„Wojna to siła napędowa tej muzyki!” – wywiad z NORTHERN PLAGUE

Trochę potrwało zanim panowie z NORTHERN PLAGUE przysłali odpowiedzi na pytania. „Przeszkodziła” w tym trasa z grupą Materia, która zakończyła się nie małym sukcesem. Grupa w szybkim czasie zdobyła zwolenników jak i przeciwników co dobrze świadczy o jej przyszłości wedle przysłowia „nie ważne co mówią, ważne, że mówią”. A i muzę mają nie lichą. Na pytania odpowiadali Fenris, Ghorakh, Damyen i Janus. Zapraszam do lektury! A tak przy okazji, to już dziesiąty wywiad dla TEOES! \m/ 

Witajcie! Na początek chciałbym zapytać o to jak wspominacie X Festiwal Mocnych Brzmień. Lineup był powalający graliście obok takich gigantów jak Decapitated i Trauma. Nie było mi dane tam być, więc powiedzcie co się tam działo. Jakieś zwariowane rzeczy, dziwne zdarzenia? Mega popijawy?

Fenris: Cześć! X Festiwal Mocnych Brzmień był dla nas kolejny bardzo ważnym doświadczeniem na muzycznych ścieżkach. Nie graliśmy do tej pory zbyt dużo open-airów, ale po tym koncercie zdecydowanie będziemy chcieli to zmienić. Doskonały klimat starego zamku, na którego dziedzińcu odbył się gig, świetne kapele – kto nie był niech żałuje! Od strony technicznej wszystko sprawnie i profesjonalnie – aż chciało się wychodzić na scenę [przy okazji – na YouTube możecie znaleźć kilka naszych nagrań z tego występu]. Z Decapitated i Traumą mieliśmy okazję dzielić po koncercie hotel. Cóż 🙂 Mogę powiedzieć tyle – to naprawdę genialni ludzie, z dużym dystansem do rzeczywistości i życia. Doskonali w swoim „fachu”, znający scenę od podszewki. Sam bardzo chciałem obejrzeć Decapitated na żywo i nie zawiodłem się. Oby dane nam było spotkać się jeszcze gdzieś na wspólnej scenie.

Druga sprawa to trasa z grupą Materia. Będziecie siać zło w wielu miastach. Czy szykują się jakieś atrakcje od, których opadnie nam szczena? W końcu jesteście Plagą, czyż nie?

Fenris: Wywiad trafił do nas na chwilę przed wyjazdem, a z przyczyn technicznych nie mieliśmy okazji już na niego wtedy odpisać. Pozwolę sobie więc krótko podsumować nasze eskapady. Ta trasa była nam zdecydowanie potrzebna – niewyobrażalnie dużo doświadczenia, ekstremalna przygoda, codziennie ciekawi ludzie i wydarzenia. Odwiedziliśmy kilka „znanych” miejsc, wojowaliśmy też w zupełnie nowych miastach. Zaprzyjaźniliśmy się z chłopakami z Materii (polecam gorąco!!) i już teraz wiem, że to nie koniec naszego wspólnego grania. Koncertowanie to dzisiaj absolutna podstawa!

Podobno macie zaciekłych anty fanów. Skąd się to bierze Waszym zdaniem? Narozrabialiście czy coś?

Ghorakh: Każdy ma antyfanów. A skąd tyle zaciekłości i jadu? Ciężko powiedzieć. Zaczynając od tego że ‚jeżdżenie’ po innych jest normą, poprzez konflikty bardziej prywatne a na dobrze skonstruowanej plotce kończąc. Można się tylko domyślać skąd tyle zacięcia. Ale z drugiej strony antyfani to też bardzo pozytywne dla nas zjawisko. Niestety często ich niechęć bierze się po prostu z powietrza. Ale jest już sporo takich którzy po zobaczeniu nas na żywo zmienili zdanie. Tak więc zapraszamy na koncerty.

W Waszej muzie czuć i starego Behemotha i scenę norweską, wasze brzmienie jest, moim zdaniem stylizowane na archaiczne. Wciąż jesteście zakochani w brudnych latach osiemdziesiątych? Czcicie Venom jak należy?

Damyen: To bardzo ciekawe, ponieważ nikt z nas za bardzo nie słucha starego Behemotha. Bodajże wszyscy jesteśmy fanami „The Apostasy”. Scena norweska poza Ghorakhiem jest zespołowi raczej niezbyt dobrze znana i wybacz, ale brzmienie metalu z lat 80 mi się ani trochę nie podoba. Jestem fanem pełnego, potężnego brzmienia, bardzo selektywnego, ale też organicznego. Wydaję mi się, że zrobiliśmy coś, co nam wszystkim pasuję, a ponieważ zespołów jest od groma, ludzie na siłę próbują nas porównać. Czasami wychodzą śmieszne porównania, np. z Immortal, który jest nam raczej obcy i nijak nie jest naszą inspiracją.

Jaki jest odzew na Waszą muzykę, płytka się dobrze sprzedała? Widziałem nawet Waszych fanów śmigających w koszulkach Northern Plague. Kiedy zamierzacie wylegitymować się kolejnym wydawnictwem?

