Podsumowanie roku 2012 by DEVIUS

Devius

Rok 2012 był trochę szalonym etapem dla świata muzyki. Dostaliśmy kilka dobrych albumów, które niestety nie znajdą się u mnie w rankingu (Lamb of God – Resolution, Whitechapel – Whitechapel, Thy Art Is Murder – Hate, Fear Factory – The Industrialist), ale również nie zabrakło tych płyt, którym nakleiłem etykietę „zawód roku”(Parkway Drive – Atlas, Cancer Bats – Dead Set On Living). Resztę krążków, na które warto szczególnie zwrócić uwagę znajdziecie poniżej. Zapraszam. Czytaj dalej

Podsumowanie roku 2012 by KASPA (The Best Of 2012 by KASPA)

mypictr_200x200 Ta lista, to moje autorskie spojrzenie na mijający już rok. Nie musi Ci się podobać. Nie musisz się z nim zgadzać, ale zawsze możemy podyskutować.

That list is my author’s glance at ending year. You don’t have to like it. You don’t have to agree with it but we can always discuss it.  

Zacznę od tego, że ten rok nie obrodził w żadne muzyczne arcydzieło. Gdyby w tym roku wyszła jedna, lub druga najlepsza płyta tamtego roku, tj. Machine Head- „Unto the Locust” albo polskie Decapitated- „Carnival is forever” to z miejsca miałby miano najlepszych płyt również w tym roku. Oprócz pozycji znajdujących się na liście, należy zauważyć, że świetne płyty wydali również- Enter Shikari- „A flash flood of colour’, Periphery- „II This time it’s personal”, Dying Fetus- „Reign supreme”, The Ghost Inside- „Get what you give”,  Whitechapel- „Whitechapel”, Pig Destroyer- „Book burner”, Veil of Maya- „Eclipse” oraz Cattle Decapitation- „Monolith of inhumanity”.

I’ll start with that year didn’t bring any musical masterpiece. If in this year came out one or two of the best longplays of 2011, such as Machine Head- „Unto the Locust” or polish Decapitated- „Carnival is forever” it’d have name of the best album of year, too. Except positions occurred in my ranking, it is necessary to notice that also great albums released: Enter Shikari- „A flash flood of colour’, Periphery- „II This time it’s personal”, Dying Fetus- „Reign supreme”, The Ghost Inside- „Get what you give”,  Whitechapel- „Whitechapel”, Pig Destroyer- „Book burner”, Veil of Maya- „Eclipse” oraz Cattle Decapitation- „Monolith of inhumanity”

Nagrodę honorową zyskuje Solstafir za „Svartir Sandar”, czyli dzieło kompletne, album idealny, ale zeszłoroczny. Jest to jednak niewątpliwie moje największe muzyczne odkrycie tego roku. Polecam wszystkim, którzy wielbią się w nastrojowym, melancholijnym graniu. Klimat, którzy można ciąć nożem.

Prize of honour wins Solstafir for „Svartir Sandar” i.e. complete creation, perfect album, but last year’s released. However this is my biggest revelation of this year without doubt. I recommend it to everybody who loves romantic, melancholic type of music. This is kind of climate you can cut with a knife.

7844bb628809

10. Stick to your guns- Diamonds

Jak już pisałem przy okazji płyty Architects, cenię muzykę, która jest o czymś innym niż o dupie maryny. Stick to your guns zaserwowali nam najlepszy krążek w swojej historii, widać, że z każdym kolejnym jest progres. Ta płyta to solidny new school hardcore, którego stają się największą gwiazdą. Polecam posłuchać, jeżeli w muzyce chodzi ci, drogi czytelniku o coś więcej niż tylko napieprzanie.

Polecam: We still believe

10. Stick to your guns- Diamonds

 By the way as I wrote about Architects album, I appreciate music which is something more than talking shit. Stick to your guns served us the best album in ther music career – it’s visible that with next one they make progress. This longplay is a solid new school hardcore which make them the biggest stars of that genre. I recommend to listen to it if you, dear reader treat music like something more than raising hell.

 I recommend: We still believe

Czytaj dalej

Podsumowanie roku 2012 by OLI (The Best of 2012 by OLI)

601468_433011043411508_775200203_n Nie będę ukrywał, że sporządzenie rankingu najlepszych (w moim mniemaniu oczywiście), tegorocznych płyt nie było łatwym wyzwaniem.  Rok 2012 był po prostu średni pod względem wydanej muzyki. Pojawiło się znacznie mniej materiału niż chociażby w ubiegłym roku. Przede wszystkim  pojawiło się sporo płyt, które mnie zawiodły (albo po prostu mój gust stał się bardziej krytyczny).

