Jak Oni się zjebali vol. 1- MARILYN MANSON

Ta notka to początek nowego cyklu. „Jak Oni się zjebali”, to seria tekstów, o kapelach, które lubiliśmy i które wydawały według nas dobre albumy, jednak z różnych przyczyn się zjebały.

Obrazek

Brian Hugh Warner- mało osób w show biznesie miało jaja jak ten koleś. Praktycznie nie przypominam sobie, żeby istniał ktokolwiek obok niego i Madonny, kto szokując, przeginając na każdą możliwą stronę byłby tak wielbiony przez tłumy. Można wyliczać osoby, które były popularne poprzez ich skandale, ale w żadnym innym przypadku nie szło to w parze ze znakomita muzyką, oprócz oczywiście niego. Czytaj dalej

HYPERIAL – Industry

1. Of Concrete and Ash Age
2. Rotted Society
3. Toxic Secretion of Being
4. Industry
5. MMXII-MMXXX
6. The Eternal Paradise of the Illusion

Grupę HYPERIAL było mi dane oglądać na żywo jakiś czas temu i wyróżniali się ciekawymi elektronicznymi wstawkami, przy jednocześnie maksymalnie skondensowanym dźwiękowym ataku. Ktoś mi tam kiedyś bąkał, że grają melodyjny black metal ale ja na to „no fucking way”. I nie ważne jak hipstersko brzmi termin djent tak w ich przypadku muszę go użyć. Jest tu bowiem skakanie po rytmice i nowoczesne podejście to struktury. Są rzecz jasna odniesienia do deathu czy blacku w wokalach lub w melodiach ale utwory jako całość brzmią nowocześnie i potężnie. A klawiszowe tła są tu dodatkiem wprowadzającym niepokojącą aurę. Czytaj dalej

100 utworów, które może zmienić Twoje życie (ale wcale nie musi, szczególnie jeśli ich nie posłuchasz) część 2

Pora na drugą część zestawienia utworów, które mają w sobie to magiczne coś! Mogą one być zarówno brutalne jak i delikatne, najważniejsze jest to, że wywołują emocje, często skrajne! Jeśli ktoś chciałby zaznajomić się z poprzednią częścią jest ona tutaj  100-utworow-ktore-moze-zmienic-twoje-zycie-ale-wcale-nie-musi-szczegolnie-jesli-ich-nie-posluchasz-czesc-1 A teraz zapraszam na część numer 2!

BARONESS – EULA

 Nie mogło ich tu zabraknąć. To zespół, który stał się dla mnie w ostatnim czasie ważniejszy od genialnego Mastodona. Ich ostatni album „Yellow & Green” spotkał się z mieszanymi recenzjami. Zespół podryfował w stronę kompozycji delikatnych i smutnych o niesamowitym natężeniu emocjonalnym. Utwór Eula rozbił mnie w drobny mak za sprawą niesamowitej aury i oszczędnego acz chwytającego za serce sola. O „Yellow & Green” wkrótce dłuższy artykuł, zresztą nie tylko o nim a i o pozostałych dokonaniach zespołu także.

Czytaj dalej