Relacja z koncertu CAMELTEA, LOSECONTROL – 08.02.13, Kielce, Klub Woor

Cameltea, LooseControle Gdy tylko dowiedziałem się, że szykuje się koncert tych dwóch grup, od razu mi się wykreował obraz owego wydarzenia. Wiedziałem czego się spodziewać, więc nie była to trudna sztuka, aczkolwiek zostałem miło zaskoczony.

Pierwsza kapela, to jeden z najbardziej niedocenionych skarbów kieleckiego undergroundu- Cameltea. Przeplatanie grooviącego funky z nieco punkowym overdrivem dało w efekcie bardzo nietypową Herbatę. Mogę powiedzieć, że momentami fusionowe granie z charakterkiem w stylu Jacka White za czasów The Raconteurs, jest bardziej porywające niż diabelsko szybkie łojenie. Z każdą kolejną nutą czuć coraz lepiej smak i klimat całego przedsięwzięcia, a chęć dalszego słuchania wzrasta. Plus ogromny za dobranie repertuaru, ponieważ nie ciągnęło się to w nieskończoność a zróżnicowanie kompozycji dało słuchaczowi silną dawkę pozytywnego przekazu. Podczas oglądania przedstawienia, zapadło mi w pamięć bardzo częste i charakterystyczne otwieranie hi-hatu przekładane ze swoistymi uderzeniami w kopułkę ridea.
Na koniec, przed bisami, ku ogromnemu zaskoczeniu publiczności na scenie pojawiła się dama ze smyczkiem i skrzypcami. Za jej występ należą się ogromne oklaski, niemniej jednak sam pomysł również na nie zasługuje. Czytaj dalej