Relacja z NOW OR NEVER INDOOR MINI FEST, Reset Club, 02.03.2013, Poznań

563537_567337063279216_621565743_n[1]

Byliście kiedyś w klubie Reset? To raczej knajpa ze sceną niż koncertowa miejscówka z prawdziwego zdarzenia. Do sprzedaży trafiło raptem dwieście osiemdziesiąt biletów i z tego co mi wiadomo, to się nie wyprzedały. Obie te rzeczy w niczym nie przeszkadzają. Właściwie to wręcz przeciwnie.

Jako pierwsi na scenę wyszli panowie z Suicide Seed, jak pewnie wiecie z nowym wokalistą. Było fajnie. Jasne, widać jeszcze niedoświadczenie i inne takie pierdoły, ale nie czepiajmy się, skoro występ oglądało się naprawdę przyjemnie. I nie, to nie znaczy, że jestem zadowolony ze zmiany frontmana, głównie dlatego, że słuchanie starych kawałków bez czystych wokali jest niesatysfakcjonujące.

Następnie przed publicznością stanęli Before A Burning Earth, a grupka skierowana twarzami w stronę przeciwną do zespołu powoli zaczęła się powiększać. Po bardzo udanej płycie moje oczekiwania odnośnie koncertu były spore i chłopaki definitywnie nie zawiedli. Pełna profeska, serio. Ogromne wrażenie robi to, że śpiewane partie wypadają równie dobrze jak na nagraniach, zero ściemy, tylko serce włożone w te dźwięki.

Ostatnim reprezentantem rodzimej sceny byli Final Sacrifice, wyjątkowo we czterech, bez jednego z gitarzystów. Ich muzyka jest raczej mało kontrastowa, a niewiele jest analogicznych zespołów, które mi się podobają. Ale to, proszę państwa, jest klasa światowa. Najpierw muzyk nie ma techniki, potem się jej uczy i nią szpanuje, a potem świadomie ją odrzuca. W tym, jaką radochę oni mieli z grania czuć tę dojrzałość, swobodę w kreowaniu dźwięków. Z radością czekam na nowy materiał ze studia i koncert przed For The Fallen Dreams.

Estonia przybyła w postaci Eye See I. Dziwnie trochę, ale w jak najbardziej pozytywnym sensie. Chyba mało kto ich znał wcześniej, większość sprawdziła w internetach tyle, że mają dziewczynę na wokalu. Za nic nie przeszkodziło to tej załodze porwać ludzi do zabawy. Nie jedna i nie dwie osoby z pewnością zechcą zapoznać się z materiałem grupy. Śpiewane przez kobietę i krzyczane przez faceta wokale super się przeplatają, a muzycznie to spora dawka emocji podszyta techniką. Moim skromnym zdaniem relacja polega na tym, że piszę wam jak było. Było zajebiście. Nie ma za co.

Nadszedł czas The Defiled. Przed koncertem wiedziałem tyle, że wyglądają jak niezłe czupiradła. Gdy ogłoszono ich występ odpaliłem kawałek na You Tube i stwierdziłem, że nędza. A rzadko mi się zdarza coś takiego. No i przyszli. Sami sobie sprawdźcie jak te ziomki wyglądają. Fryzura wokalisty jest odrębnym, przerażającym bytem. Wow, może ona kontroluje jego umysł…nieważne. Ważne, że muzycznie było świetnie. Niezwykle przyjemne zaskoczenie. Ludzie bawili się świetnie, chłopaki też. Było to po nich bardzo widać zarówno podczas występu jak i po nim. Plus to jak wspominali stojącą drętwo publiczność z Niemiec, gdzie grali wieczór wcześniej. To, że mają grzywki z kosmosu totalnie nie ma znaczenia.

