„Brudny, nieokrzesany worek z kolorowymi swetrami.” – wywiad z INNKAI

Clipboard02

Maseł: Od kiedy formował się obecny skład zespołu i jakie były początki, jakie zmiany zostały wprowadzone?

Łukasz Fiałkowski: W obecnym składzie gramy chyba od maja. Wiesz to jest tak, że nie przykładamy za bardzo do tego dużej wagi. Gramy bo lubimy, lubimy siebie nawzajem. To samo czuliśmy wcześniej i jeszcze wcześniej. Aż przestaliśmy się tak czuć i coś zmieniliśmy. Na samym początku z Magdą Tkaczuk, był to typowy folkowy zespół akustyczny. Pograliśmy trochę w 3, ale na pierwszego streeta pojechaliśmy już w 4, bo spotkaliśmy na swojej drodze Łukasza Bareje, potem w 5 już z Golemem, by nagle natknąć się na Adama i Tomka. A na koniec końców zostać w 4. Choć Łukasz pewnie nie na jednym tripie z nami jeszcze zagra. Każdy z etapów był dla nas tak samo ważny i jest tak samo ważny. Tak więc nie jest to żadne formowanie, nie ma zmian jako takich. Jest droga.

Maseł: Skąd zrodził się pomysł na połączenie muzyki folkowej z grungiem?

Łukasz: Myślę, że odpowiedz znajdziesz wyżej. Wyszło samo z siebie. Nasza muzyka to jeden wielki kocioł z dźwiękami. Będziesz na początku naszego koncertu, wyjdziesz na 20 minut, wrócisz I powiesz “ Co jest kurwa? “ bo to będzie zupełnie inny kocioł już. Jednocześnie wszystko co robimy, robimy bo tak czujemy. A to mamy nadzieje daje spoiwo naszej muzyce. Czy gramy akustyczny folk, czy metal to nadal jest  Innkai. Mi grunge kojarzy się właśnie z takim misz maszem, brudnym, nieokrzesanym workiem z kolorowymi swetrami. Dlatego grunge folk.

MasełInnkai– skąd się wzięła ta nazwa i co ona właściwie oznacza?

ŁukaszInnkai to słowo rzeka. Prawie dosłownie. Możne znaczyć wszystko co chcesz. Posłuchasz naszej muzyki, a znaczenie samo Ci się nasunie. Nie chcemy szufladkować. Jeśli powiedziałbym Ci ze Innkai to szpetne przekleństwo Norwega, które następuje po zjedzeniu norweskiego śledzia czy to musiałoby oznaczać ze gramy black metal, pracujemy razem w jednej kotłowni, a nasze dziewczyny lubią robić sobie dobrze nawzajem? Na pewno nie jest tak. Chcemy dać ludziom wolną rękę w interpretacji nas, naszej muzyki i nazwy zespołu.

Maseł: Wiem, że jeździliście po Europie. Opowiedzcie coś o swoich podróżach.

Łukasz: Podróżowanie to najbardziej zajebista przygoda jaką można sobie wyobrazić. Jeśli jedziesz w nieznane, zatrzymujesz się gdzie chcesz, śpisz gdzie chcesz, jesz co chcesz. A do tego grasz muzykę i oddziałujesz na ludzi, a ludzie działają na Ciebie. No to jest to. Poznajesz ludzi. Poznajesz samego siebie. Przejechaliśmy ponad 7000 km w zeszłym roku. Busem, w 9 osób. 5 muzyków, reszta przyjaciele. W tym roku byliśmy w Berlinie. Starą rozwaloną Astrą. Spaliśmy w lesie, a poza namiotem były 2 stopnie na plusie. I to jest genialne. Decyzje podejmowane na bieżąco w trasie. Sporo tez graliśmy w Krakowie, Wrocławiu. We Wrocławiu są świetne pierogi ruskie, za 3 zł. Ale chyba o to chodzi nie tylko w graniu. Myślę, że dla mnie możliwość tripowania to jedna z najważniejszych rzeczy w związku z Innkai.

Maseł: Planujecie kolejne wypady? Azja, Ameryka, Afryka? Dokąd dalej?

Łukasz: Nic nie planujemy. Co nam się trafi to będzie, ale jeśli miałbym teraz co zaplanować na potrzeby odpowiedzi? Co przewidzieć? To wszędzie mam 4 miesięczna córkę i mamy nadzieję, że wiosną pojedziemy w pierwszy trip już z Miłką. Gdzie? Gdzie nas poniesie. Bardzo chcielibyśmy dojechać do Holandii i Belgi. Roch (wiolonczela)studiował w Ghent i go nosi na stare śmiecie. Jeśli chodzi o granie koncertów? No to bardzo chcielibyśmy zagrać w Japonii, Chinach. Fajnie byłoby odwiedzić Ameryki. Golem ma rodzinę w Australii, to czemu nie tam. Europa? Jasne. Teraz jesteśmy na początku drogi, pomału sobie jedziemy w jakimś kierunku. I co będzie dalej tego nie wiemy. Ale patrząc na to co już przeżyliśmy, co dzieje się teraz i przez to co może się wydarzy jutro, na pewno będzie nam się to podobać.

