziej wartościowe. Ale od czego macie nas? Przed Wami krótka lista numerów, którą przygotowała redakcja Sztormowego Oka. Ma być to propozycja, która pozwoli Wam zakończyć egzystencję w poczuciu, że nic istotnego Was nie ominęło oraz odpowiednio nastroić przed zbliżającym się armageddonem. A więc nie traćmy czasu! / Dirk

Coph Nia – Hymn to Lucifer

Żaden koniec świata (bo zapewne przeżyjemy ich jeszcze kilka) nie może odbyć się bez odrobiny ambientu, więc moja propozycja zahacza właśnie o ten gatunek. Nie znam zbyt dobrze tego projektu, ale z każdym przesłuchaniem utworu coraz bardziej mnie do niego ciągnie. Magicznie niepokojący. Czytaj dalej

Podsumowanie roku 2012 by KASPA (The Best Of 2012 by KASPA)

mypictr_200x200 Ta lista, to moje autorskie spojrzenie na mijający już rok. Nie musi Ci się podobać. Nie musisz się z nim zgadzać, ale zawsze możemy podyskutować.

That list is my author’s glance at ending year. You don’t have to like it. You don’t have to agree with it but we can always discuss it.  

Zacznę od tego, że ten rok nie obrodził w żadne muzyczne arcydzieło. Gdyby w tym roku wyszła jedna, lub druga najlepsza płyta tamtego roku, tj. Machine Head- „Unto the Locust” albo polskie Decapitated- „Carnival is forever” to z miejsca miałby miano najlepszych płyt również w tym roku. Oprócz pozycji znajdujących się na liście, należy zauważyć, że świetne płyty wydali również- Enter Shikari- „A flash flood of colour’, Periphery- „II This time it’s personal”, Dying Fetus- „Reign supreme”, The Ghost Inside- „Get what you give”,  Whitechapel- „Whitechapel”, Pig Destroyer- „Book burner”, Veil of Maya- „Eclipse” oraz Cattle Decapitation- „Monolith of inhumanity”.

I’ll start with that year didn’t bring any musical masterpiece. If in this year came out one or two of the best longplays of 2011, such as Machine Head- „Unto the Locust” or polish Decapitated- „Carnival is forever” it’d have name of the best album of year, too. Except positions occurred in my ranking, it is necessary to notice that also great albums released: Enter Shikari- „A flash flood of colour’, Periphery- „II This time it’s personal”, Dying Fetus- „Reign supreme”, The Ghost Inside- „Get what you give”,  Whitechapel- „Whitechapel”, Pig Destroyer- „Book burner”, Veil of Maya- „Eclipse” oraz Cattle Decapitation- „Monolith of inhumanity”

Nagrodę honorową zyskuje Solstafir za „Svartir Sandar”, czyli dzieło kompletne, album idealny, ale zeszłoroczny. Jest to jednak niewątpliwie moje największe muzyczne odkrycie tego roku. Polecam wszystkim, którzy wielbią się w nastrojowym, melancholijnym graniu. Klimat, którzy można ciąć nożem.

Prize of honour wins Solstafir for „Svartir Sandar” i.e. complete creation, perfect album, but last year’s released. However this is my biggest revelation of this year without doubt. I recommend it to everybody who loves romantic, melancholic type of music. This is kind of climate you can cut with a knife.

7844bb628809

10. Stick to your guns- Diamonds

Jak już pisałem przy okazji płyty Architects, cenię muzykę, która jest o czymś innym niż o dupie maryny. Stick to your guns zaserwowali nam najlepszy krążek w swojej historii, widać, że z każdym kolejnym jest progres. Ta płyta to solidny new school hardcore, którego stają się największą gwiazdą. Polecam posłuchać, jeżeli w muzyce chodzi ci, drogi czytelniku o coś więcej niż tylko napieprzanie.

Polecam: We still believe

10. Stick to your guns- Diamonds

 By the way as I wrote about Architects album, I appreciate music which is something more than talking shit. Stick to your guns served us the best album in ther music career – it’s visible that with next one they make progress. This longplay is a solid new school hardcore which make them the biggest stars of that genre. I recommend to listen to it if you, dear reader treat music like something more than raising hell.

 I recommend: We still believe

Czytaj dalej

Podsumowanie roku 2012 by OLI (The Best of 2012 by OLI)

601468_433011043411508_775200203_n Nie będę ukrywał, że sporządzenie rankingu najlepszych (w moim mniemaniu oczywiście), tegorocznych płyt nie było łatwym wyzwaniem.  Rok 2012 był po prostu średni pod względem wydanej muzyki. Pojawiło się znacznie mniej materiału niż chociażby w ubiegłym roku. Przede wszystkim  pojawiło się sporo płyt, które mnie zawiodły (albo po prostu mój gust stał się bardziej krytyczny).