Na koniec gwóźdź programu, czyli Bury Tommorow, jeszcze nie giganci, ale już uznana marka. Mistrzostwo kurwa wszechświata. Serio, nie wiem co więcej napisać. Po raz pierwszy od mniej więcej roku (wiem, przykre, ale tak to jest jak się już trochę eventów przeżyje) koncert tak mnie za sobą pociągnął, że skończyłem w młynie pod sceną. To chyba wystarczające świadectwo odnośnie tego jak było. Osiem kawałków (w tym sześć z nowej płyty) zagrali raptem, króciutko, nie? Wiem, że te zespoły tak grają, ale w sumie mogli się trochę bardziej wysilić. Z drugiej strony, nie narzekam, bo było tak niezwykle intensywnie, że ja osobiście siły na więcej nie miałem. Basista grający wśród publiki to jeszcze nic, ale grający na stoliku z merchem? Grający na barana u jakiegoś typka rozkręcającego mosh pit?

Uwielbiam małe miejscówki. Takie, w których tych wszystkich muzyków można spotkać chodzących po klubie. Przywitać się, pogadać, stuknąć się butelką piwa. To jest niemniej przyjemne jak obserwowanie tych gości rzucających się po scenie. Lub rzucanie się razem z nimi, pod nią. Cytując klasyka, kto nie był niech żałuje. /Skaza

Have you ever been in Reset club? It’s rather the bar with a stage than genuine concert venue. There were only two hundred eighty tickets for sale, and as I know gig wasn’t sold out. Those two things don’t bother in anything. Actually it’s on the contrary.

As the first band on the stage was Suicide Seed. As you know for sure, with new vocalist. It was cool. Of course it’s visible they are not experienced and other shit stuff but we shouldn’t pick at them, seeing that their set was nice to watch. And no, it doesn’t mean I’m satisfied with new front man — mainly because of listening to old songs with no clean vocals is just unsatisfying.

After them performed Before a Burning Earth, and group of people whom were directed in opposite to the band slowly started to grow. After very good longplay, my expectations were quite large, and guys didn’t disappoint me. Really professional! Massive impression makes that singing parts are as good as on records – no kidding, only put vocalist’s heart and soul into sounds.

The latest representative of native scene was Final Sacrifice. They were exceptionally four musicians on the stage, without one of guitarists. Their music is rather not much contrastive, and there’s not so many analogical bands I like. But ladies and gentleman – this world-class. Firstly a musician has no technique, then learns it and rocks with it, and finally rejects it knowingly. Their happiness they had from playing live music it feels that maturity, that freedom in creating sounds. I’m awaiting with pleasure for their newest studio work and concert before For The Fallen Dreams.

 Estonia came in the form of Eye Sea I. Weird a little bit but by all means positive sense. Probably not so many people knew the before, most of audience checked out in the Internet that they have a girl who sings. It was no obstacle to entertain people. Not one person, not even two people would like to get to know band’s work. Singing by woman and screaming by man vocals are super interlaced, and musically there’s quite big dose of emotions mixed with technique. In my modest opinion the report consists in writing “how it was on a gig”. It was fucking amazing. You’re welcome.

It came the time for The Defiled. Before concert I knew that they’re looking like scarecrows. When it was an announcement of their show, I turned on YouTube, and I claimed it’s poor. And it’s rare ro me. And they came. Check out how those dudes look like. The hairstyle of vocalist is a distinct, scary being. Wow, maybe it controls his mind… no matter. Important is that musically was awesome. An Incredibly nice surprise. People had fun, so do guys. It was visible they had fun during set, and after it. Plus for that they mentioned audience from Germany who were standing so dumb last night. A fact they have cosmin fringes completely doesn’t matter.

In the end high spot of whole festival – Bury Tommorow.  They’re not giants yet, but they’re enjoying a good reputation. Universe fucking championship. Seriously, I don’t know what I ought to write more. For the first time for circa a year (I know, poor but this is how when you attended many events) concert got me that I found myself in circle pit. It’s probably enough how it was on their set. Eight song (including six from newest album) they played shortly, didn’t they? I know that these bands play like it but generally they may exert themselves a little more.On the other hand I’m not complaining cause it was so amazingly intense that I personally didn’t have more power to going wild. A bassisr playing around audience is nothing but playing on merchtable? Some dude got moshpit going gave him a piggyback while he played a guitar? Insane.

I love small venues. Those one in which you’re able to meet all of musicians strolling through club. Saying “hello”, talking, drinking a beer with them. It’s as pleasant as staring at ones who are going crazy on the stage. Or going wild with them, stage diving to audience.

Who wasn’t there – let’s regret./Skaza

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s