Podsumowanie roku 2012 by DREAD

Dread Przyszła kolej na podsumowanie roku z mojego punktu widzenia. Był to niezwykle ciekawy czas, jeśli chodzi o moje osobiste odkrycia muzyczne, premiery, a w szczególności koncerty, które wracając do mnie w myślach, cały czas przywołują uśmiech na twarzy. Pojawiło się też kilka tytułów, przez które przy kilku(nastu) pierwszych przesłuchaniach musiałem zbierać szczękę z podłogi. Mam na myśli takie wydawnictwa jak nowe Vision of Disorder (o którym pisałem już wcześniej), ostatnia Meshuggah, oraz Soen, którym jaram się jak małe dziecko do dzisiaj, chociaż może jest to spowodowane stopniowym traceniem nadziei na pojawienie się kolejnej płyty Toola. Wyszło też kilka płyt, o których Oli i Kaspa już pisali, a mam na myśli ostatnie Periphery i Veil of Maya i popieram kolegów – płyty są świetne, ba, genialne na swój sposób, ale nie jestem w stanie ich słuchać w dużych ilościach i z tego powodu nie pojawiają się w moim podsumowaniu, co nie zmienia faktu, że warto o nich wspomnieć. Pojawi się za to kilka znanych nazwisk, takich jak Chino Moreno, czy Martin Lopez. Pewnie będę jedyną osobą w redakcji, która nie zjedzie ostatniego Parkway Drive, bo – nie boję się tego stwierdzenia – PODOBA MI SIĘ. Nie wiem, co innym nie pasuje, ale jak dla mnie jest coś w tej płycie, że chce mi się do niej wracać… no ale to później, jedziemy. Czytaj dalej

13 fuckers – the best of metalcore/deathcore (part 1)

Nie mam zamiaru się tu rozdrabniać na gatunki bo zbyt dużo tego i człowiek by się pogubił. Niekoniecznie trzeba lubić, niekoniecznie słuchać, ale znać wypada. Tym bardziej, że większość kapel w moim zestawieniu nie są czysto core tylko bandy, ale sprawnie łączą w swojej muzyce różne stylistyki. Elektronikę, thrash metal, niekiedy nawet black metal. Mamy XXI wiek, i metal wygląda trochę inaczej niż w latach 80 czy 90. A w miejscu nie można stać. Trzeba eksperymentować. Kolejność zupełnie przypadkowa. Wszystkie te kapele trzymają równy, mega wysoki poziom więc proszę nie sugerować się kolejnością. Pierwszej części mojego rankingu czas start! Miłej lektury maniacy !

All Shall Perish

Banda szajbusów, których kocham całym swym serduszkiem i kochać będą do końca życia bo żadnym albumem mnie nie zawiedli i wiem, że nie zawiodą. Słucham już dobre 5 lat i się nie nudzą, a wręcz przeciwnie. Agresja, blasty i benedykt XVI! Prócz tego sporo eksperymentów i masa progresywnych wstawek. Biblia dla wszystkich kapel grających nowoczesny metal. Mus dla wszystkich brutali!

Czytaj dalej

PARKWAY DRIVE – Atlas

1. Sparks
2. Old Ghost / New Regrets
3. Dream Run
4. Wild Eyes
5. Dark Days
6. The River
7. Swing
8. The Slow Surrender
9. Atlas
10. Sleight of Hand
11. Snake Oil and Holy Water
12. Blue and the Grey

„Witam Panów! Posłuchajcie płyty „Atlas”, a teraz „Killing With a Smile”, jeszcze raz „Atlas” i „Killing with a smile”. Szkoda, że Atlas nie jest KWAS’em” Czytaj dalej