I won’t lie that make the ranking of the best albums this year ( In my opinion, of course) were hard for me. 2012 was very average year in respect of released CDs. It appeared not that many albums than year ago. First of all, this year brought albums which disappointed me (or my musical taste became more critical).

Dużo znanych marek, po których każdy oczekiwał wybitnych, ponadczasowych albumów wydało tylko średnie materiały, przez co pozostał straszny niedosyt. Bo jednak skoro takie firmy jak Nile czy Parkway Drive serwują nam tak słaby/ przeciętny materiał to już jest coś nie tak.

Many known bands which everyone expected outstanding, timeless albums released merely average music which remained such a big insufficiency. If bands like like Nile or Parkway Drive show us so poor/average songs – there’s something worng.

Nie mogę mówić, że rok był tragiczny bo oczywiście znalazło się kilka perełek i fajnych longów z których mogę spokojnie sporządzić  moje top 10. W zestawieniu nie wspomniałem kilku nazw, które bardzo lubię i uważam, za mocne pozycje jednak niewiele zabrakło aby załapać się w dziesiątce (trzynastce) najlepszych. Bez wątpienia solidne albumy nagrali Sylosis, Cannibal Corpse, Stick To Your Guns, Architects, Whitechapel, Gojira, Cryptopsy and very,very more.

A teraz najlepsi !

I can’t say that 2012 was tragic – of course there are some diamonds in rough and some cool albums which I can write out my top 10. In my ranking I didn’t mention few bands I like very much, and I consider as very stong ones, nevertheless it run out a little to appear in the best ten (thirteen) albums of the year. With any doubt bands like Sylosis, Cannibal Corpse, Stick To Your Guns, Architects, Whitechapel, Gojira, Cryptopsy, etc. recorded a kind of solid music.

And I present you the best ones!

Czytaj dalej

WHILE SHE SLEEPS – This Is The Six

1. Dead Behind The Eyes
2. False Freedom
3. Satisfied In Suffering
4. Seven Hills
5. Our Courage, Our Cancer
6. This Is The Six
7. The Chapel
8. Be(lie)ve
9. Until The Death
10. Love At War
11. The Plague Of A New Age
12. Reunite

While She Sleeps jako jeden z nielicznych zespołów z Wielkiej Brytanii zdobył tak szybko szacunek na scenie. W moim odczuciu jest to jedno z największych odkryć tego roku (tak, przed trasą z Architects nic nie słyszałem o tym zespole). Przede wszystkim o zespole trzeba powiedzieć jedno – bije od nich niesamowita energia i widać, że ich materiał idzie z serca, a nie dla samej kasy.

Po krótkim wstępie przechodzimy do sedna – album „This is the Six” to poziom wyżej niż debiut w postaci epki, czyli „The North Stands For Nothing” (niektórzy jednak uważają ten materiał za longplay). Od samego początku album buja nas niemiłosiernie. Na płycie nie zabraknie oczywiście zwolnienia tempa („The Chapel” , który jest po prostu zwykłym instrumentalem, czy zamykający album utwór „Reunite” są idealnym tego przykładem).  Jednak na największe oklaski zasługuje początek płyty, mowa tutaj oczywiście o pierwszych pięciu utworach, które od samego początku wbijają nas w siedzenie swoją oryginalnością – piosenki „Seven Hills” i „Our Courage, Our Cancer” chyba dla większości społeczeństwa jest już osobistym hymnem (zwłaszcza po koncercie w Poznaniu, gdzie zespół wspaniale sprawdził się w roli supportu, a grając właśnie te dwa kawałki na żywo sprawili, że mi o mało nie spadły spodnie z wrażenia ). Płytę w dodatku urozmaicają chórki, które słyszymy prawie w każdym numerze na albumie, nie ma co ukrywać – idealnie komponują się z całością utworów.

Teraz zastanawiam się nad minusami płyty. I jest, jeden malutki, który na pierwszy rzut oka jest niezauważalny – materiał jest zbyt krótki. Album trwa 44 minuty, jednak po przesłuchaniu wszystkiego kilka razy ten czas mija zbyt szybko, jeden utwór więcej i byłoby cudownie.

While She Sleeps to idealna pozycja dla fanów Miss May I, czy As I Lay Dying, nie zdziwił bym się, jeśli Brytyjczycy już niedługo wyruszyliby w trasę właśnie z takimi zespołami, bo zyskują sławę w niesamowicie szybkim czasie i to nie tylko w Polsce.

A czytającym na sam początek polecam sprawdzenie utworów „Seven Hills”, „Our Courage, Our Cancer” , o których wspominałem wcześniej, chociaż lepiej od razu brać do ręki cały album.  /Devius