„Gramy dla ludzi o otwartych umysłach”- wywiad z INSIDE AGAIN

IA  Inside Again to warszawska formacja, której muzyka nie daje się łatwo zaszufladkować. Zespół porusza się w rockowej stylistyce, ale często pojawiają się tam także pierwiastki z innych nurtów. Grupa jak do tej pory ma na swoim koncie dwa krążki długogrające, ale niedługo ten stan rzeczy ulegnie zmianie. O planach na przyszłość, muzycznych inspiracjach i wielu innych kwestiach opowiadało mi dwóch członków zespołu. Poniżej znajduje się zapis tej rozmowy. Zapraszam do słuchania! / Dirk

STRACHY NA LACHY – !TO!

okladka-to-strachy-na-lachy-2012-12-18-530x5301. Mokotów

2. Sympatyczny Atrament

3. Bankrut

4. Gorsi

5. I Can’t Get No Gratifaction

6. Bloody Poland

7. Rumieniec

8. Za Stary Na Courtney Love

9.  Dreadlock Queen

10.Żeby Z Tobą Być

Mało jest polskich kapel grających alternatywny rock, których słuchanie sprawia mi przyjemność. Nie jestem jakimś szczególnym miłośnikiem takiego grania. Wydaje mi się po prostu zbyt proste, zbyt banalne zarówno tekstowo jak i muzycznie. W panteonie kapel, które  na pewno zasługują na moje uznanie i dożywotni szacunek znajduje się Kult (i cała inna twórczość Kazika), Hey i właśnie Strachy na Lachy. Tych ostatnich biorę dziś na warsztat.

Czytaj dalej

Fotorelacja z koncertu FISZ EMADE TWORZYWO, 20.02.13, Warszawa, Klub Dekada

Wchodzisz do Dekady i po pierwszym rzucie oka wiesz, że to klub taneczny i dopiero przestudiowanie programu pokazuje, że ostatnio otwierają się na koncerty. Tak czy inaczej, gdy siadasz na skórzanej kanapie, otoczony granatowymi ścianami poprzecinanymi neonowymi liniami, możesz poczuć się jak w kantynie z Gwiezdnych Wojen. I to jest fajne.

Fisz Emade Tworzywo wywlekli tyłki na scenę z delikatnym opóźnieniem, ale to raczej nie zaskoczenie. Zaczęli od hiciorów z ostatniej płyty, między innymi dziecka we mgle i tytułowego zwierzaka bez nogi. Potem na chwilę rozjechali się w częściowo improwizowane kawałki z transowymi zagrywkami Michasia Sobolewskiego i inteligentnymi bitami pana Emadego. Gdy powróciło bardziej zwarte granie pojawiły się też utwory z czasów nagrywania pod szyldem Tworzywa Sztucznego, chociażby genialne „30 cm”. Brzmieniowo jak zawsze cudownie połączyli hip-hopowe rozbujanie z brudnym szumem, który jest elementem odróżniającym ich od większości przedstawicieli tej sceny. Kto ich kiedykolwiek widział ten wie, o czym mowa.

Bardzo cieszy to, że przyszło naprawdę sporo ludzi, którzy na dodatek świetnie się bawili. Chłopaki zasłużyli sobie na to, żeby ich doceniać, i fajnie, że pomimo zorganizowania sztuki w nietypowym miejscu frekwencja dopisała. /Skaza (fotografie by Kędzior)

Czytaj dalej

10 najbardziej przecenianych bandów według THE EYE OF EVERY STORM (vol. 1)

Już za chwilę przeczytacie kilka słów o kapelach, które moim skromnym zdaniem są stanowczo zbyt hołubione szczególnie przez to młodsze pokolenie. To część pierwsza naszych rozważań na The Eye. Drugą przejmie Vigil i bardzo jestem ciekaw jakie grupy wytypuje. Jeśli brakuje Wam w tym zestawieniu Linkin Park, Limp Bizkit, Guns N Roses, Slipknot czy Evanescence nie smutajcie, być może pojawią się w drugiej części. A póki co dyszka według mojego uznania. /Stanley