Fenris: Jesteśmy bardzo zadowoleni z odbioru, z jakim spotkał się „Blizzard of the North”. Pozytywne recenzje w kraju i za granicą oraz sporo koncertów zrobiło swoje i bardzo poważnie zastanawiamy się nad wydaniem reedycji krążka. Nie sądziliśmy, że ten spory nakład który przygotowaliśmy, wyczerpie się w tak błyskawicznym tempie. Bardzo nas to motywuje do dalszej pracy. Następca naszego mini-albumu już się tworzy w przerwach między koncertami – szlify zajmą nam dużo czasu. Sesję nagraniową prognozuję na okolice maja/czerwca 2013, więc do wydania jeszcze kawał czasu. Z jednej strony kiepsko, z drugiej – wszystko będzie dopięte na ostatni guzik.

Fajna sprawa z tym blogiem na profilu fejsowym. Kto wpadł na ten pomysł i o czym będziecie tam zasadniczo pisać?

Janus: Z tego co pamiętam, to właściwie pomysł na prowadzenie tourbloga wyszedł nie od jednej osoby, ale od zespołu jako całości, zupełnie spontanicznie. Opisywaliśmy w nim wydarzenia z minionych koncertów, nasze spostrzeżenia, najnowsze wieści z obozu i wszelkiego rodzaju inne rzeczy, które uznaliśmy za warte napisania. Osobiście zaskoczyło mnie stosunkowo spore zainteresowanie naszymi wypocinami .<śmiech>

Chciałbym też wrócić do przeszłości czyli co, gdzie, jak i kto. Wiem, że dla grup jest to męczące ale część czytelników może słyszeć o Was pierwszy raz także słów kilka o historii grupy proszę. Ciężko było nagrać debiutancki album?

Janus: Zespół powstał w lipcu 2009, ja dołączyłem dopiero (a może już?) w lutym 2010 i właściwie wtedy zaczęliśmy układać pierwszy poważny materiał. Zagraliśmy parę koncertów, wyremontowaliśmy salę prób i zamknęliśmy się w niej, żeby dokończyć materiał na EP.
Z materiałem poszło szybko i sprawnie, gorzej było z funduszami na studio, ale trochę popracowaliśmy i coś tam wyciułaliśmy. Ciężko nie było, ale trzeba było włożyć mnóstwo roboty. Zresztą, chyba jak ze wszystkim. W ciągu najbliższych miesięcy czeka nas powtórka z rozrywki, już pracuję nad pomysłami na nową płytę.

Ghorakh: Dołączyłem mniej więcej w tym samym czasie co Janus. Do dodania w sumie dużo nie ma. Były to jednak dla nas wszystkich pierwsze kroki w studio i do tego TAKIM studio. Ogromną ilość czasu poświęciliśmy na przygotowania jak i zdobywanie funduszy na taką ‚zabawę’. Był stres ale po postawieniu pierwszych kroków w HERTZ pozostało tylko skupienie na swojej robocie i efekt okazał się jak najbardziej zadowalający.

No to teraz skoczymy w przyszłość. Jakie plany po ukończeniu trasy z Materią? I czym zajmujecie się w czasie wolnym od zespołu, jeżeli takowy w ogóle istnieje?

Fenris: Czas wolny od zespołu :] Po ukończeniu trasy z Materią krótka regeneracja i w listopadzie kolejny mały tour. Być może w grudniu również uda się ustrzelić kilka sztuk. Zdecydowanie bardziej przygotowujemy się już do roku następnego, który z naszego punktu widzenia będzie niezwykle istotny – czeka nas nagranie albumu. Myślę że nie zdradzę zbyt wiele jeśli powiem, że w marcu odwiedzimy z Materią południe Polski, Czechy oraz Słowację. Już nie mogę się tego doczekać!

Ghorakh: Plany… Na pewno następne trasy, nagranie w końcu pełnej płyty, dużo prób przed tym całym zamieszaniem. A czasu jakby coraz mniej. Czas wolny każdy z nas spędza raczej inaczej. W moim przypadku nie jest to nic niezwykłego: trochę sportu, trochę książek, trochę obcowania z natura czy po prostu zwykłe imprezy.

Z jaką grupą chcielibyście jeszcze ruszyć w trasę i przed jaką legendarną kapelą wystąpić? Występ na jakim feście Wam się marzy?

Damyen: Z polskich wiadomo Vader i Behemoth. Z zagranicznych zespołów chciałbym współpracować z Gojirą, świetna muza i zajebiści ludzie. Co do występu na jakiejś imprezie… hmmm, Wacken, Ozzfest – moje typy.

Jeszcze tylko kilka słów o lirykach Waszych kompozycji. O czym są teksty, jakie są ich inspiracje, jak powstają. No i czy dużo w nich Rogatego?

Fenris: Poruszając się w obranej przez nas konwencji muzycznej, staram się aby teksty nawiązywały do klimatu danego utworu. Kiedy mam już gotowy kawałek, wrzucam go na swój odtwarzacz i staram się go wyczuć. Teksty przychodzą wtedy same. Bardzo lubię zagłębiać się w tematykę apokaliptyczną, okraszoną elementami bliskowschodnich mitologii. Nie stronię też od konceptów militarystycznych – w końcu to cholerny death metal, wojna to siła napędowa tej muzyki! Rogatego nie ma natomiast wcale – uważam że człowiek powinien skutecznie separować się i oderwać zarówno od tej „jasnej”, jak i „ciemnej strony”. Wszystkie te motywy religijne nie kręcą mnie w najmniejszym stopniu i uważam, że szkoda na nie tracić cenny czas.

Wielkie dzięki za poświęcony czas być może do zobaczenia na gigu w Olsztynie! Więcej tak udanych albumów jak „Blizzard Of The North” życzę!

One comment on “„Wojna to siła napędowa tej muzyki!” – wywiad z NORTHERN PLAGUE

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s