I won’t lie that make the ranking of the best albums this year ( In my opinion, of course) were hard for me. 2012 was very average year in respect of released CDs. It appeared not that many albums than year ago. First of all, this year brought albums which disappointed me (or my musical taste became more critical).

Dużo znanych marek, po których każdy oczekiwał wybitnych, ponadczasowych albumów wydało tylko średnie materiały, przez co pozostał straszny niedosyt. Bo jednak skoro takie firmy jak Nile czy Parkway Drive serwują nam tak słaby/ przeciętny materiał to już jest coś nie tak.

Many known bands which everyone expected outstanding, timeless albums released merely average music which remained such a big insufficiency. If bands like like Nile or Parkway Drive show us so poor/average songs – there’s something worng.

Nie mogę mówić, że rok był tragiczny bo oczywiście znalazło się kilka perełek i fajnych longów z których mogę spokojnie sporządzić  moje top 10. W zestawieniu nie wspomniałem kilku nazw, które bardzo lubię i uważam, za mocne pozycje jednak niewiele zabrakło aby załapać się w dziesiątce (trzynastce) najlepszych. Bez wątpienia solidne albumy nagrali Sylosis, Cannibal Corpse, Stick To Your Guns, Architects, Whitechapel, Gojira, Cryptopsy and very,very more.

A teraz najlepsi !

I can’t say that 2012 was tragic – of course there are some diamonds in rough and some cool albums which I can write out my top 10. In my ranking I didn’t mention few bands I like very much, and I consider as very stong ones, nevertheless it run out a little to appear in the best ten (thirteen) albums of the year. With any doubt bands like Sylosis, Cannibal Corpse, Stick To Your Guns, Architects, Whitechapel, Gojira, Cryptopsy, etc. recorded a kind of solid music.

And I present you the best ones!

Czytaj dalej

10 utworów, które przekona Cię do polskiego metalcore/deathcore vol. 2

Jako, że na polskiej scenie dużo się dzieje, serwuję wam drugą dziesiątkę kawałków, które mogą was przekonać do polubienia polskiego metalcoru/deathcoru/hardcoru. Druga dziesiątka a zarazem ostatnia. Nie ma sensu robić kolejnej, nie chcę żeby znalazła się tutaj każda kapela ze sceny. Chciałbym, żeby te 20 typów było ścisłą reprezentacją polskiej sceny. /Kaspa

1. Sailor’s Grave- Sea sick story

Zaczynamy od mocnego i w sumie zaskakującego (dla mnie) uderzenia. Kiedy zobaczyłem na facebooku dużo kapel supportujących debiutu w postaci ep’ki  Sailorów, nie wiedziałem co się stało. Nie pamiętam, aby tak wiele kapel zjednoczyło się w imię jednej. Coś w tym musiało być, ponieważ ep’ka kopie ryj bezlitośnie. Mógłbym wziąć dowolny kawałek z Restless, a i tak spełniał by on wszystkie wymagania. Jest moc, jest profesjonalizm, jest świetna robota studyjna, nie ma zastrzeżeń.

2.Ketha- Trip

Od razu wspomnę, że wiem, że to NIE metalcore/deathcore. Wiem, zdaję sobie z tego sprawę. Według mnie to mathcore, w dodatku najwyższej próby. Dla starszych słuchaczy coś a’la Kobong, co już jest ogromną rekomendacją. Połamany, poszarpany riff, przypomina momentami Meshuggah. Później w swojej bardziej pokręconej wersji brzmi jak nawet jak Dillinger Escape Plan. Niby jednostajny kawałek, ale zapieprza jak roller coaster. Poznajecie wokal?

3.Nolife- Divide and Conquer

 łodzka kapela, która momentami przypomina muzyke graną przez Emmure. Wokal Roberta, trochę odstaje od wokalu Frankiego, ale wszystko do nadrobienia. Gatunkowo najbliżej im do hardcoru, Jeszcze mało znani, ale mam nadzieję, że wydanie ep’ki  pomoże im, bo według mnie kawał naprawdę energicznego grania.

4.Siren’s Dawn- Reclamation

Mówią, że najlepszy metalcore w Polsce. Mówią, że łoją dupsko tak zgrabnie, że Monica Bellucci by się nie powstydziła. Mówią, że… a zresztą, niech sobie mówią. Tego trzeba po prostu samemu posłuchać. Jeżeli drogi czytelniku mówisz, że metalcore to gejowata muzyka, dla gejów, chodzących w spodniach tak obcisłych, że jaja bolą- posłuchaj tego. Zmienisz zdanie.