Dream Theater10.DREAM THEATER – Technicznie bezbłędni. Precyzyjni, szybcy, i jako muzycy są niewątpliwie w panteonie tych Największych. Jednak moim zdaniem szaleństwo na ich punkcie jest stanowczo zbyt nadmuchane. Wielowątkowe kompozycje o matematycznych wręcz strukturach owszem zachwycają ale brakuje mi w nich emocji, które cechują, by nie szukać daleko Opeth, Porcupine Tree czy w szczególności Pain Of Salvation, które moim zdaniem nie jest należycie docenione. Większość krążków DT wydanych po „Metropolis” jest totalnie przekombinowana, gdzieś zagubiło się targanie emocjami a rozpoczęło wyliczanie  jak najbardziej skomplikować utwory. Przerost formy nad treścią niestety, nic dziwnego, że Mike w końcu skapitulował…

Czytaj dalej

MAGNIFICENT MUTTLEY – Magnificent Muttley

MM  1. Something is…

2. One drop

3. Riot

4. The time

5. No stress

6. Phenomenalike

7. Stains

8. Still

9. Take a sip

10. Frank

11. 1500 days

12. Too many songs

13. … going to happen

Aż wstyd się przyznać, że do tej pory właściwie wcale nie wspominaliśmy na TEOES o Magnificent Muttley. Niedawno minęły właśnie trzy miesiące od premiery ich debiutanckiego krążka, a i wcześniej o zespole było całkiem głośno, chociażby przy okazji występów podczas festiwalu w Jarocinie. Pora wreszcie nadrobić te zaległości i wziąć pod lupę debiutancki materiał grupy. Czytaj dalej

Relacja z koncertu CAMELTEA, LOSECONTROL – 08.02.13, Kielce, Klub Woor

Cameltea, LooseControle Gdy tylko dowiedziałem się, że szykuje się koncert tych dwóch grup, od razu mi się wykreował obraz owego wydarzenia. Wiedziałem czego się spodziewać, więc nie była to trudna sztuka, aczkolwiek zostałem miło zaskoczony.

Pierwsza kapela, to jeden z najbardziej niedocenionych skarbów kieleckiego undergroundu- Cameltea. Przeplatanie grooviącego funky z nieco punkowym overdrivem dało w efekcie bardzo nietypową Herbatę. Mogę powiedzieć, że momentami fusionowe granie z charakterkiem w stylu Jacka White za czasów The Raconteurs, jest bardziej porywające niż diabelsko szybkie łojenie. Z każdą kolejną nutą czuć coraz lepiej smak i klimat całego przedsięwzięcia, a chęć dalszego słuchania wzrasta. Plus ogromny za dobranie repertuaru, ponieważ nie ciągnęło się to w nieskończoność a zróżnicowanie kompozycji dało słuchaczowi silną dawkę pozytywnego przekazu. Podczas oglądania przedstawienia, zapadło mi w pamięć bardzo częste i charakterystyczne otwieranie hi-hatu przekładane ze swoistymi uderzeniami w kopułkę ridea.
Na koniec, przed bisami, ku ogromnemu zaskoczeniu publiczności na scenie pojawiła się dama ze smyczkiem i skrzypcami. Za jej występ należą się ogromne oklaski, niemniej jednak sam pomysł również na nie zasługuje. Czytaj dalej

AUDREY HORNE – Youngblood

Audrey Horne - Youngblood 1. Redemption Blues
2. Straight Into Your Grave
3. Youngblood
4. There Goes A Lady
5. Show and Tell
6. Cards with the Devil
7. Pretty Little Sunshine
8. The Open Sea
9. This Ends Here
10. The King is Dead
11. I Wanna Know You (Limited-Edition Bonus Track)
12. This Ends Here – Demo (Limited-Edition Bonus Track)
13. The Open Sea – Demo (Limited-Edition Bonus Track)

