MINDFIELD – Teeth Marks

mindfield 1. Eraser

2. The Things We Couldn’t Kill

3. Inside The Eleven

4. Collided

5. Teeth Marks

6. The Last Meridian

7. Origo

8. Incepting Crowds

9. Meltdown

Jeszcze w poprzednim roku trafił do mnie zestaw płyt, których wspólnym mianownikiem było to, że pochodziły od naszych rodzimych, stosunkowo młodych, rockowych grup. Trochę czasu zajęło mi zanim rozprawiłem się z nimi wszystkimi (a na horyzoncie już kolejna porcja wydawnictw), ale właśnie dziś chciałbym przedstawić Wam ostatni krążek z tej serii. Na zakończenie zostawiłem coś wyjątkowego. Propozycja Mindfield to trwająca około godziny dawka muzyki, która nie daje się w prosty sposób zaszufladkować.

„Teeth Marks” to pierwszy długogrający krążek zespołu, który powstał w 2008 roku. W międzyczasie grupa zrealizowała jeszcze EPkę „Snap of Fingers” (2009). Jak przyznają sami autorzy, pracę nad pełnowymiarowym debiutem trwały już od dłuższego czasu, a nagrania przeciągały się ze względu na konieczność godzenia codziennych obowiązków z aktywnością w zespole. Ostatecznie jednak w 2012 roku materiał ujrzał światło dzienne i nie pozostaje nam nic innego jak przyjąć to z zadowoleniem. Słychać, że muzycy nie marnowali czasu spędzonego w studiu, a album jak na debiut brzmi bardzo dojrzale. Nie ma sensu w tym miejscu odnosić się po kolei do każdego numeru z osobna, bowiem kompozycje zawarte na płycie to długie i skomplikowane struktury, które tylko wyjątkowo trwają mniej niż pięć minut i które często zawierają w sobie całe spektrum nastrojów. Ciężko także jakoś konkretniej zdefiniować stylistykę obraną przez zespół. Dla mnie oczywiste są skojarzenia z rockiem progresywnym, post-rockiem, ale pojawiają się też mocniejsze fragmenty, gdzie zespół dryfuje w kierunku nowoczesnego metalu. Trzeba jednak podkreślić, że taka mieszanka sprawdza się doskonale, a nagrania mają klimat. Dźwięki, które płyną z głośników są brudne, przytłaczające, a podczas słuchania wytwarza się duszna atmosfera.  Jest dosyć ciężko (mocne, soczyste brzemiennie gitar), mrocznie i odrobinę hipnotyzująco.  Szeroką gamą środków wyrazu popisuje się wokalista, który kiedy trzeba potrafi łagodnie zaśpiewać w refrenie, a innym razem wykrzyczeć zwrotkę. Do mnie osobiście bardziej przemawiają właśnie te pierwsze fragmenty. Niemniej Mindfield należą się słowa pochwały, bo wszystko jest idealnie wyważone i chociaż spektrum dźwięków, jakie się pojawiają jest bardzo szerokie to nie słychać tam żadnej niepotrzebnej nuty. Panowie doskonale wiedzą, kiedy dać słuchaczowi trochę wytchnienia, a kiedy zaatakować przesterowanymi dźwiękami.

Na „Teeth Marks” Mindfield sprostało nie lada zadaniu. Zadaniu, które często przerasta debiutantów. Otóż zespół nagrał pełnowymiarowy materiał, który ani przez moment nie nudzi słuchacza i nie sprawia wrażenia, że zespół kombinował jak tylko zagospodarować kolejne płynące minuty. Duże brawa za ten pokaz muzycznej dojrzałości i za ten naprawdę bogaty pod względem muzycznym materiał. / Dirk

8

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s