 

5.Eris Is My Homegirl- Skyless

Oczywiście istnieje odmian metalcoru, nazywany gejcorem. Nie wszyscy musza go lubić (ja nie lubię), ale pasuje dostrzec, że w swojej „niszy” sprawują się całkiem dobrze. Ten kawałek spełnia założenia gatunkowe. Jest kilogram autotune’a, jest melodyjność, są brejki, Ernest też coś tam pokrzyczy (całkiem nawet nieźle) i jest techniawa. Raz w życiu byłem na ich koncercie, byłem lekko pijany, to też zabawa była naprawdę dobra. Jeżeli podejdzie się z dystansem do ich muzyki, może dawać radę.

6.M.O.R.O.N- Lustro

Jedyna kapela w tym zestawieniu, grająca po polsku. Co oczywiście liczę sobie za ogromny plus, bo zespołów grających metalcore/hardcore po polsku zwyczajnie nie ma. Nie wiem dlaczego wszyscy cisną po angielsku. Może marzą o europejskiej sławie i zawładnięci światem, a według mnie powinno zaczynać się od swojego podwórka. Nie wszyscy znają język angielski na takim poziomie, aby rozumieć teksty, a w dodatku, jeżeli wokalista ma średnio dobrą dykcje, jest ciężej. Dlatego wielki plus dla M.O.R.O.N za język polski, ciekawy tekst i po prostu porządną muzykę.

7.Blast Rites- The Descendants of the Morning Star

Pierwsza deathcorowa kapelka w dzisiejszym zestawieniu. Przed wyświetleniem klipu, powinno znaleźć się info dla epileptyków oraz wrażliwych na srogi rozpierdol. Chłopaki prowadzą rzeźnię, wokalista prezentuje dość dużą skalę wokali, zabrakło mi tam jedynie porządnej świni (nadal mam nadzieję, że w końcu ponownie wróci do łask w światowym deathcorze). Reszta muzyków wymiata równo, bez taryfy ulgowej. Przy takich kawałkach mam problem, nie wiem co by tutaj można napisać, bo cokolwiek bym nie napisał to będzie oczywista oczywistość.

8.Captain Grave- Oasis I

Kiedyś robiłem krótką recenzję tej epki. Napisałem tam:   „Zakładamy fartuszek, wypijamy lampkę dobrego, czerwonego wina. Nie, nie, wróć. Obalamy flaszkę czystej, wyciągamy jakąś miskę. Wrzucamy do niej dość sporą garść hardkoru, albo, można dosypać jeszcze troszeczkę, o, ooo, wystarczy. Bierzemy dużą łyżkę, dosypujemy nią południowy rytmy, nie żałujcie sobie, oczywiście południowe w tym przypadku to nie takie ‚spod samiuśkich tater’, tylko kawał southern rock/metalu. Tą też łychą dokładnie wszystko mieszamy. Przygotowaną masę posypujemy pokaźną ilością pozytywnego groove. Tak przyrządzone ciasto wkładamy na 30 minut do piekarnika. Życzę smacznego, polecam kosztować z alkoholem.”  Dzisiaj nie zmieniłby nic z przepisu, a minęły już 2 lata.

 

 9.Paulo Sergio- Ghosts

Kapela borykająca się z problemami ze składem. Ostatnio zamilkła, jednak zgodnie z obietnicą czekamy na ogarnięcie materiały z nowym perkusistą.  A sam kawałek? Generyczny metalcore, niczym specjalnym nie zaskakujący, jednak mocny dający radę. Ot, solidna robota.

FRONTSIDE

DROWN MY DAY

DUST N’ BRUSH

Numer 10 to zbiorowa pozycja dla Frontside, Drown My Day i Dust N’ Brush. Jeżeli drogi czytelniku zaczynasz dopiero swoją przygodę z metalcorem/deathocrem. Nie wiesz z czym to się je, to zacznij od tych kapel. Są po prostu poziom wyżej niż wszystko inne w tym kraju. Pisanie takiej listy bez tych zespołów było nieporozumieniem, sam się nawracam i dostrzegam błąd.

HALLOWEEN! Krążki idealne na tą okazję – wybór redakcji

Dziś mamy dla Was coś świątecznego! Zestaw krążków na Halloween idealnych! Lubicie muzykę z dreszczykiem? Albo straszącą dosłownie swoją brutalnością? To krążki dla Was! Część pewnie znacie ale niektóre mogą być dla Was czymś świeżym! No to co zaczynamy!

(Stanley) TYPE O NEGATIVE – „October Rust” i STOLEN BABIES – „There Be Squabbles Ahead”

Co ja mogę napisać o takim klasyku jak „October Rust”? Nawiedzony krążek jak każdy, który wyszedł spod palców Steela (R.I.P) i spółki. Jest mroczny a jednocześnie przebojowy, momentami zabawny (My Girlfriend’s Girlfriend) ale też bywają momenty naprawdę przerażające (Haunted). Na tym krążku Typki mają przynajmniej kilka klasyków a więc Green Man, Love You To Death czy Cinnamon Girl, które moim zdaniem idealnie wpisują się w klimat wydrążonej dyni na parapecie w oknie. Czytaj dalej