Audrey Horne to dość nietypowy twór. Już spieszę z wyjaśnieniem dlaczego. Gitarzystą i kompozytorem  części repertuaru jest znany dobrze miłośnikom black metalu Arve Lsdal (ukryty pod pseudonimem Ice Dale) z grupy Enslaved, a na pierwszym longu bas szarpał znany z Gorgoroth-Tom Cato Visnes. Pewnie większość z was myśli, że mamy do czynienia z black metalową supergrupą. Otóż nie. Audrey Horne od czarnego metalu oddalona jest o lata świetlne. Ciężko sprecyzować, co konkretnie grają Panowie. Na pewno fundamentem jest tutaj gitarowy hard & heavy. Nie słuchać natomiast już tylu wpływów post- grunge jak w przypadku pierwszych albumów.  Czwarty album Norwegów zatytułowany Youngblood już od samego początku wprowadza nas w świat zadziornych riffów, galopującej perkusji i charyzmatycznego wokalu Toschie. Gitarowo słyszę tu dużo wpływów  wczesnego, maidenowego grania, wokalnie natomiast jest tak, że sam Paul Stanley z Kiss mógłby pozazdrościć gardłowemu Audrey Horne charyzmy i zmysłu do pisania fajnych melodii. Czyli jak widać sama klasyka. Całość jest bardzo dobrze skomponowana, ma swój „brudny” i mięsisty klimat. Czytaj dalej

ANTYKWARIAT #05: BAD RELIGION – Against The Grain (1990)

Bad Religion - Against The Grain1.Modern Man

2.Turn On The Light

3.Get Off

4.Blenderhead

5.Positive Aspect Of Negative Thinking

6.Anesthesia

7.Flat Earth Society

8.Faith Alone

9.Entropy

10.Against The Grain

11.Operation Rescue

12.God Song

13.21st Century Digital Boy

14.Misery And Famine

15.Unacceptable

16.Quality Or Quantity

17.Walk Away

Tak na dobrą sprawę, poznawanie muzyki Bad Religion należałoby zacząć od, przełomowego nie tylko dla zespołu, ale również dla sceny punkowej zachodniego wybrzeża USA, albumu „Suffer”, natomiast wcześniejsze wydawnictwa (zwłaszcza bardzo eksperymentalne „Into The Unknown”) pozostawić sobie jako swoisty deser. Ten wydany w 1988 roku longplay jest pierwszą udaną definicją stylu Bad Religion, który na dobrą sprawę do dzisiaj pozostaje unikalny (aczkolwiek, z drugiej strony, stał się też poniekąd swego rodzaju pułapką). Po perturbacjach personalnych, związanych z niezbyt oczywistym wydźwiękiem stylistycznym „Into The Unknown”, przed wydaniem „Suffer” udało się ustabilizować skład (powrócili do niego Pete Finestone i przede wszystkim Brett Gurewitz, będący głównym motorem napędowym grupy), dzięki czemu Bad Religion po raz pierwszy przedstawili swoją oryginalną recepturę – szybkie, krótkie i mocne punkowe ciosy połączone z fantastycznym riffowaniem i niesamowitym wyczuciem melodii. Zespół szybko poszedł za ciosem i w 1989 roku wypuścił równie szybki i pełen energii, lecz bardziej dopracowany „No Control”, zaś jeszcze rok później swoje opus magnum – „Against The Grain”. Czytaj dalej

Relacja z koncertu THESIS, GARS i ABSTRAKT, 09.02.13,Żnin, Żniński Domu Kultury

Thesis, Gars, Abstrakt

Żnin-stolica Pałuk. Małe miasteczko położone na trasie Bydgoszcz-Poznań, w którym na pierwszy rzut oka nic się nie dzieje. Nic bardziej mylnego. Zdarzają się występy mniejszych, większych gwiazd. Wczorajszy gig przyciągnął moją uwagę tym bardziej, że występowały  kapele z nurtu „muzyka gitarowa”.  Trzy kapele, trzy dość różne światy. Nie wliczam w relację małego poślizgu czasowego bo na koncertach to dość spotykana rzecz, także przejdę od razu do meritum. Frekwencja jak na 15 tysięczne miasteczko dopisała. Było koło 50-60 osób (w tym co mnie całkowicie zdziwiło ludzie z zewnątrz). Dobrze, że ludzie wolą przyjść się ukulturalnić trochę niż siedzieć przed komputerem lub bawić się na dyskotekach. Tym bardziej, że wstęp na koncert był free. Czytaj dalej