Maseł: Jesteście grupą instrumentalną, byłem raz na waszym koncercie i pamiętam, że na jeden kawałek pojawił się wokalista. Myśleliście o nawiązaniu dłuższej współpracy z wokalem?

Łukasz: No i znów się powtórzę. Nic nie planujemy.  Adam przyniósł na próbę pomysł na kawałek. Powstał  Dust. Potem nasz dobry znajomy, wokalista zespołu  Another Source of Light, zgadał się ze mną, że bardzo chciałby coś dla nas zaśpiewać. No to akurat był Dust Rafał wpadł na próbę i dzień później graliśmy ten koncert. Dust przepadł razem z Adamem, ale na pewno nie zamykamy się na nic. Jeśli ktoś pojawi się na naszej drodze, I coś zaiskrzy miedzy nami, no to będzie wokal. Albo kawałek z wokalem, albo kawałek z ukulele, albo z harfa…albo wszystko na raz. Kto wie?

Maseł: Dużo graliście w Kielcach, co sądzicie o podejściu kieleckiej publiczności do waszej muzyki? Byliście zadowoleni czy czegoś wam brakowało?

Łukasz: Kielce to nasze rodzinne miasto, więc jakby nie patrzeć czujemy się tu po prostu jak w domu. To miasto ma taką dobrą karmę dla nas. Jest też gdzie grać.  Woor z dzielnym Hubertem na czele coraz więcej miejsc dostrzega też potencjał muzyki granej na żywo. Jest coraz więcej wydarzeń, a my jesteśmy coraz częściej zapraszani na nie. Cieszymy się ze mamy dla kogo grać. Szkoda jedynie tego, że kieleccy urzędnicy nie widzą tego potencjału ludzi. Pustki kulturalnej, której nie wypełnia prywatne szalone inicjatywy, czy kilka razy w roku porządne koncerty jazzowe. Miasto nie inwestuje w kulturę, tak jak to robią inni. Za to chętni wydają pieniądze w kompletnie bezsensowny sposób. Odbija się na jakości i ilości imprez, oraz na marnowaniu potencjału takich miejsc jak choćby Baza Zbożowa. Ale lubimy grać w Kielcach.

Maseł: Ostatnimi czasy pojawiła się wasza EPka, jakie macie plany na najbliższy czas z nią związane?

Łukasz: Chcemy sprzedać milion sztuk w Stanach i kupić sobie po szybkim aucie. A jeśli się to nie uda, to będziemy nadal ją promować na koncertach, wysyłać gdzie się da i pokazywać Innkai wszystkim tym którzy chcą usłyszeć Innkai. Na ulicy pewnie tez rozdamy parę egzemplarzy. No, a jak nauczymy się już grać to pewnie wymienimy EPke na płytę długogrająca. I będzie sobie taka płyta grać długo.

Maseł: Widziałem wasz wywiad na blogu pewnego radia. Wypowiadaliście się bardzo sceptycznie na temat udziału w MBTM, jednak z tego co mi wiadomo pojawiliście się tam. Co was skłoniło do zmiany decyzji? (wiadomo mi ponieważ siedzieliśmy koło siebie w kolejce)

Łukasz: Tutaj jest prosta odpowiedź. Roch znalazł dziewczynę, która go ciśnie o kasę. Więc dla dobra zespołu i ogółu, bo dziewczyna jest nadpobudliwa i gdy nie dostaje czego chce, robi duże zamieszanie, postanowiliśmy, że zarobimy trochę szybkiej kasy. Na skróty. Żaden z nas nie nadaje się na porno ciacho więc stąd MBTM. Liczymy też, że któryś z nas zostanie celebrytą i będziemy mieć darmowe zaproszenia na fajne koncerty i imprezy. Ja bym chciał żeby Monika Brodka pokazała mi trochę Warszawy.

Maseł: I ostatnie pytanie, co w graniu razem sprawia wam największą przyjemność?

Łukasz: Wiesz jest taki szczególny moment. Kiedy spotykamy się, trochę pogadamy, i nagle Roch zaczyna grać na swoim instrumencie. Miód na serce. Roch umie nas wszystkich rozczulić. I robi to z premedytacja. Czasami przerywamy próby, bo któryś nie wytrzyma i zaleje się łzami, jak bóbr. Takie z nas emocjonalne chłopaki.

Maseł: Możecie powiedzieć coś od siebie, co tylko chcecie.

Łukasz: To dla mnie zawsze najtrudniejszy moment. Gdy trzeba być kreatywnym moje myśli zawsze dążą w jednym kierunku. A mało to związane z samym Innkai.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s